Czy warto jeszcze organizować szczyty klimatyczne? Gospodarz najbliższego pokazał, jaki to ma sens
Ze Szczytami Klimatycznymi ONZ powoli jest już tak, jak z piłkarskimi mistrzostwami świata. Do ich organizacji zgłaszają się coraz częściej ci, którzy z piłką nożną mają tyle wspólnego co ja z zakonem jezuitów. Wiem, że jest i tyle. Bo mundial już dawno nie jest świętem sportu i piłki kopanej, tylko ogromną areną PR, gdzie przepływają setki milionów dolarów. I bardzo podobnie dzieje się z organizowanymi pod auspicjami ONZ szczytami klimatycznymi. Przykładem tego jest hipokryzja najbliższych gospodarzy.
Saudowie, Iran i Rosja uderzą w unijne zapędy ograniczania paliw kopalnych
Zaskakujące negocjacje ministrów ds. klimatu i środowiska ok. 40 państw w Berlinie na temat ustalenia porządku obrad zbliżającego się Szczytu Klimatycznego ONZ COP28 w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Coraz więcej państw uważa, że walka z paliwami kopalnymi nie ma sensu, ale z emisjami, które wywołują, już tak. Unia Europejska spychająca na boczny tor gaz, ropę i węgiel, jest coraz bardziej osamotniona.
Szejkowie zaskoczą świat na szczycie klimatycznym ONZ? Odkryli karty ws. paliw kopalnych
Najbliższy Szczyt Klimatyczny ONZ COP28 ma odbyć się między 30 listopada a 12 grudnia 2023 r. w Expo City w Dubaju. Z ostatnich słów minister zmian klimatycznych i środowiska Zjednoczonych Emiratów Arabskich wynika, że to może być wyjątkowe na przestrzeni nawet kilkunastu ostatnich lat spotkanie. Bo gospodarze tych klimatycznych debat zaczynają kreować się na obrońców paliw kopalnych. To nie one mają być kłopotem, tylko emisje, które wywołują.
COP27 to sukces, czy porażka? Dobrze, że jest fundusz strat i szkód, ale tak klimatu nie uratujemy
Za nami kolejny Szczyt Klimatyczny ONZ COP27. Podczas blisko dwutygodniowych obrad ustalono tak po prawdzie tylko jedno: powołanie do życia specjalnego funduszu kompensacyjnego, dzięki któremu bogate kraje mają pomagać biedniejszym w walce z coraz gwałtowniejszymi zjawiskami pogodowymi. Obserwatorzy i analitycy podzielili się na dwa obozy: jedni twierdzą, że to bez wątpienia sukces negocjacyjny, a drudzy przekonują, że tym samym klimatyczne rozmowy zakończyły się porażką. Sam jestem zdecydowanie spod tej drugiej chorągwi.
Marnują czas i pieniądze. Absolutnie nic się nie zmieniło, a nawet jest jeszcze gorzej
Co roku widzę, jak przyspiesza topnienie biegunowych lodowców i co roku też, od paru dobrych lat, ubieram się wiosennie już w połowie grudnia. Jest jeszcze jedna prawidłowość. Co roku, w okolicach listopada, słyszę głos światowych przywódców, którzy znowu dotarli swoimi odrzutowcami do jednego z miejsc na świecie i wielce debatują o tym, co teraz dzieje się z ziemskim klimatem. I nawet umawiają się wspólnie na jakieś rozwiązania. Tylko, że nikt tych obietnic nie spełnia. Ale też po co? Tak za rok znowu będzie pretekst do spotkania i gaworzenia nawet przez dwa tygodnie. (fot. materiały prasowe COP27)