Rewolucja w NFZ. Chcesz się umówić do lekarza? Ta zmiana dotyczy ciebie
Od 1 czerwca czeka nas rewolucja w rejestracji do lekarzy. A właściwie pilotaż rewolucji – trzymajcie kciuki, żeby się powiódł, bo może w końcu zaczniemy zmniejszać w Polsce kolejki do lekarzy. Wszystko mogłoby się zmienić dzięki elektronicznemu systemowi rezerwacji wizyt. I ich odwoływania.
Nie odwołasz umówionej wizyty u lekarza, będziesz mieć poważne kłopoty w banku
Nie dostaniesz kredytu, nie kupisz lodówki na raty, bo zostaniesz wpisany na listę dłużników, jeśli dwa razy w roku zdarzy ci się nie przyjść na umówioną wizytę u lekarza. To ma być pomysł na skrócenie kolejek do lekarzy, które częściowo tworzą się właśnie dlatego, że pacjenci rezerwują termin, a potem się nie stawiają ani go nie odwołują. Kibicuję, ale…
Pokaż lekarzu, co masz w garażu wciąż aktualne. Tylko inaczej
Co trzeci chory Polak wręcza łapówkę, żeby wyzdrowieć, a my łudzimy się, że te czasy już się skończyły. Nie skończyły się, tylko założyły białe rękawiczki. Znacie sposób, by dostać się do szpitala poza kolejką, „na fundację”?
Drodzy posłowie, robicie z nas idiotów. Zamiast lekarza zostanie nam szeptucha
Halo, czy ktoś tam na Wiejskiej jeszcze pamięta, że demografia kaput? Wszyscy? A czy ci sami wszyscy rozumieją, że nie da się poprawiać stanu polskiej ochrony zdrowia, skracać kolejek do lekarzy, jeśli coraz mniej ludzi będzie płacić składkę zdrowotną, a tym, co jeszcze płacą, dodatkowo obniżymy stawkę? Drodzy posłowie, robicie z nas idiotów.
Cała Polska zrzuci się na szynkę w szpitalach i darmowe autostrady. Co dzień to nowy hit
Codziennie jeden hit – tak w tym tygodniu odsłaniał karty PiS, wyjawiając swój pomysł na Polskę. Po wielkiej płycie przyszedł czas na ochronę zdrowia. I tak, jak z wielką płytą, pomysł na uszczęśliwienie pacjentów też jest tylko odgrzewanym kotletem. Ale to pół biedy. Gorzej, że nie rozwiązuje najważniejszych problemów polskich pacjentów, tak samo, jak właśnie ogłoszony darmowy przejazd A1 z Torunia do Gdańska nie rozwiązuje niczego – powoduje tylko, że ci, którzy nawet nie mają aut, zrzucą się na tych, co je mają i akurat tą drogą jeżdżą. Oto 1958 odcinek kampanijnych absurdów.