Nie oszukujmy się: ochrona zdrowia w Polsce już jest sprywatyzowana
Mało kto dziś w Polsce polega na NFZ. Zapewne nie dlatego, że tak lubi, ale nie ma innego wyjścia, bo nie stać go na prywatne wizyty u specjalistów albo abonamenty w prywatnych sieciach medycznych. W takiej sytuacji musi czekać miesiącami na wizytę w państwowego lekarza. Dziś wyłącznie na państwowej służbie zdrowia polega już tylko co czwarty Polak.
Bogaci przed kolejką do lekarza? Taki może być efekt połączenia sił ZUS z NFZ
Bogaci mogą być wypychani przed kolejkę do lekarza. I to nie przez swoje cwaniactwo, kontakty ani pieniądze. To sam ZUS może im załatwiać lepsze miejsca w oczekiwaniu na operację czy wizytę u specjalisty. Taki może być efekt uboczny pomysłu na połączenie sił ZUS i NFZ, które wspólnie chcą skrócić czas, przez jaki Polacy chorują, a więc pobierają zasiłki chorobowe.
Przychodzi pacjent do lekarza, a tam sztuczna inteligencja! I co to będzie?
Zaprzęgnięcie do pracy sztucznej inteligencji w służbie zdrowia pozwoli na ogromne oszczędności. W samych USA szacuje się, że może to być nawet 360 mld dol. rocznie. Wyobrażacie to sobie? Maszyna wypisze wam skierowanie lub dostarczy na czas receptę na stale przyjmowane leki, sporządzi w szpitalu grafik planowanych zabiegów i operacji, przejmie na siebie wszelkie prace administracyjne. Tym samy lekarze będą mieli więcej czasu dla swoich pacjentów, pacjenci będą czuć opiekę nawet bez wizyty w placówce medycznej, a stanie w kolejkach odejdzie w niepamięć. Skoro jest tak wiele plusów, to dlaczego wdrożenie AI do służby zdrowia trwa tak długo?
Politycy do Polaków: damy wam tani, a nawet darmowy kredyt na mieszkanie. Oto reakcja Polaków
Jeśli myślicie, że Polacy marzą o tym, żeby państwo rozwiązało problem mieszkaniowy, dopłacając do kredytów hipotecznych, to się mylicie! Politycy mogą się zdziwić, że ich obietnice wyborcze kredytu na mieszkanie za darmo wcale nie podbiją serc wyborców.
Wkurzyło was podniesienie VAT-u? No to szykujcie się na nową podwyżkę
Niektórzy politycy spełniają właśnie marzenia o wielkiej armii. Nie ma się, co czepiać, cała Europa zaczęła się zbroić. Ale to zmieni nasz standard życia i nie ma co udawać, że zwykłego Kowalskiego rozbudowa wojska nie dotyczy. Pierwsze oznaki już są: od przyszłego roku w końcu miał spaść VAT. Nie spadnie, bo potrzeba pieniędzy na armię. Dalej będzie tylko gorzej, mogą nas czekać kolejne podwyżki podatków, bo skończyła się tzw. dywidenda pokoju. Za przygotowania do wojny przyjdzie zapłacić każdemu Polakowi. Beknie przez to sektor cywilny, szczególnie zdrowie i edukacja.