Karty, BLIK i płatności telefonem biją rekordy popularności, ale żywy pieniądz nie odchodzi do lamusa. W czerwcu wartość gotówki znajdującej się poza kasami banków była o 14,4 proc. wyższa niż rok wcześniej.

Narodowy Bank Polski podał, że szeroka podaż pieniądza M3 wzrosła w czerwcu o 11,8 proc. r/r. Ekonomiści spodziewali się wzrostu o 11,1 proc., więc wynik okazał się wyższy od prognoz. M3 brzmi skomplikowanie, ale chodzi o pieniądze krążące w gospodarce. NBP zalicza do tej kategorii gotówkę oraz środki trzymane przez gospodarstwa domowe i firmy na rachunkach bankowych.
Gotówka rośnie szybciej niż pieniądze na kontach firm
Ekonomiści Pekao zwracają uwagę, że tym razem szczególnie mocno do wzrostu M3 przyczyniła się gotówka. Jej wkład wyniósł 2,4 pkt. proc. i po raz pierwszy od ponad roku był większy niż wkład depozytów przedsiębiorstw, który wyniósł 2,3 pkt proc.

Oznacza to, że fizyczne pieniądze stały się drugim najważniejszym źródłem wzrostu podaży pieniądze w gospodarce. Większy wpływ miały jedynie depozyty gospodarstw domowych.
Po raz pierwszy od ponad roku wkład gotówki do dynamiki M3 był wyższy od wkładu depozytów firm. Wzrost wolumenu gotówki stał się tym samym drugim najważniejszym elementem rosnącej podaży pieniądza, tuż za depozytami gospodarstw domowych – wskazują ekonomiści Banku Pekao.
Nie oznacza to, że wszyscy nagle zaczęli nosić wypchane portfele. Statystyka obejmuje całą gotówkę pozostającą poza kasami banków. Może znajdować się w portfelach, domach, firmowych kasach albo sejfach. W czerwcu jej wartość była o 14,4 proc. wyższa niż rok wcześniej. PKO BP zwraca jednak uwagę, że tempo tego wzrostu od trzech miesięcy stopniowo hamuje. Gotówki nadal szybko przybywa, ale wolniej niż kilka miesięcy temu.
Paradoks gotówki wciąż działa
Ekonomiści nazywają to zjawisko paradoksem gotówki albo inaczej banknotów. Polega on na tym, że im łatwiej płacić kartą, zegarkiem lub telefonem, tym bardziej można byłoby oczekiwać, że banknoty zaczną tracić na znaczeniu. Tymczasem ich wartość w obiegu od lat rośnie szybciej niż wynikałoby to ze wzrostu gospodarki.
Doświadczyliśmy tego najbardziej w latach 2020-2022. Najpierw wybuchła pandemia, później Rosja zaatakowała Ukrainę. W obu przypadkach Polacy zaczęli wypłacać pieniądze na zapas. Według Pekao ten dodatkowy, przezornościowy popyt na gotówkę odpowiadał kwocie równej około 2,5 proc. PKB. Tamten skok był przejściowy, ale długoterminowy trend się nie zmienił.
Więcej wpisów z kategorii pieniądze
Wolumen gotówki rośnie konsekwentnie szybciej, niż wynikałoby to z nominalnej dynamiki gospodarczej – zauważają ekonomiści Pekao.
Przyczyn może być kilka. Część osób trzyma banknoty na wypadek awarii, kryzysu lub problemów z dostępem do konta. Gotówka pozostaje również popularna wśród starszych osób oraz migrantów, którzy mogą mieć słabszy dostęp do usług cyfrowych.
Ekonomiści wskazują także na szarą strefę. Transakcje prowadzone poza oficjalnym obiegiem są zwykle rozliczane w banknotach, ponieważ trudniej je później odtworzyć niż przelew lub płatność kartą.
Kolejnym powodem może być brak wiedzy o prostych sposobach lokowania oszczędności. Pekao zwraca uwagę, że przez cały ubiegły rok Polacy kupili detaliczne obligacje skarbowe za kwotę odpowiadającą mniej więcej jednomiesięcznemu wzrostowi depozytów w bankach.
