Wysypiska to przeżytek. Śmieci mogą ogrzać domy i mieszkania Polaków
Ciepło pochodzące z odpadów w Polsce? Eksperci z Arup, międzynarodowej firmy inżynieryjnej, znanej z takich projektów, jak plan działania na rzecz klimatu Londyńskiej dzielnicy Waltham Forest czy stworzenie dynamicznego modelu miasta Adelaide w Australii, przekonują, że jest to jak najbardziej możliwe.

Dekarbonizacja ciepłownictwa to jeden z elementów szeroko rozumianej transformacji energetycznej, przed którą - nawet jakbyśmy bardzo chcieli - to nie uciekniemy. Jak się okazuje jednym ze sposobów mogą być nieprzetwarzalne odpady. Ich spalanie jest nieuniknionym etapem dla bezpiecznego i efektywnego ich zagospodarowania. A produktem ubocznym tego procesu jest ciepło. Eksperci z Arup przeanalizowali, jaki potencjał dla naszego kraju miałoby wykorzystanie takiego rodzaju ciepła pochodzącego z odpadów.
W Polsce odpady, których nie da się poddać recyklingowi, mają duży potencjał energetyczny. A co więcej, z punktu widzenia hierarchii metod zagospodarowania odpadów, spalanie części odpadów jest w zasadzie nieuniknione. Połączenie ich spalania z wykorzystaniem powstającego przy tym ciepła jest jednym z najskuteczniejszych sposobów na ograniczenie składowania i poprawę działania systemów grzewczych - przekonuje Michał Kłosiński, Senior Consultant w Arup.
Odpady i ogrzewanie polskich miast
Wnioski z analizy Arup są jednoznaczne: odpady nienadające się do recyklingu mogłyby zostać przekształcone w ok. 800 MWt mocy cieplnej, co jest w stanie pokryć zapotrzebowanie na podgrzewanie ciepłej wody użytkowej systemów ciepłowniczych miast zamieszkałych łącznie przez ponad 6 mln osób. Warto w tym miejscu przypomnieć, że miasta na prawach powiatu w Polsce zamieszkuje ponad 12 mln ludzi. Polowa z nich byłaby więc beneficjentami ciepła z odpadów.
Takie rozwiązanie może przynosić realne korzyści dla całej gospodarki. Skorzystać na tym mogą mieszkańcy, którzy mogliby płacić mniej za energię oraz natura, ponieważ odzysk energii z nierecyklingowalnych odpadów jest zdecydowanie lepszym wyborem niż składowanie - uważa Michał Kłosiński.
Analiza wskazuje, że w naszym kraju z odpadów, których nie da się poddać recyklingowi, można uzyskać ok. 44 mln gigadżuli energii rocznie. Tego rodzaju ciepło może stanowić alternatywę lub uzupełnienie dla odnawialnych źródeł energii, z tą różnica, że nie jest sezonowe w przeciwieństwie do OZE i może być dostępne przez cały rok. Ale na razie takie możliwości są mocno ograniczone. Dlaczego? Przeszkodą są przede wszystkim odpowiednie regulacje.
Pod presją unijnych regulacji
Joanna Malanowska, Associate w Arup, twierdzi, że doprecyzowanie przepisów prawa jest niezbędne, żeby móc lepiej niż dotychczas wykorzystywać ciepło powstające z odpadów.
Trzeba jasno określić, czy i pod jakimi warunkami ciepło z procesu spalania odpadów może być uznane za tzw. „ciepło odpadowe”. Obecnie, mimo że są logiczne argumenty za takim podejściem, brak jednoznacznych przepisów prawnych oraz względnie wiążącej ich interpretacji powoduje niepewność wśród inwestorów zainteresowanych rozwojem tego rozwiązania - uważa.
Więcej o odpadach przeczytasz w Bizblog Spider’s Web:
Jak wyliczają eksperci z Arup: przygotowanie i realizacja dużych inwestycji, takich jak nowe systemowe źródła ciepła, może trwać nawet ponad 5 lat. Dlatego najlepiej planować je jak najszybciej. Na razie polskie, miejskie systemy ciepłownicze, wciąż w dużej mierze opierają się na paliwach kopalnych. Ciepło z odpadów może przyspieszyć w tym sektorze transformację energetyczną. Zawsze można w tym zakresie skorzystać z doświadczeń takich krajów, jak Austria, Niemcy czy Francja. Ale ciepło z nierecyklingowych śmieci to także element efektywniejszej gospodarki odpadami, narzucanej przez unijne regulacje.
Pomimo zysków z wygenerowanego ciepła, jakie może to przynieść, warto zauważyć, że głównym powodem spalania odpadów jest konieczność ich bezpiecznej neutralizacji - podkreśla Michał Kłosiński.
Dziennikarz serwisu Bizblog.pl. Zawodowo pisze już od ćwierć wieku. Dawniej m.in. Goniec Górnośląski, Dziennik Zachodni, Magazyn Gospodarczy „Fakty”. Współpracował m.in. z Miesięcznikiem Finansowym „Bank”. Zajmuje się głównie sprawami gospodarczymi - z obszaru energetyki i jej transformacji. Pisze o górnikach, hutnikach, energetykach, odnawialnych źródłach energii, a także o polityce jądrowej, czy przyszłej strategii wodorowej. Nie obce mu są też tematy związane ze skutkami biznesowymi następujących już zmian klimatu. Specjalizuje się również w kwestiach związanych z usytuowaniem prawnym tak marihuany rekreacyjnej, jak i jej medycznej odmiany.