Polacy zamienili zwykłe piwo na wersję bez alkoholu. W pierwszym półroczu 2026 r. sprzedaż wersji 0 proc. wzrosła aż o 16,2 proc., podczas gdy rynek tradycyjnego piwa mocno się skurczył. Rząd postanowił się dobrać do tego tortu i chce od stycznia 2027 r. podnieść VAT.

„Puls Biznesu” pisze we wtorek, że przeciwko zmianom już buntują się producenci i handel. Ostrzegają przed wzrostem cen części piw i win bezalkoholowych oraz energetyków. Związek Browary Polskie idzie jeszcze dalej i zapowiada, że jeśli przepisy zostaną przyjęte w obecnym kształcie, zamierza zakwestionować je przed Trybunałem Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Sprawa jest tym ciekawsza, że dotyczy segmentu, który w ostatnich latach wyrósł z rynkowej niszy na lidera sprzedaży.
Zerówki rosną, zwykłe piwo leci w dół
Dane pokazują, że mamy do czynienia z małą rewolucją. Z danych GUS wynika, że w pierwszym półroczu 2026 r. produkcja sprzedana piw 0,0 proc. wzrosła o 16,2 proc. rok do roku. Tylko w czerwcu wzrost wyniósł aż 30,1 proc. W tym samym czasie sprzedaż piwa alkoholowego spadła o 11,9 proc.
To nie jest jednorazowy wyskok. W 2025 r., który był bardzo słaby dla całej branży piwowarskiej, warianty bezalkoholowe były jedynym rosnącym segmentem rynku. Polacy kupili wtedy około 2 mln hektolitrów piwa bezalkoholowego, a wartość tej części rynku osiągnęła 1,823 mld zł. Zerówki odpowiadały już za 8,1 proc. wartości całego rynku piwa. Jeszcze rok wcześniej wzrost był dwucyfrowy.
Piwo bezalkoholowe przestało więc być produktem kupowanym głównie przez kierowców albo osoby, które akurat nie mogą napić się alkoholu. Coraz częściej jest po prostu zwykłym wyborem konsumenta.
Zerówki to już codzienny wybór osób aktywnych zawodowo, kierowców czy konsumentów dbających o zdrowie i świadomie ograniczających spożycie alkoholu. Coraz częściej wybierają produkty 0,0 proc., by nie rezygnować ze społecznych rytuałów, spotkań czy z samego smaku piwa – wskazuje Bartłomiej Morzycki, dyrektor generalny Browarów Polskich.
Nie każde piwo 0,0 zdrożeje
Planowana podwyżka VAT nie obejmie automatycznie wszystkich piw bezalkoholowych. Rząd chce zlikwidować preferencyjną stawkę VAT dla określonych napojów, które zawierają co najmniej 20 proc. soku owocowego, warzywnego albo owocowo-warzywnego. Zmiana obejmie też piwa bezalkoholowe, bezalkoholowe wina i cydry oraz napoje z dodatkiem kofeiny lub tauryny, jeżeli spełniają kryteria wskazane w projekcie.
W handlu stawka VAT ma wzrosnąć z 5 do 23 proc., a w gastronomii z 8 do 23 proc. Rząd przyjął projekt 22 września 2026 r. Nowe przepisy mają obowiązywać od 1 stycznia 2027 r.
Więcej o rynku „zero procent”
Ministerstwo Finansów tłumaczy, że chodzi o ujednolicenie zasad. Dziś piwo bezalkoholowe zawierające odpowiednio dużo soku może korzystać z niższego VAT, ale podobny produkt bez takiego dodatku jest opodatkowany stawką podstawową. Po zmianach wszystkie takie bezalkoholowe odpowiedniki napojów alkoholowych z dodatkiem soku mają być objęte stawką 23 proc.
Podatek wzrośnie ponad czterokrotnie
Z punktu widzenia klienta najważniejsza jest oczywiście cena. Sama stawka VAT wzrośnie z 5 do 23 proc., czyli ponad czterokrotnie, ale spokojnie, nie oznacza to, że butelki czy puszki automatycznie zdrożeją o 18 proc.
Jeżeli piwo bezalkoholowe kosztuje dziś 5 zł brutto i jego cena netto pozostanie bez zmian, po podniesieniu VAT z 5 do 23 proc. kosztowałoby około 5,86 zł. Podwyżka wyniosłaby więc około 86 gr, czyli nieco ponad 17 proc.
W praktyce może być inaczej. Producent, hurtownik albo sklep może wziąć część wyższego podatku na siebie i ograniczyć skalę podwyżki. Z drugiej strony do wyższego VAT mogą dojść rosnące koszty produkcji, transportu czy wynagrodzeń. Trudno się dziwić, że producenci i handel mówią już wprost o presji na wzrost cen.
Rząd mówi o zdrowiu, branża widzi problem
Ministerstwo Finansów argumentuje, że nie ma uzasadnienia, by bezalkoholowe odpowiedniki alkoholu czy energetyki korzystały z preferencji podatkowej wyłącznie ze względu na odpowiednio wysoki udział soku.
W dokumentach rządowych pojawia się również argument dotyczący zdrowia publicznego. W przypadku energetyków chodzi o ograniczanie ich spożycia, szczególnie przez młodszych konsumentów. W odniesieniu do bezalkoholowych odpowiedników alkoholu rząd wskazuje również na problem utrwalania zachowań i skojarzeń związanych z piciem alkoholu.
Branża piwowarska widzi sprawę zupełnie inaczej. Browary Polskie powołują się na badania, według których dwie trzecie konsumentów uważa, że piwo bezalkoholowe pomaga ograniczać picie alkoholu, a niemal 90 proc. deklaruje, że po wypiciu zerówki nie ma potrzeby sięgania po alkohol.
Segment piw bezalkoholowych ma nie tylko kluczowe znaczenie dla przyszłości branży piwowarskiej, ale odgrywa ważną rolę z punktu widzenia zdrowia publicznego – uważa Mieszko Musiał, prezes Browarów Polskich.
Browary zapowiadają TSUE
Na tym spór się nie kończy. Jak podaje „Puls Biznesu”, Browary Polskie uważają, że projekt nierówno traktuje konkurujące ze sobą napoje. Organizacja zapowiada, że jeśli przepisy zostaną uchwalone w obecnej formie, będzie chciała zakwestionować je przed Trybunałem Sprawiedliwości UE.
Projekt jest już w Sejmie. Rządowy projekt ustawy o zmianie ustawy o VAT został złożony 23 września jako druk nr 3135, a 29 września skierowano go do opiniowania. Jeżeli przepisy przejdą w proponowanym kształcie, nowe stawki zaczną obowiązywać 1 stycznia 2027 r. Wtedy warto uważnie patrzeć na ceny piw i win bezalkoholowych z dodatkiem soku.
Szef redakcji Bizblog.pl. W mediach od 30 lat. Pisze o małym biznesie, podatkach i finansach osobistych. Do Spidersweb.pl przeszedł z Wirtualnej Polski, gdzie najpierw był szefem wydawców Money.pl, a potem zastępcą redaktora naczelnego. Pierwszą posadę w mediach dostał w „Gazecie Wyborczej”, pracował w „Pulsie Biznesu”, „Życiu”, miesięczniku „Pieniądz”, „Businessman Magazine”, Miesięczniku Finansowym „BANK”. W tym ostatnim był redaktorem prowadzącym kilku edycji prestiżowych raportów „Największe banki w Polsce“ oraz „IT@BANK”.