Polacy częściej sięgają po kredyt
Dane NBP pokazują jednocześnie wyraźne ożywienie na rynku kredytów dla gospodarstw domowych. Wartość kredytów konsumpcyjnych była w czerwcu o 9,8 proc. wyższa niż rok wcześniej. Według PKO BP to najszybsze tempo wzrostu od 2010 r.
Tak samo, o 9,8 proc. r/r, rosła wartość złotowych kredytów mieszkaniowych. Tylko w ciągu miesiąca ich portfel zwiększył się o 1 proc. Takiej dynamiki bank nie obserwował od czasu działania programu Bezpieczny Kredyt 2 proc.
Popyt na kredyt ze strony gospodarstw domowych napędzany jest mocnym rynkiem pracy i spadkiem rynkowych stóp procentowych w porównaniu z poprzednimi latami – wskazują ekonomiści PKO BP.
W przypadku mieszkań znaczenie mają również rosnąca zdolność kredytowa oraz wyższe kwoty zaciąganych kredytów.
Firmy pożyczyły mniej, ale dane mogą mylić
Słabiej wyglądają kredyty dla przedsiębiorstw. Ich dynamika obniżyła się z 10,1 proc. w maju do 8,3 proc. w czerwcu. W danych widać jednak bardzo nietypowe przesunięcie. Wartość kredytów inwestycyjnych spadła w ciągu miesiąca o 10,7 mld zł, a kredytów na nieruchomości wzrosła o 13,9 mld zł.
Oba banki podejrzewają, że nie musi to oznaczać nagłego załamania inwestycji. Część kredytów mogła zostać po prostu przeniesiona z jednej kategorii do drugiej. Przykładowo duży projekt mógł wcześniej być klasyfikowany jako inwestycyjny, a teraz jako związany z nieruchomościami.
Na wynik wpływa także efekt bazy. To sytuacja, w której obecne dane porównuje się z wyjątkowo mocnym albo słabym okresem sprzed roku. W maju 2025 r. Rada Polityki Pieniężnej obniżyła stopy procentowe o 0,5 pkt proc. W kolejnym miesiącu akcja kredytowa firm gwałtownie przyspieszyła. Tegoroczny czerwiec jest więc porównywany z miesiącem, w którym przedsiębiorstwa wyjątkowo mocno zwiększyły zadłużenie.
Ekonomiści Pekao spodziewają się, że kredyty dla firm nadal będą rosnąć, ale wysokie wyniki sprzed roku będą przez kilka miesięcy zaniżać roczną dynamikę.
Pozytywnym sygnałem jest pierwsza od stycznia 2020 r. dodatnia dynamika kredytów dla indywidualnych przedsiębiorców. W czerwcu ich wartość była o 3,3 proc. wyższa niż rok wcześniej.
Banki mają dużo więcej depozytów niż kredytów
Depozyty nadal rosną szybciej niż kredyty. W czerwcu ich wartość zwiększyła się o 9,6 proc. r/r. W przypadku osób prywatnych wzrost wyniósł około 9,3 proc. Jednocześnie spada udział kredytów w stosunku do zgromadzonych w bankach depozytów. Na koniec drugiego kwartału kredyty odpowiadały za 60,8 proc. wartości depozytów.
To pokazuje, że bankom nie brakuje pieniędzy do finansowania gospodarki. Problemem przez ostatnie lata był raczej słaby popyt na kredyt. Najnowsze dane sugerują, że ten trend powoli zaczyna się odwracać, przede wszystkim dzięki konsumentom i osobom kupującym mieszkania.
Szef redakcji Bizblog.pl. W mediach od 30 lat. Pisze o małym biznesie, podatkach i finansach osobistych. Do Spidersweb.pl przeszedł z Wirtualnej Polski, gdzie najpierw był szefem wydawców Money.pl, a potem zastępcą redaktora naczelnego. Pierwszą posadę w mediach dostał w „Gazecie Wyborczej”, pracował w „Pulsie Biznesu”, „Życiu”, miesięczniku „Pieniądz”, „Businessman Magazine”, Miesięczniku Finansowym „BANK”. W tym ostatnim był redaktorem prowadzącym kilku edycji prestiżowych raportów „Największe banki w Polsce“ oraz „IT@BANK”.