Ministerstwo Rodziny szykuje nowe rewolucyjne zmiany dla kurierów i kierowców pracujących przez aplikacje. Platformy typu Uber, Glovo czy Bolt będą musiały wykazać, że dana osoba nie może być pracownikiem.

W wykazie prac legislacyjnych rządu pojawił się projekt ustawy o wykonywaniu pracy za pośrednictwem cyfrowych platform pracy. Nowe przepisy mają wdrożyć unijną dyrektywę i uporządkować zasady pracy osób zarabiających za pośrednictwem aplikacji. Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej od dawna próbuje ucywilizować ten rynek, ale natrafia na duży opór, także w rządzie.
Najpierw reforma PIP-u
Naszym celem jest zapewnienie jak najlepszej ochrony pracowników przed niekorzystnymi formami zatrudnienia i procedujemy ustawy w takiej kolejności, żeby ten cel wypełnić – wyjaśnia ministra rodziny Agnieszka Dziemianowicz-Bąk.
Szefowa resortu rodziny i pracy wyjaśnia, że najpierw musiała wejść w życie reforma PIP-u nadająca tej instytucji prawo do prowadzenia postępowań administracyjnych i wydawania decyzji przekształcających bezprawne umowy w umowy o pracę. Dziemianowicz-Bąk przekonuje, że bez tej kluczowej zmiany wdrożenie dyrektywy platformowej byłoby "fasadowe", bo dotyczyłoby tylko postępowań przed sądami pracy, na które pracownicy platformowi bardzo rzadko się decydują.
Wróćmy jednak do samego projektu. Najważniejszą zmianą ma być ograniczenie zjawiska fikcyjnego samozatrudnienia. Projekt MRPiPS zakłada domniemanie istnienia stosunku pracy, jeśli platforma faktycznie kieruje pracą wykonawcy i kontroluje ją, także przy użyciu zautomatyzowanych systemów. W takiej sytuacji to platforma będzie musiała wykazać, że dana osoba działa jako niezależny przedsiębiorca.
Projekt przewiduje dodatkową ochronę dla osób, które znajdą się w trakcie kontroli lub sporu z platformą. Jeżeli firma w tym czasie rozwiąże z nimi umowę, dniem nawiązania stosunku pracy ma być dzień rozpoczęcia postępowania. Rozwiązanie to ma zapobiegać zwalnianiu osób dochodzących swoich praw.
Człowiek, a nie algorytm
Nowe przepisy mają też objąć nadzorem algorytmy i sztuczną inteligencję wykorzystywane do zarządzania pracą. Platformy nie będą mogły podejmować w pełni automatycznych decyzji o zawieszeniu lub usunięciu konta, obniżeniu stawek czy rozwiązaniu umowy. Każda taka decyzja będzie wymagała udziału i weryfikacji przez człowieka.
Osoby wykonujące pracę zyskają prawo do uzyskania pisemnych wyjaśnień dotyczących działania algorytmów. Będą mogły dowiedzieć się, w jaki sposób przydzielane są zadania lub dlaczego zmieniły się warunki współpracy. Projekt ogranicza przetwarzanie danych osobowych, zakazując monitorowania stanu emocjonalnego czy psychicznego.
Krok po kroku wprowadzamy nowy porządek na rynku pracy, tak, żeby praca w Polsce była bezpieczna, stabilna i godna – dodaje Dziemianowicz-Bąk.
Pośrednicy pod lupą
Projekt ma uszczelnić zasady współpracy z pośrednikami, czyli firmami zatrudniającymi kurierów i kierowców na rzecz platform. Zarówno platformy, jak i pośrednicy mają ponosić odpowiedzialność solidarną za przestrzeganie nowych przepisów. Osoby pracujące przez takie firmy mają korzystać z takiej samej ochrony jak współpracujące bezpośrednio z platformą.
Za nieprzestrzeganie nowych obowiązków przewidziano wysokie kary finansowe. PIP będzie mógł nakładać grzywny od 2 tys. do 60 tys. zł, a za naruszenia przepisów o ochronie danych osobowych mogą grozić także sankcje wynikające z RODO.
Tematyką ekonomiczną zajmuje się od dziesięciu lat. Od 2014 do 2019 r. był dziennikarzem Money.pl, wcześniej współtworzył serwisy Mototok.pl i Biztok.pl w ramach Grupy O2, a następnie Wirtualnej Polski. W Bizblogu pisze o biznesie, prawie i podatkach.