Marek długo bił się z myślami. Firma z Krakowa zaproponowała mu wynagrodzenie o kilkadziesiąt procent wyższe od obecnego. Problem w tym, że do nowej pracy musiałby dojeżdżać około 90 km. Ostatecznie uznał, że podwyżka nie zrekompensuje mu czasu straconego w samochodzie i został u obecnego pracodawcy, dla którego pracuje zdalnie.

Pieniądze to nie wszystko, że zacytuję klasyka. Mam trzyletnią córeczkę, starszych rodziców. Mogę poświęcić im czas, być z nimi. To dla mnie to bezcenne – tłumaczy Marek.
Jego decyzja wcale nie jest wyjątkiem. Z badania Pracuj.pl wynika, że blisko 60 proc. Polaków zrezygnowało kiedyś ze starań o pracę, ponieważ dojazd okazał się zbyt długi. Dla kandydatów coraz częściej liczy się nie to, ile kilometrów dzieli dom od firmy, ale ile minut lub godzin trzeba będzie codziennie spędzać w drodze.
Sprawny dojazd jest ważny dla 87 proc. badanych. Przy wyborze pracodawcy ustępuje znaczeniem tylko wynagrodzeniu i stabilności zatrudnienia.
Wyższa pensja może nie wystarczyć
Jeszcze kilka lat temu lokalizacja biura była często traktowana w ogłoszeniach jako informacja techniczna. Dziś dla wielu kandydatów staje się jednym z podstawowych kryteriów wyboru pracy. Codzienny dojazd do pracy oznacza bowiem nie tylko wydatki na paliwo, bilety czy utrzymanie samochodu. To również czas, którego nie można poświęcić rodzinie, odpoczynkowi ani własnym zainteresowaniom.
Według badania Pracuj.pl 62 proc. respondentów potrzebuje więcej niż kwadrans, aby dotrzeć do pracy w jedną stronę. Co piąty jedzie ponad pół godziny.
Najtrudniejsza sytuacja występuje w największych aglomeracjach. W miastach liczących ponad 500 tys. mieszkańców więcej niż 30 minut na dojazd przeznacza 37 proc. badanych. Na wsiach i w małych miejscowościach taki czas podróży deklaruje mniej niż co piąta osoba.
Różni się również sposób docierania do pracy. W całym kraju nadal dominuje samochód, z którego korzysta 61 proc. respondentów. W największych miastach większą rolę odgrywa jednak transport publiczny. Autobusy wybiera tam 44 proc. badanych, tramwaje 38 proc., a samochód 35 proc.
Ważniejsze jest 40 minut niż 40 kilometrów
Badanie pokazuje, że sama odległość coraz mniej mówi kandydatom o rzeczywistej dostępności miejsca pracy. Realny czas przejazdu jest jednym z kluczowych czynników dla 58 proc. respondentów. Liczbę kilometrów bierze pod uwagę tylko 28 proc. Ważne są także koszty transportu, wskazywane przez 49 proc. badanych, oraz możliwość elastycznego rozpoczynania pracy, pozwalająca ominąć godziny szczytu.
Właśnie dlatego część kandydatów jest gotowa wybrać firmę położoną dalej od domu, o ile podróż będzie szybsza i wygodniejsza. Taką możliwość dopuszcza aż 79 proc. respondentów. Wśród osób w wieku 18-24 lata odsetek rośnie do 86 proc.
Jednocześnie to właśnie najmłodsi najczęściej rezygnują z rekrutacji ze względu na uciążliwy dojazd. Taką decyzję podjęło już 71 proc. badanych w wieku 18–24 lata. W całej badanej grupie było to 59 proc. Częściej z rekrutacji rezygnowały kobiety. Zbyt długi dojazd skłonił do wycofania się 64 proc. z nich wobec 55 proc. mężczyzn.
Jolanta Lewandowska-Bitkowska, ekspertka ds. rekrutacji i rozwoju talentów w Pracuj.pl, zwraca uwagę, że sam adres firmy nie zawsze wystarcza kandydatowi do oceny oferty pracy. Znacznie ważniejsza może być odpowiedź na pytanie, ile czasu zajmie codzienna podróż i czy da się ją pogodzić z innymi obowiązkami.
Pełna otwartość w kwestii lokalizacji firmy leży w interesie obydwu stron – podkreśla ekspertka.
