Na rynkach finansowych zrobiło się znacznie spokojniej po bardzo dobrych prognozach Micron Technology. Amerykański producent pamięci, mocno związany z boomem na sztuczną inteligencję, poprawił nastroje po słabszym początku tygodnia. Kontrakty na Nasdaq 100 zakończyły poprzednią sesję wzrostem o 1 proc., a w Azji mocno rosły m.in. koreański KOSPI i japoński Nikkei 225.

Teoretycznie taki zestaw informacji powinien szkodzić dolarowi. Lepsze nastroje na giełdach zmniejszają popyt na bezpieczne aktywa, a spadające ceny ropy obniżają presję inflacyjną. Problem polega na tym, że rynek walutowy nadal żyje Rezerwą Federalną i obawą, że stopy procentowe w USA mogą pójść jeszcze wyżej.
Dlatego czwartek może być ważnym sprawdzianem dla dolara, złotego i głównych par walutowych. Inwestorzy czekają na publikację majowego indeksu PCE, czyli miary inflacji szczególnie uważnie obserwowanej przez Fed.
Tak w ostatnim czasie potaniało euro:
Micron poprawił nastroje na giełdach
Rynek dostał impuls dokładnie z tego miejsca, które od wielu miesięcy najmocniej działa na wyobraźnię inwestorów – z sektora półprzewodników i sztucznej inteligencji.
Globalne nastroje na rynkach uległy gwałtownej poprawie po rewelacyjnych prognozach giganta technologicznego Micron Technology, co ponownie tchnęło entuzjazm na rynki finansowe, po raczej mizernej pierwszej połowie tego tygodnia – zauważa w komentarzu Michał Stajniak, CFA, wicedyrektor Działu Analiz XTB.
Ropa dalej tanieje. Według analityka XTB ceny surowca zeszły do poziomów obserwowanych na początku wojny USA z Iranem. To ważny sygnał dla banków centralnych, bo energia była jednym z czynników podbijających ostatnio oczekiwania inflacyjne.
Spadek cen ropy może więc działać przeciwko dolarowi. Gdy maleje obawa o inflację, inwestorzy zwykle mniej chętnie zakładają dalsze podwyżki stóp procentowych. Jednak tym razem sprawa nie jest tak prosta.
Fed przestraszył rynek
Dolar w ostatnim czasie wyraźnie zyskał, bo rynek zaczął mocniej wierzyć w jastrzębi scenariusz dla amerykańskiej polityki pieniężnej. Chodzi o oczekiwania, że Fed nie tylko nie będzie szybko obniżał stóp, ale może zostać zmuszony do ich podnoszenia.
Stajniak zwraca uwagę, że w szczytowym momencie rynek w pełni wyceniał dwie podwyżki stóp do połowy 2027 r. Teraz te oczekiwania nieco osłabły, ale nadal widać spore prawdopodobieństwo takiego ruchu już we wrześniu.
Analityk XTB podchodzi do tego scenariusza ostrożnie. Po pierwsze, inflacja w USA jest podwyższona, ale stopy procentowe nie są bliskie zera, jak w 2022 r. Po drugie, taniejąca ropa może ograniczyć presję cenową. Po trzecie, Fed musi brać pod uwagę również polityczne otoczenie, zwłaszcza przed wyborami połówkowymi w USA.
Więcej w Bizblogu Spider's Web o rynkach
W tym miejscu pojawia się wątpliwość.
W takim razie, czy rynek nie przereagował? EURUSD notowany jest sporo poniżej 1,14, natomiast rentowności nie znajdują się na lokalnych szczytach – zauważa Michał Stajniak.
To pytanie jest dziś kluczowe. Jeśli rynek przesadził z wyceną podwyżek stóp, dolar może oddać część ostatnich wzrostów. Jeśli jednak dane o inflacji potwierdzą obawy, amerykańska waluta może dostać kolejny impuls.
PCE pokaże, czy dolar ma jeszcze paliwo
Najważniejszym wydarzeniem dnia będzie publikacja majowego indeksu PCE. To wskaźnik inflacji, który Fed traktuje jako szczególnie istotny przy ocenie presji cenowej w gospodarce.
Według XTB analitycy spodziewają się przyspieszenia inflacji zarówno w ujęciu miesięcznym, jak i rocznym. Inflacja główna ma wzrosnąć do 4,0 proc., a bazowa do 3,4 proc.
Jeśli odczyt będzie zgodny z prognozami albo wyższy, rynek może uznać, że Fed rzeczywiście ma argumenty za utrzymaniem jastrzębiego tonu. W takim scenariuszu dolar pozostałby mocny, a waluty rynków wschodzących, w tym złoty, nadal mogłyby być pod presją.
Odwrotny scenariusz byłby problemem dla narracji o dalszym marszu dolara. Słabsza presja cenowa w USA podważyłaby założenie, że Fed szybko wróci do podwyżek stóp.
Jeżeli jednak dane przyniosą niespodziankę w postaci niższego odczytu, budowanie siły dolara może być wyraźnie podważone – wskazuje Michał Stajniak.
Złoty pod lekką presją
Silny dolar nie pomaga złotemu. Polska waluta pozostaje pod lekką presją, podążając za główną parą walutową EURUSD, która ustabilizowała się w rejonie 1,1350. Za dolara płacono rano 3,7760 zł, za euro 4,2874 zł, za franka 4,6528 zł, a za funta 4,9773 zł.
A tak drożał ostatnio dolar:
Na rynku pojawiają się jastrzębie sygnały z innych gospodarek. W Japonii Naoki Tamura z Banku Japonii zasugerował potrzebę regularnego podnoszenia stóp procentowych, aby ograniczyć osłabienie jena wobec dolara. Para USDJPY znajdowała się nieco poniżej poziomu 162.
Dla złotego najważniejsze będzie teraz to, czy dolar utrzyma przewagę po danych z USA. Jeśli inflacja okaże się uporczywa, presja na polską walutę może się utrzymać. Jeśli odczyt rozczaruje zwolenników mocnego dolara, złoty zyskać.
Na razie rynki dostały dwa sprzeczne sygnały. Z jednej strony Micron przypomniał inwestorom, że historia AI wciąż potrafi rozpalić giełdy. Z drugiej strony Fed i inflacja nadal trzymają rynek walutowy w napięciu. I to właśnie dane z USA pokażą, który z tych impulsów okaże się silniejszy.
Szef redakcji Bizblog.pl. W mediach od 30 lat. Pisze o małym biznesie, podatkach i finansach osobistych. Do Spidersweb.pl przeszedł z Wirtualnej Polski, gdzie najpierw był szefem wydawców Money.pl, a potem zastępcą redaktora naczelnego. Pierwszą posadę w mediach dostał w „Gazecie Wyborczej”, pracował w „Pulsie Biznesu”, „Życiu”, miesięczniku „Pieniądz”, „Businessman Magazine”, Miesięczniku Finansowym „BANK”. W tym ostatnim był redaktorem prowadzącym kilku edycji prestiżowych raportów „Największe banki w Polsce“ oraz „IT@BANK”.