Na pierwszy rzut oka mam dobrą wiadomość. Od kwietnia w Polsce systematycznie przybywa internetowych ofert pracy. Kiedy jednak zajrzałem głębiej w najnowszy Barometr Ofert Pracy, entuzjazm trochę osłabł. Rynek wprawdzie odbija, ale bardzo powoli, a w części zawodów pracodawcy nadal wyraźnie ograniczają rekrutacje.

Barometr Ofert Pracy przygotowywany przez Wyższą Szkołę Informatyki i Zarządzania w Rzeszowie oraz Biuro Inwestycji i Cykli Ekonomicznych wzrósł w lipcu do 261,5 pkt. W czerwcu wynosił 261,1 pkt, a rok wcześniej 258,5 pkt. Kierunek jest więc dobry, ale skala poprawy niewielka.
Autorzy badania zwracają uwagę, że internetowych ogłoszeń przybywa od kwietnia.
Jednak impuls wzrostowy z każdym miesiącem słabnie – wskazują autorzy Barometru Ofert Pracy.
To jedno zdanie najlepiej opisuje sytuację na rynku.
Pracy jest więcej, ale rynek nie ruszył z kopyta
Co ciekawe, więcej ofert pojawia się w momencie, gdy równocześnie rośnie bezrobocie. Po usunięciu wpływu prac sezonowych stopa bezrobocia rejestrowanego wzrosła w czerwcu o 0,1 pkt proc. do 6,1 proc. To najwyższy poziom od maja 2021 r.

Nie oznacza to automatycznie, że na rynku pracy dzieje się coś dramatycznego. Pokazuje jednak, że pracodawcy i osoby szukające zatrudnienia nie zawsze trafiają na siebie.
Sam Barometr ma zresztą właśnie wychwytywać takie zmiany wcześniej niż oficjalne dane o zatrudnieniu czy bezrobociu. Jego autorzy przypominają, że podobne nietypowe zachowanie wskaźnika w przeszłości potrafiło sygnalizować rosnące niedopasowanie kwalifikacji pracowników do potrzeb firm.
Na razie nie przesądzałbym, że dokładnie z takim zjawiskiem mamy dziś do czynienia. Warto jednak patrzeć nie tylko na ogólną liczbę ofert, ale przede wszystkim na to, kto właściwie jest poszukiwany.
Budowlańcy i inżynierowie mogą mieć powody do zadowolenia
Wśród zawodów związanych z naukami ścisłymi i inżynierią liczba ogłoszeń w lipcu wzrosła niemal we wszystkich analizowanych kategoriach. Najbardziej zwiększyło się zapotrzebowanie m.in. na pracowników handlu internetowego, specjalistów BHP oraz budowlańców.
W budownictwie liczba ofert osiągnęła najwyższy poziom od czterech lat. Dobrze wygląda również sytuacja inżynierów. Po kilku latach spadków ofert sukcesywnie przybywa, a w lipcu było ich najwięcej od dwóch lat.
To jeden z mocniejszych sygnałów w całym raporcie.
W usługach zaczęło się dziać
Jeszcze wyraźniej widać poprawę w usługach. W lipcu liczba ofert pracy w tej grupie była najwyższa od września 2024 r. Pracodawcy częściej szukali przede wszystkim ludzi do edukacji, logistyki i spedycji. W edukacji liczba wakatów rośnie od trzech miesięcy, a w samym lipcu wzrost był dwucyfrowy. Trzeba jednak zachować proporcje: ofert nadal jest wyraźnie mniej niż rok temu.
W logistyce ogłoszeń przybywa od kwietnia. Ich liczba wzrosła już do najwyższego poziomu od stycznia 2024 r. Podobny kierunek autorzy raportu widzą w spedycji.
Odbija także turystyka. Po lipcowym wzroście liczba ofert była najwyższa od ponad półtora roku. Jeżeli więc miałbym wskazać sektory, w których dziś najłatwiej dostrzec poprawę, byłyby to:
- usługi, przede wszystkim logistyka, spedycja, edukacja i turystyka,
- budownictwo oraz zawody inżynieryjne.
Programiści znowu pod kreską
Zdecydowanie mniej optymistycznie wygląda IT. W lipcu ofert dla informatyków ubyło. Spadek dotyczył zarówno stanowisk administracyjnych, jak i programistycznych, przy czym mocniejszy był właśnie wśród programistów.
Nie oznacza to, że rynek pracy IT znów się załamuje. Autorzy zaznaczają, że od około półtora roku liczba ofert dla informatyków powoli rośnie. Problem polega na tym, że coraz częściej zdarzają się miesięczne korekty. A przede wszystkim branża nadal nie wróciła do poziomu sprzed pandemii.
Zapotrzebowanie na tego typu pracowników wciąż pozostaje istotnie poniżej poziomu sprzed załamania gospodarki wywołanego pandemią – wskazują autorzy Barometru.
W przypadku programistów różnica jest większa niż w przypadku administratorów IT. Dla osób pamiętających czasy, gdy firmy technologiczne niemal wyrywały sobie specjalistów z rąk, to chyba jeden z najbardziej wymownych fragmentów raportu.
W mediach też nie ma czego świętować
Nie najlepiej wygląda sytuacja w branży, którą znam szczególnie dobrze. W usługach niemal wszystkie analizowane kategorie zanotowały w lipcu wzrost ofert. Jedynym wyjątkiem były media. Co gorsza, nie chodzi o jednorazowy słabszy miesiąc.
Spadkowy trend obserwujemy od lat – piszą autorzy raportu.
Mniej ofert pojawiało się także dla pracowników fizycznych. W tej grupie trend spadkowy utrzymuje się już od połowy 2024 r.
Wśród zawodów społecznych i prawnych sytuacja jest natomiast dość stabilna. W lipcu przybyło ofert dla pracowników call center, działów zakupów i prawników, a spadki dotknęły m.in. grafików, pracowników biurowych i bankowości.
Polska mapa pracy też mocno się różni
Poprawa nie jest równomierna także geograficznie. Po wyłączeniu prac sezonowych liczba internetowych ofert zatrudnienia wzrosła w lipcu w większości województw. Relatywnie największy przyrost autorzy odnotowali w województwach warmińsko-mazurskim, podkarpackim i śląskim.
Największe spadki wystąpiły w Wielkopolsce, woj. zachodniopomorskim i dolnośląskim.
Rynek pracy rzeczywiście więc wykonuje tytułowy „mały kroczek w górę”, jak nazwali lipcową edycję badania jego autorzy. Ale ten kroczek nie wygląda wszędzie tak samo. Budownictwo, inżynieria, logistyka czy spedycja wyraźnie łapią oddech. Programiści, pracownicy fizyczni oraz media nadal mają znacznie mniej powodów do optymizmu.
Szef redakcji Bizblog.pl. W mediach od 30 lat. Pisze o małym biznesie, podatkach i finansach osobistych. Do Spidersweb.pl przeszedł z Wirtualnej Polski, gdzie najpierw był szefem wydawców Money.pl, a potem zastępcą redaktora naczelnego. Pierwszą posadę w mediach dostał w „Gazecie Wyborczej”, pracował w „Pulsie Biznesu”, „Życiu”, miesięczniku „Pieniądz”, „Businessman Magazine”, Miesięczniku Finansowym „BANK”. W tym ostatnim był redaktorem prowadzącym kilku edycji prestiżowych raportów „Największe banki w Polsce“ oraz „IT@BANK”.