Jej zdaniem pracodawcy powinni przekazywać takie informacje już w ogłoszeniu. Kandydat może wtedy ocenić, czy codzienna podróż będzie dla niego możliwa do zaakceptowania, zamiast wycofywać się dopiero po rozmowie kwalifikacyjnej lub otrzymaniu oferty.
Brak adresu może kosztować firmę kandydatów
Dla pracodawców wyniki badania są czytelnym sygnałem. Nieprecyzyjna lokalizacja może ograniczyć liczbę zgłoszeń nawet wtedy, gdy oferta jest atrakcyjna pod względem finansowym.
Aż 37 proc. respondentów deklaruje, że mogłoby zrezygnować z ubiegania się o interesujące stanowisko, gdyby w ogłoszeniu zabrakło dokładnej informacji o miejscu wykonywania pracy. Wśród kobiet taką odpowiedź wskazało 44 proc. badanych, a w grupie osób w wieku 18-24 lata już 52 proc.
Więcej wpisów na temat rynku pracy
Kandydaci oczekują przede wszystkim konkretów. Dokładny adres, obejmujący ulicę i numer budynku, chce znać 55 proc. respondentów. Dla 41 proc. przydatna byłaby informacja o odległości od domu. Taki sam odsetek zwraca uwagę na dodatkowe rozwiązania ułatwiające dojazd, na przykład dopłaty do paliwa lub firmowy transport. Co czwarty badany chciałby również zobaczyć szacowany czas podróży z podziałem na samochód, komunikację miejską i rower.
Znaczenie takich informacji dobrze widać w handlu, gdzie pracownicy są zatrudniani w konkretnych sklepach i muszą dotrzeć na miejsce przed rozpoczęciem zmiany.
Marita Kocoń, People & Culture Business Partner w Netto, podkreśla, że sprawny dojazd ma dla pracowników sklepów podstawowe znaczenie. Dlatego firma podaje w ogłoszeniach dokładne adresy i korzysta z geolokalizacji, aby kandydaci mogli od początku ocenić warunki podróży.
Dla pracowników sklepów sprawny dojazd na zmianę to po prostu podstawa – zauważa Marita Kocoń.
Ogranicza to ryzyko, że kandydat wycofa się dopiero pod koniec rekrutacji z powodów logistycznych.
Pracodawcy konkurują już nie tylko wysokością pensji
Rosnące znaczenie dojazdów zmienia również same serwisy rekrutacyjne. Pojawiają się opcje sprawdzenia szacowanego czasu dotarcia do firmy różnymi środkami transportu bez konieczności samodzielnego wyszukiwania trasy. Według przedstawicieli serwisu Pracuj.pl użytkownicy chętnie korzystają z tego rozwiązania, a możliwość sprawdzenia dojazdu stała się jednym z istotnych elementów ogłoszeń.
Piotr Kowalski, ekspert ds. produktu w Pracuj.pl, wskazuje, że takie narzędzia pomagają kandydatom szybciej odrzucić oferty niedopasowane do ich codziennego planu. Pracodawcy mogą natomiast ograniczyć liczbę rezygnacji na dalszych etapach rekrutacji.
Otwartość w kwestii lokalizacji po prostu się opłaca – podkreśla Piotr Kowalski.
Dane pokazują przy tym, że walka o pracowników coraz rzadziej sprowadza się wyłącznie do wysokości wynagrodzenia. Firma może zaoferować więcej pieniędzy, ale przegrać z pracodawcą znajdującym się bliżej albo pozwalającym pracować zdalnie.
W przypadku Marka różnica wynosiła 40 proc. To dużo. Jednak większym kosztem było kilkadziesiąt dodatkowych godzin miesięcznie spędzanych w drodze.
Fot. Siekier.photo/Shutterstock
Szef redakcji Bizblog.pl. W mediach od 30 lat. Pisze o małym biznesie, podatkach i finansach osobistych. Do Spidersweb.pl przeszedł z Wirtualnej Polski, gdzie najpierw był szefem wydawców Money.pl, a potem zastępcą redaktora naczelnego. Pierwszą posadę w mediach dostał w „Gazecie Wyborczej”, pracował w „Pulsie Biznesu”, „Życiu”, miesięczniku „Pieniądz”, „Businessman Magazine”, Miesięczniku Finansowym „BANK”. W tym ostatnim był redaktorem prowadzącym kilku edycji prestiżowych raportów „Największe banki w Polsce“ oraz „IT@BANK”.