Boom na sztuczną inteligencję hamuje. Nadchodzi niewidzialny kryzys
Kto wygra rozpędzony wyścig o sztuczną inteligencje? Niekoniecznie ci, którzy mają w tym zakresie ambitne plamy i zabezpieczone finansowanie na setki miliardów dolarów. W pierwszej kolejności liczyć będą się ci z dostępem do prądu.

Coraz więcej analityków uważa, że zbliżamy się do pęknięcia bańki związanej z rozwojem sztucznej inteligencji. Powód? Ambitne plany w tym zakresie największych gigantów technologicznych nijak mają się do wolumenu energii, który będzie potrzebny nie tyle do ich realizacji, co do późniejszego utrzymania nowych mocy obliczeniowych. Michael Scott z oilprice.com zwraca uwagę, że wcześniej większość deweloperów centrów danych najpierw budowała budynek, a dopiero później walczyła o energię.
Taka kolejność obowiązywała w branży przez dekady i sprawdzała się, gdy energii było pod dostatkiem. Jednak wraz z dzisiejszą, pełną rozkwitu ekspansją sztucznej inteligencji, ten model przestał działać - przekonuje.
Sztuczna inteligencja w energetycznej pułapce
Liczby nie kłamią: pięciu największych dostawców infrastruktury chmurowej i sztucznej inteligencji, czyli Microsoft, Alphabet, Amazon, Meta i Oracle planują w 2026 r. wydać od 660 do 690 mld dol., z czego nawet 75 proc. ma pochłonąć infrastruktura AI. A co z energią potrzebną do zasilania owoców tych inwestycji? Inni też przecież mają w tym względzie swoje potrzeby.
W sieci nie ma już prądu. Mamy górników bitcoinów z nienasyconym popytem, a także ogromny popyt na centra danych AI. Te dwie firmy będą walczyć o kontrakty energetyczne - nie ma wątpliwości Kevin O’Leary, inwestor strategiczny w Bitzero, firmy zajmującej się budową infrastruktury energetycznej i centrów danych, cytowany przez oilprice.com.
Już teraz w amerykańskiej Wirginii, największym na świecie centrum danych, operatorzy mają czekać nawet 7 lat tylko na podłączenie do sieci. Tymczasem budowa nowej elektrowni w skali przemysłowej może mając do 10 lat. Z kolei pierwszy reaktor SMR od Kairos Power dla Google ma być gotowy najwcześniej w 2030 r., a wdrożenie kolejnych reaktorów zaplanowano do 2035 r. Google w tym kontekście mówi o transformacji energetycznej USA, ale innych celów też nie ukrywa.
Sieć potrzebuje nowych źródeł energii elektrycznej, aby wspierać technologie sztucznej inteligencji, które napędzają znaczące postępy naukowe, ulepszają usługi dla firm i klientów oraz napędzają krajową konkurencyjność i wzrost gospodarczy - przyznaje potentat.
Wygrają ci, którzy zmienią priorytety
Rozbieżności czasowe między realizacją nowych projektów sztucznej inteligencji a dostępnością do potrzebnej do tego energii elektrycznej stają się coraz większe i stąd prognozy dotyczące resetu dla całego sektora AI. Badania Berkeley Lab wskazują, że ponad 70 proc. wniosków o przyłączenie do sieci już teraz jest wycofywana, ze względu na ograniczenie sieciowe. Ci, którzy obecnie starają się temu przeciwdziałać, mogą okazać się zwycięzcami starcia z tym niewidzialnym, ale też nieuchronnym zdaniem coraz większej liczby ekspertów kryzysem energetycznym. W tym kierunku podąża właśnie Bitzero.
Najpierw skupiamy się na zabezpieczeniu dostępu do energii, pozycjonowaniu sieci i systemie cenowym, a dopiero potem budujemy infrastrukturę na tej podstawie. Ta kolejność pozwala projektom rozwijać się, zamiast stać w kolejce po energię - wyjaśnia w rozmowie z oilproce.com Mohammed Bakhashwain, prezes Bitzero.
Więcej o sztucznej inteligencji przeczytasz w Bizblog Spider’s Web:
Spółka zabezpieczyła już ponad 1 GW w czterech chłodniejszych lokalizacjach w Finlandii, Dakocie Północnej i Norwegii. Dzięki temu rachunki za prąd Bitzero wynoszą 3-4 centy za kWh, w porównaniu z amerykańską średnią na poziomie 12 centów. Ale tak tania energia staje się bardzo wąskim gardłem. Na przykład w Norwegii nowi uczestnicy tamtejszego rynku są ograniczani do mocy poniżej 5 MW.
Zapewnienie zasilania to nie tylko jeden krok. To długi, sekwencyjny proces, który obejmuje badania sieci, dostępność przesyłu, lokalne pozwolenia, negocjacje z dostawcami usług komunalnych i długoterminowe ramy cenowe, a te elementy rzadko przebiegają równolegle - przyznaje Bakhashwain.
Dziennikarz serwisu Bizblog.pl. Zawodowo pisze już od ćwierć wieku. Dawniej m.in. Goniec Górnośląski, Dziennik Zachodni, Magazyn Gospodarczy „Fakty”. Współpracował m.in. z Miesięcznikiem Finansowym „Bank”. Zajmuje się głównie sprawami gospodarczymi - z obszaru energetyki i jej transformacji. Pisze o górnikach, hutnikach, energetykach, odnawialnych źródłach energii, a także o polityce jądrowej, czy przyszłej strategii wodorowej. Nie obce mu są też tematy związane ze skutkami biznesowymi następujących już zmian klimatu. Specjalizuje się również w kwestiach związanych z usytuowaniem prawnym tak marihuany rekreacyjnej, jak i jej medycznej odmiany.