Inflacja wreszcie odpuściła. Ale to nie potrwa długo
To był wyjątkowo udany czerwiec dla naszych portfeli. Inflacja w Polsce wyhamowała do pożądanego przez NBP poziomu, a w porównaniu z majem ceny wręcz spadły. Ta sielanka nie potrwa jednak długo.

Tym razem informacje GUS o cenach nie zaskoczyły analityków – inflacja w czerwcu obniżyła się do 2,5 proc. i znalazła się dokładnie w celu inflacyjnym Narodowego Banku Polskiego. Inaczej mówiąc: w ciągu 12 miesięcy od czerwca 2025 r. ceny konsumpcyjne wzrosły w Polsce o 2,5 proc. – potwierdzili swoje wcześniejsze szacunki statystycy GUS w środowym komunikacie.
Nie zmieniła się też szacowana przez nich wcześniej na 0,5 proc. deflacja w ujęciu miesięcznym (o tyle obniżyły się ceny w Polsce w porównaniu z majem).
Dane wypadają bardzo dobrze nie tylko na tle np. poprzedniego czerwca, gdy inflacja przekraczała 4 proc. r/r, czy maja 2026 r. (3,1 proc.), lecz także w kontekście wciąż napiętej sytuacji na rynku paliw, spowodowanej przede wszystkim geopolityką (a konkretnie przeciągającym się kryzysem w konsekwencji wojny na Bliskim Wschodzie). Przed publikacją tzw. szybkiego szacunku przez GUS ekonomiści spodziewali się nieco wyższego odczytu inflacji CPI (tzw. konsensus rynkowy wskazywał na wzrost indeksu cen o 2,7 proc. r/r).
Inflacyjne rozwarstwienie
Ostateczne 2,5 proc. wzrostu cen to jednak wynik zbiorczy dla wszystkich kategorii mierzonych przez GUS. Poszczególne towary czy usługi drożały – bądź taniały – w czerwcu w różnym tempie. Pierwszą, i to niemałą, różnicę widać zresztą już przy wspomnianym podziale.
Dezinflacja była skoncentrowana przede wszystkim w segmencie towarów, których ceny obniżyły się o 0,9 proc. m/m i wzrosły jedynie o 1,3 proc. r/r. Ceny usług zwiększyły się natomiast o 0,6 proc. m/m oraz 5,4 proc. r/r, co wskazuje, że presja inflacyjna w tej części koszyka pozostaje podwyższona – komentuje najnowsze doniesienia GUS Łukasz Śliwka, zarządzający funduszami, VIG/C-Quadrat TFI.
Jego zdaniem także struktura czerwcowego odczytu CPI pokazuje utrzymujące się wyraźne rozwarstwienie pomiędzy taniejącymi towarami a – nadal relatywnie szybko – drożejącymi usługami.
Paliwa, jedzenie i ubrania
Jeszcze większe różnice w dynamice cen widać jednak na poziomie poszczególnych kategorii badanych przez statystyków. W porównaniu z majem spadki odnotowali w pięciu grupach (z 13), przy czym najbardziej zmniejszyły się w minionym miesiącu ceny transportu, a także ubrań i butów.

Zdaniem Moniki Kurtek, głównej ekonomistki, a także dyrektor biura analiz ekonomicznych Banku Pocztowego, spadek cen (w ujęciu miesięcznym) w przypadku transportu to efekt stosowanego jeszcze do końca czerwca programu CPN (obniżającego ceny paliw) przy jednoczesnym wyraźnym spadku cen ropy naftowej na świecie. Z kolei w przypadku odzieży i obuwia istotny był, zdaniem ekonomistki, sezon wyprzedaży.
Podkreślić jednak trzeba, że także spadek cen żywności, ze względu na jej wagę w koszyku inflacyjnym, miał bardzo duże znaczenie – zwraca uwagę Monika Kurtek.
Takiej sytuacji nie było w czerwcu od 11 lat
W tym przypadku zresztą spadek dotyczył zarówno ujęcia miesięcznego, jak i rocznego, co – jak zauważają ekonomiści PKO BP – nie zdarza się często (ostatnio czerwcową deflację r/r cen żywności odnotowano w Polsce w 2015 r.).
Odpowiedzialne za ten spadek były przede wszystkim ceny mięsa (-2,3 proc. r/r vs -1,7proc. r/r w maju), warzyw (-2,6 proc. r/r vs -2,2 proc. r/r) i owoców (-0,5 proc. r/r vs +5,0 proc. r/r, wyróżniały się silnie taniejące jabłka), wyraźnie wyhamował wzrost cen cukru i słodyczy (1,9 proc. r/r vs 3,8 proc. r/r) – wskazują analitycy PKO BP.
Zwracają przy tym uwagę, że deflacja występowała również w przypadku olejów i tłuszczów (-16,8 proc. r/r) i w końcu – z wyraźnym opóźnieniem wobec spadku rynkowych cen kakao – spadły też w ujęciu r/r ceny czekolady.
Oczekujemy, że w dalszej części roku inflacja żywnościowa zbliży się do 4 proc. r/r za sprawą negatywnych warunków meteorologicznych (susze i przymrozki) i wyczerpania obecnych znaczących zapasów (np. w przypadku jabłek) – prognozują eksperci Centrum Analiz PKO BP.
Więcej o cenach w Polsce na Bizblog Spider's Web
Co podbija, a co obniża inflację
Głównym czynnikiem hamującym wzrost cen w ujęciu miesięcznym były w czerwcu taniejące usługi i towary związane z transportem.
Największy wpływ na miesięczny spadek CPI miały ceny transportu, które obniżyły się o 4,4 proc., zmniejszając wskaźnik ogółem o 0,45 pkt proc. Niemal całość tego efektu wynikała ze spadku cen paliw i smarów do prywatnych środków transportu – zauważa Łukasz Śliwka.
Odczuwalny wpływ na spadek wskaźnika miały też niższe ceny żywności i napojów bezalkoholowych oraz sezonowe obniżki cen odzieży i obuwia. Największy wpływ na wzrost CPI w ujęciu m/m miały natomiast ceny w kategoriach związanych z rekreacją, sportem i kulturą. W mniejszym stopniu do wzrostów przyczyniły się wyższe ceny w restauracjach i hotelach oraz podwyżki dotyczące napojów alkoholowych i wyrobów tytoniowych.

