To nie brak dobrej woli, tylko wyznaczone terminy. Zarząd Bogdanki odpowiada związkowcom
Szefostwo Bogdanki nie zgadza się z zarzutem ignorowania postulatami od związkowców. Twierdzi jedynie, że chce zachować ustalone daty w prowadzonej już korespondencji. Tymczasem związki zawodowe coraz częściej podkreślają brak zaufania do władz spółki.

Ostatnio informowaliśmy, że związkowcy ze spółki Lubelski Węgiel Bogdanka przesłali do zarządu firmy konkretne pytania i oczekują w tej sprawie rychłego spotkania. Jednocześnie padły zarzuty dotyczące bierności ze strony szefostwa firmy i sabotowania dialogu z załogą. Okazuje się, że włodarze Bogdanki ten spór widzą całkiem inaczej. Węglowa firma zwraca uwagę, że przywołane pytania od związkowców wpłynęły 20 października, a same organizacje związkowe wskazały w nim termin udzielenia pisemnej odpowiedzi wynoszący 14 dni od otrzymania wystąpienia, czyli do 3 listopada. A ten termin nie został jeszcze przekroczony.
Co istotne, wystąpienie z 20 października stanowi prośbę o uzupełnienie odpowiedzi Zarządu z 16 października na wcześniejsze pisma dotyczące transformacji i pracy weekendowej. Autorzy wystąpienia sami potwierdzają otrzymanie tych odpowiedzi, uznając je za niewystarczające i formułując dalsze pytania. Mamy zatem do czynienia z trwającą wymianą korespondencji i oczekiwaniem na jej uzupełnienie - podkreśla Marcin Kujawiak, kierownik Dziełu Komunikacji i Promocji w Bogdance.
Bogdanka, czyli związkowcy tracą zaufanie do zarządu
Bogdanka twierdzi wiec, że wcale związkowców nie ignoruje, tylko rzetelnie opracowuje odpowiedzi na przesłane pytania, w wyznaczonym terminie. Ten zaś mija 3 listopada i wtedy też ma odbyć się w tej sprawie spotkanie ze związkami zawodowymi. Nikt też w żaden sposób nie gra na zwłokę. Tylko że związkowcy zachowanie zarządu Bogdanki oceniają nieco inaczej.
Pracodawca zbywa nas ogólnikami i nie potrafi zadbać o przyszłość zakładu, dlatego jesteśmy blisko utraty zaufania do Zarządu, bo przestaje on być dla nas wiarygodnym partnerem w dialogu społecznym. To jest chyba największy problem - przekonuje w rozmowie z Solidarnością Górniczą Mariusz Romańczuk, przewodniczący Komisji Międzyzakładowej NSZZ „Solidarność” w LW Bogdanka.
Jednocześnie związkowcy przypominają, że od 2024 r. podjęli w sumie już 40 inicjatyw na rzecz ocalenia Bogdanki. To były pisma do ministerstw, wizyty w Sejmie, uczestnictwo w posiedzeniach komisji sejmowych czy sejmiku wojewódzkiego. Nie zabrakło także manifestacji, zorganizowanej w kwietniu ubiegłego roku. Ale nadal pracownicy Bogdanki nie są zbyt pewni jutra.
Zarząd opowiada bajki o rzekomej dywersyfikacji działalności, jednak nie robi nic, by nas do tego przygotować - twierdzi Mariusz Romańczuk.
Praca w weekendy i nadgodziny
Jedną z kości niezgody między związkowcami a zarządem Bogdanki jest praca w weekendy - na rzecz podmiotu zewnętrznego PHU „Górnik”. Związkowcy twierdzą, że to jawne obchodzenie Kodeksu pracy, jeśli chodzi o pracę w nadgodzinach.
Taka praca powoduje zmęczenie, przyczynia się do wzrostu wypadkowości, bo pracownik zmęczony jest mniej precyzyjny, a ponadto mniej efektywny. Niektórzy się na to decydują, bo mają do spłacenia kredyty, bo potrzebują pieniędzy na jakieś większe wydatki - tłumaczy Romańczuk.
Więcej o Bogdance przeczytasz w Bizblog Spider’s Web
Szef Komisji Międzyzakładowej NSZZ „Solidarność” w LW Bogdanka przekonuje, że pracownicy - zgodnie z duchem porozumień sierpniowych - powinni zarabiać jak najwięcej od poniedziałku do piątku, z wolnymi sobotami.
W sytuacji, gdy ktoś z własnej, nieprzymuszonej woli chce przyjść do pracy w weekend, powinien godziwie zarobić, mieć pewność, że będzie doceniony i że atmosfera pracy będzie odpowiednia - uważa Mariusz Romańczuk.
Dziennikarz serwisu Bizblog.pl. Zawodowo pisze już od ćwierć wieku. Dawniej m.in. Goniec Górnośląski, Dziennik Zachodni, Magazyn Gospodarczy „Fakty”. Współpracował m.in. z Miesięcznikiem Finansowym „Bank”. Zajmuje się głównie sprawami gospodarczymi - z obszaru energetyki i jej transformacji. Pisze o górnikach, hutnikach, energetykach, odnawialnych źródłach energii, a także o polityce jądrowej, czy przyszłej strategii wodorowej. Nie obce mu są też tematy związane ze skutkami biznesowymi następujących już zmian klimatu. Specjalizuje się również w kwestiach związanych z usytuowaniem prawnym tak marihuany rekreacyjnej, jak i jej medycznej odmiany.