Pełczyńska odchodzi, Senat chce wykreślić przepisy. Zaskakujący zwrot ws. najmu krótkoterminowego
Patologie najmu krótkoterminowego miały zostać ukrócone, ale to już nie jest takie pewne. Sejm dał mieszkańcom broń do walki z uciążliwym najmem na doby, ale odejście z rządu Katarzyny Pełczyńskiej sprawiło, że szybko pojawił się pomysł, by najem krótkoterminowy mógł kwitnąć jak dotąd.

Po odejściu Katarzyny Pełczyńskiej z rządu błyskawicznie wrócił spór o to, czy mieszkańcy bloków będą mogli skutecznie zakazywać najmu krótkoterminowego. Biuro Legislacyjne Senatu zaproponowało wykreślenie przepisów dających wspólnotom mieszkaniowym takie uprawnienia. To zaskakujący zwrot, bo dopiero co Sejm przyjął przepisy mające ograniczyć uciążliwości związane z działalnością biznesu najmu krótkoterminowego.
Najem krótkotermoniwy, czyli biznes kosztem mieszkańców
Spór dotyczy problemu, który od dawna zgłaszają stali mieszkańcy budynków wykorzystywanych częściowo jak hotele. Częsta rotacja gości, hałas, imprezy i obawy o bezpieczeństwo na klatkach schodowych sprawiają, że wiele osób chce odzyskać kontrolę nad tym, co dzieje się w ich blokach. Z drugiej strony właściciele mieszkań traktują wynajem na doby jako sposób robienia biznesu na swojej nieruchomości.
Przyjęta przez Sejm ustawa miała uporządkować rynek. Przewiduje rejestrację obiektów wynajmowanych turystom, numery identyfikacyjne w internetowych ofertach oraz możliwość ograniczania najmu na określonych obszarach przez gminy. Wspólnoty mieszkaniowe mają natomiast zyskać możliwość podejmowania uchwał zakazujących takiej działalności w budynkach. Nowe rozwiązania mają zacząć obowiązywać dopiero od 2028 roku.
Więcej na temat nieruchomości można przeczytać w Bizblog Spider's Web
Była już ministra funduszy europejskich Katarzyna Pełczyńska, która zabiegała o większe uprawnienia mieszkańców, przedstawiała te przepisy jako sposób na przywrócenie im wpływu na własne otoczenie. Jej walka napotykała olbrzymi opór, bo wielu polityków zarabia w ten sposób na swoich, często licznych, nieruchomościach. Ostatecznie takie rozwiązania znalazły się jednak w ustawie przyjętej przez rząd i Sejm.
Teraz prawnicy Senatu niespodziewanie wysunęli argumenty dotyczące prawa własności i swobody prowadzenia działalności gospodarczej, a nawet stwierdzili, że ustawa chroniąca mieszkańców przed uciążliwymi skutkami najmu krótkoterminowego może być niezgodna z Konstytucją RP.
Uspołecznianie kosztów
Nie oznacza to jednak, że rząd oficjalnie zmienił stanowisko ani że przepisy zostały już wykreślone. Biuro Legislacyjne Senatu przedstawia opinie prawne i proponuje poprawki, ale o ich przyjęciu decydują senatorowie. Podczas posiedzenia połączonych komisji 26 października propozycja usunięcia uprawnień wspólnot nie weszła jednak do rekomendowanego pakietu zmian. Czy ustawę uda się obronić przed lobby najmu krótkoterminowego? To się jeszcze okaże.
Osobny problem dotyczy spółdzielni mieszkaniowych. W uchwalonej przez Sejm wersji ustawy zakaz najmu krótkoterminowego wymaga poparcia ponad połowy wszystkich uprawnionych członków. W dużej spółdzielni liczącej na przykład 30 tys. osób oznaczałoby to konieczność zdobycia ponad 15 tys. głosów, co w praktyce jest techniczne niewykonalne.
Dlatego senatorowie, w tym Anna Górska z Lewicy, zaproponowali zmianę zasad głosowania w spółdzielniach. Zamiast większości wszystkich uprawnionych wystarczyłaby zwykła większość głosujących na walnym zgromadzeniu. To istotna różnica, bo mieszkańcy mogliby podejmować decyzje bez konieczności mobilizowania tysięcy osób. Szanse na powodzenie tej zdroworozsądkowej szarży wydają się jednak niewielkie.
Po odejściu Pełczyńskiej ktoś najwyraźniej uznał, że jest większa szansa na ochronę interesów branży najmu krótkoterminowego, działającej na zasadzie "prywatyzujemy zyski, uspołeczniamy koszty". Ostateczny kształt ustawy zależy od dalszych głosowań, a najważniejsze pytanie brzmi, czy mieszkańcy rzeczywiście dostaną narzędzia do ograniczania uciążliwego najmu. Czy posłowie odczują taką presję? To też zależy od każdego z nas.
Tematyką ekonomiczną zajmuje się od dziesięciu lat. Od 2014 do 2019 r. był dziennikarzem Money.pl, wcześniej współtworzył serwisy Mototok.pl i Biztok.pl w ramach Grupy O2, a następnie Wirtualnej Polski. W Bizblogu pisze o biznesie, prawie i podatkach.