Z kolei w ujęciu rocznym zdecydowanie największy wpływ na wzrost indeksu cen miały opłaty związane z użytkowaniem mieszkania lub domu oraz nośnikami energii (np. za wodę, prąd czy gaz). Istotną rolę w napędzaniu inflacji odegrały również drożejące usługi w obszarze rekreacji, sportu i kultury, droższy alkohol i wyroby tytoniowe, a także wyższe ceny związane ze zdrowiem, wizytami w restauracjach i hotelach czy drożejące usługi z zakresu informacji i komunikacji.
Głównym hamulcem dla rocznego wskaźnika inflacji były natomiast spadki cen odzieży i obuwia. Słabszy wpływ ograniczający ogólny wzrost cen miały też wspomniana już tańsza żywność i napoje bezalkoholowe oraz spadek cen wyposażenia mieszkania i prowadzenia gospodarstwa domowego.
Przyszłość cen w Polsce
Istotnym powodem mocniejszego hamowania inflacji w czerwcu był spadek cen paliw, którego jednak, jak przewiduje główna ekonomistka Banku Pocztowego, niestety nie zobaczymy w lipcowych danych o inflacji w Polsce.
Zakończenie programu CPN podbiło ceny na stacjach benzynowych, a na to wszystko nakłada się ponowna eskalacja napięcia na Bliskim Wschodzie, która znowu winduje ceny ropy naftowej. Pomimo więc spadków cen żywności wskaźnik CPI, w tych okolicznościach, najprawdopodobniej znowu znajdzie się w lipcu powyżej 3 proc. r/r – przewiduje Monika Kurtek.
Według analityków PKO BP w lipcu ceny paliw mogą wzrosnąć w Polsce o ok. 10 proc. m/m – również za sprawą wzrostu cen ropy na rynkach światowych w związku z eskalacją konfliktu na Bliskim Wschodzie.
Ceny paliw pozostają czynnikiem niepewności – rząd jednocześnie sygnalizował, że w razie ich znacznego wzrostu mógłby rozważyć interwencję – choć byłoby to trudne z perspektywy fiskalnej – zauważają analitycy PKO BP w komentarzu do danych GUS.
Jednak to nie ceny paliw będą największą inflacyjną niewiadomą nadchodzących miesięcy w Polsce – przynajmniej zdaniem Łukasza Śliwki, według którego będą nimi ceny żywności.
Wyższe koszty energii i nawozów oraz ogólnopolska susza mogą ograniczać podaż i podnosić koszty produkcji rolnej, odwracając część obecnych spadków – twierdzi zarządzający funduszami VIG/C-Quadrat TFI.
Wskazuje przy tym, że – z drugiej strony – słabsza dynamika płac powinna stopniowo ograniczać popyt konsumpcyjny i zdolność przedsiębiorstw do przenoszenia wyższych kosztów na ceny końcowe.
Czerwcowy odczyt jest więc korzystny, jednak utrzymująca się wysoka inflacja usługowa oraz ryzyka kosztowe przemawiają za ostrożnością w ocenie trwałości dezinflacji – konkluduje Łukasz Śliwka.
Pierwsze teksty o gospodarce i biznesie publikował w latach 90. w „Pulsie Biznesu”. Pracował w „Życiu” i „Życiu Warszawy”, a po powrocie do „PB” został redaktorem prowadzącym. Współtworzył i kierował miesięcznikiem „EduFakty” oraz dwumiesięcznikiem „Uczę Nowocześnie”, organizował konferencje i wykładał. W 2017 r. pracował w redakcjach ekonomicznych WP, rok później trafił do „Forbesa”. Absolwent dziennikarstwa UW oraz studiów podyplomowych z polityki pieniężnej i bankowości centralnej (INE PAN, NBP).