Przez pięć lat płaciliśmy wyższe rachunki za prąd. Polski rząd zaskarżony do Brukseli
Mogliśmy zaoszczędzić rocznie nawet 4 tysiące złotych na rachunkach za prąd i mieć większe bezpieczeństwo energetyczne, ale Polska zmarnowała pięć lat. Teraz Fundacja ClientEarth Prawnicy dla Ziemi złożyła w tej sprawie skargę na polski rząd do Komisji Europejskiej.

Fundacja ClientEarth Prawnicy dla Ziemi złożyła skargi do Komisji Europejskiej przeciwko Polsce i Węgrom w sprawie przepisów dotyczących społeczności energetycznych. Oba kraje miały nie stworzyć obywatelom odpowiednich warunków do tworzenia takich podmiotów. Tym samym zamknięto drogę dla rozwiązań, które już od lat mogły pomagać obniżać rachunki za prąd i zmniejszać zależność od paliw kopalnych. Zdaniem ClientEarth mieszkańcy, gminy i małe firmy mają utrudniony dostęp do modelu, który pozwala wspólnie produkować energię, zużywać ją na miejscu i dzielić się korzyściami.
Tania energia nie może być luksusem dla tych, którzy mają własny dach i pieniądze na instalację. Do społeczności energetycznych powinny móc dołączać również osoby mieszkające w blokach, wynajmujące mieszkania oraz takie, których nie stać na samodzielną inwestycję - przekonuje Anna Frączyk, prawniczka ClientEarth.
Rachunki za prąd: 4 tys. zł rocznie oszczędności
Czym jest społeczność energetyczna? To grupa mieszkańców, samorządów, małych firm lub lokalnych instytucji, która wspólnie produkuje i zużywa energię odnawialną. Może to na przykład oznaczać panele słoneczne zamontowane na dachu szkoły, urzędu, czy bloku. Tak wygenerowana energia może zasilać mieszkania i domy, części wspólne budynków, pobliskie sklepy i usługi, a także gminną infrastrukturę.
Taka społeczność sama decyduje, kto wchodzi w jej skład, jak wykorzystać nadwyżkę wyprodukowanej energii lub w co zainwestować środki z jej sprzedaży. Dobrze zaprojektowana może lepiej dopasować produkcję energii do lokalnego zużycia w ciągu dnia i nocy. Taki model to również niższe rachunki za prąd. Gospodarstwa domowe produkujące i zużywające własną energię słoneczną mogą oszczędzać 2,4 tys. zł rocznie. W przypadku społeczności korzystających z połączenia energii słonecznej i wiatrowej, oszczędności mogą wynieść nawet 4 tys. zł w ciągu roku.
Mamy spółdzielnię energetyczną, dzięki czemu nie płacimy za prąd na hydroforni. Co za tym idzie, nie podnoszę cen wody, nie podnoszę cen ścieków. Świecimy w nocy – nie płacimy za to, a mamy widno. Rachunki za prąd pospadały diametralnie, w samym budynku urzędu gminy o prawie 90 proc. Te pieniądze za chwilę będę mógł wykorzystać na inne formy poprawy życia mieszkańców - zapewnia Tomasz Adamiec, wójt gminy Policzna.
Pięć lat drogich opóźnień
Prawnicy z ClientEarth twierdzą, że Polska formalnie wprowadziła przepisy o społecznościach energetycznych, ale nie stworzyła warunków, które pozwalałyby w pełni wykorzystać ich potencjał. Obywatele mają mierzyć się z chaosem regulacyjnym. Przepisy prawa często się zmieniają, są niejasne oraz wymieniają odrębne, a jednocześnie pokrywające się modele działania. Do tego dochodzą zawiłe procedury administracyjne, brak dostępu do praktycznych informacji, opóźnienia w przyłączaniu do sieci oraz ograniczony dostęp do finansowania.
Przy zakładaniu spółdzielni odbijaliśmy się od różnych instytucji. Zresztą nadal współpracujemy z zewnętrznymi firmami na zasadzie outsourcingu. To był rozwleczony w czasie galimatias. Jestem wójtem, znam trochę prawo, a te przepisy mnie przerażają - twierdzi Tomasz Adamiec.
Więcej o rachunkach za prąd przeczytasz w Bizblog Spider’s Web
Tymczasem, jak przekonują eksperci z ClientEarth, Polacy mogą mieć nisze rachunki za prąd dzięki społecznościom energetycznym już od pięciu lat. Inna sprawa, że dzięki lokalnie generowanej energii cały krajowy system energetyczny ma szansę stać się bardziej odporny na zewnętrzne wstrząsy. Taka energia zmniejsza zależność od importowanych paliw kopalnych, ogranicza obciążenie sieci i wzmacnia lokalne społeczności. Taki model mógł być receptą także na kolejne kryzysy energetyczne.
Pozornie dalekie kryzysy geopolityczne trafiają do nas w formie domowych rachunków. Rządy mają obowiązek chronić nas przed skutkami niestabilnych cen gazu, ropy czy węgla, a nie utrudniać dostęp do rozwiązań, które nas od nich uniezależniają. Pięć lat opóźnień to pięć lat wyższych rachunków za prąd i stracona szansa na kumulowanie oszczędności - nie ma wątpliwości Anna Frączyk.
Dziennikarz serwisu Bizblog.pl. Zawodowo pisze już od ćwierć wieku. Dawniej m.in. Goniec Górnośląski, Dziennik Zachodni, Magazyn Gospodarczy „Fakty”. Współpracował m.in. z Miesięcznikiem Finansowym „Bank”. Zajmuje się głównie sprawami gospodarczymi - z obszaru energetyki i jej transformacji. Pisze o górnikach, hutnikach, energetykach, odnawialnych źródłach energii, a także o polityce jądrowej, czy przyszłej strategii wodorowej. Nie obce mu są też tematy związane ze skutkami biznesowymi następujących już zmian klimatu. Specjalizuje się również w kwestiach związanych z usytuowaniem prawnym tak marihuany rekreacyjnej, jak i jej medycznej odmiany.