Trudno było mi uwierzyć, że podróbki to dziś nie tylko „markowe” torebki z wakacyjnego straganu. Jednak to tylko wierzchołek góry lodowej, bo problem tkwi dużo głębiej - w podrabianych lekach i infrastrukturze krytycznej. Na szczęście z pomocą przychodzi nanotechnologia.

Najnowsze dane pokazują, że moda na podróbki ma się lepiej niż kiedykolwiek wcześniej. EUIPO szacuje, że europejski sektor odzieżowy traci przez nie około 12 mld euro rocznie, a wraz z biżuterią i zegarkami skala strat producentów rośnie o kolejne 2,7 mld euro. Łącznie to kwota porównywalna z rocznymi wydatkami UE w ramach platformy STEP, wspierającej strategiczne technologie dla Europy.
Problem wykracza jednak daleko poza kwestie stylu i strat finansowych w branży fashion. Fałszowane produkty coraz częściej trafiają do sektora dóbr szybko zbywalnych, farmacji, motoryzacji czy IT, narażając na poważne konsekwencje legalnych producentów, a przede wszystkim samych konsumentów.
Przerażająca skala handlu podróbkami
Tylko podczas jednej operacji Europolu na początku roku skonfiskowano 3,2 mln podrobionych tabletek o łącznej wartości 33 mln euro. Z kolei Europejski Urząd ds. Zwalczania Nadużyć Finansowych (OLAF) rozbił transgraniczny szlak przemytu, którym do Europy trafiło ponad 200 tys. fałszywych prezerwatyw pod szyldem znanej marki.
Co łączy oba przypadki? Produkty, które miały chronić zdrowie, tylko udawały, że spełniają deklarowane standardy. Badania wykazały, że ich rzeczywisty skład i jakość rażąco odbiegały od informacji na opakowaniach.
Skala procederu jest ogromna, z ostatniego raportu OECD wynika, że w 2021 roku globalny handel podróbkami był wart około 467 mld dol. (2,3 proc. światowego importu). W samej Unii Europejskiej wartość fałszowanych towarów oszacowano na 117 mld dol., co stanowi aż 4,7 proc. całego importu do UE.
Rozwój platform zakupowych dodatkowo obniżył bariery wejścia dla fałszerzy. Dotarcie do odbiorców na całym świecie stało się banalnie proste, a sytuację komplikuje rosnąca popularność platform handlu rzeczami używanymi, gdzie weryfikacja autentyczności bywa wyjątkowo trudna.
Podrobione torebki czy perfumy brzmią niewinnie. Wielu z nas widziało przecież wakacyjne stragany oferujące markowe produkty i przywykło do tego obrazu – mówi prof. dr hab. inż. Artur Podhorodecki, prezes QNA Technology.
Jego zdaniem błędem byłoby jednak sądzić, że na tym kończy się ten rynek.
O ile fałszowane produkty designerskie oznaczają głównie ryzyko finansowe czy wizerunkowe, o tyle o wiele groźniejszy jest fakt, że do obiegu trafiają również podrabiane farmaceutyki, części samochodowe oraz sterujące komponenty elektroniczne. Tu stawką jest już zdrowie i życie, a czasami nawet bezpieczeństwo państwa – przestrzega Artur Podhorodecki, prezes QNA Technology.
Jak fałszerstwa zagrażają bezpieczeństwu państwa
Podrabianie nie omija również sektora B2B i przemysłu. Sfałszowany certyfikat może na przykład skutkować dopuszczeniem niesprawdzonego komponentu do infrastruktury krytycznej, a podrobione pismo urzędowe stać się elementem narracji wpływającej na decyzje instytucji publicznych.
Dobrym przykładem jest głośna sprawa z Korei Południowej sprzed ponad dekady, gdzie wykryto 60 sfałszowanych certyfikatów jakości, na podstawie których do elektrowni jądrowych dostarczono aż 7682 podrobione komponenty.
Możliwość wiarygodnego potwierdzenia autentyczności ma więc krytyczne znaczenie nie tylko dla ochrony znaków towarowych, ale przede wszystkim dla bezpieczeństwa państwa i zaufania do instytucji publicznych.
Więcej wiadomości na temat biznesu można przeczytać w Bizblog Spider's Web:
Kwantowy znacznik sposobem na podróbki
Aby skutecznie walczyć z tym zjawiskiem, potrzebne są rozwiązania nowej generacji, których fałszerze po prostu nie będą w stanie fizycznie skopiować. Odpowiedzią na to wyzwanie ma być kwantowy znacznik, wykorzystujący zaawansowaną nanotechnologię rozwijaną przez inżynierów z QNA Technology.
Według ekspertów kluczem do tego systemu są kropki kwantowe (półprzewodnikowe nanokryształy) emitujące niebieskie światło, z których powstają specjalistyczne tusze.
Pozwalają one na nadrukowanie na dowolnym niemal produkcie fizycznego zabezpieczenia, na przykład w formie zaawansowanego kodu QR lub unikalnego odcisku palca na etykiecie. Znacznik ten ujawnia się (świeci na niebiesko) dopiero pod wpływem światła UV, a dzięki unikalnym właściwościom optycznym samych nanokryształów, jego odtworzenie przez oszustów jest praktycznie niemożliwe.
Taki znacznik może być zarówno widoczny, jak i niewidoczny dla użytkownika w świetle dziennym i w obu przypadkach aktywować się tj. świecić na niebiesko po oświetleniu światłem UV. To jednak jedynie pierwszy etap weryfikacji autentyczności pozyskiwanej informacji na temat danego produktu – wyjaśnia CEO QNA Technology.
I dodaje, że zwykły fluorescencyjny zamiennik może mieć podobny kolor emisji i dość dobrze kopiować cechy naszego rozwiązania. Jednak nasze kropki kwantowe nie zabezpieczają produktu dlatego, że świecą na niebiesko. Główną zaletą i unikalną cechą rozwiązania są kwantowe właściwości kropek półprzewodnikowych, które wykorzystuje nasz tusz.
Rozwiązanie to jest szczególnie uzasadnione tam, gdzie fałszerstwo niesie za sobą najpoważniejsze konsekwencje zdrowotne lub wręcz groźbę katastrofy.
Kwantowe znaczniki mogą weryfikować autentyczność ratujących życie leków, zabezpieczać newralgiczną mikroelektronikę (chroniąc przed wyciekiem danych lub utratą kontroli nad sprzętem), a także certyfikować krytyczne komponenty metalowe w samochodach, samolotach czy rakietach. W ten sposób walka z rynkiem podróbek wchodzi na poziom nanotechnologii, zabezpieczając nie tylko biznes, ale i bezpieczeństwo nas wszystkich.
Pierwsze szlify zdobywała w mediach powiatowych. W Bizblog.pl najczęściej pisze o handlu, biznesie, nieruchomościach. Kocha sarkazm, czarny humor i muzykę, bez której nie potrafi żyć.