REKLAMA

Najpierw każą mi zdobyć doświadczenie. Patrzę na oferty pracy i pytam: gdzie?

Wejście na rynek pracy robi się coraz trudniejsze. W pierwszej połowie 2026 r. w niektórych branżach liczba ofert dla najmniej doświadczonych kandydatów runęła o kilkadziesiąt procent. Rekordzistą jest logistyka, gdzie ofert juniorskich było aż o 59 proc. mniej. Co ciekawe, w tym samym czasie wynagrodzenia widoczne w ogłoszeniach rosły.

Pogoń za kasą zabija pasję.

Patrzę na najnowsze dane No Fluff Jobs i trudno mi uznać je za dobrą wiadomość dla kogoś, kto właśnie próbuje postawić pierwszy krok na rynku pracy. Problem nie polega nawet na tym, że w jednej czy dwóch branżach akurat trafił się słabszy kwartał. Spadki są bardzo duże.

Maciek ma 21 lat, studiuje zaocznie logistykę na Śląsku i nie owija w bawełnę, komentując, co dzieje się na rynku pracy.

Wybrałem logistykę, bo myślałem, że akurat w tej branży nie będę miał problemów ze znalezieniem pracy. Od roku wysyłam CV, chodzę na rozmowy. Niemal za każdym razem słyszę, że mam za słabe doświadczenie. Nie startuję na stanowiska menadżerskie, nie jestem odklejony od rzeczywistości, ale też nie zamierzam zasuwać na magazynie za 2000 zł na śmieciówce – mówi rozgoryczony.

W pierwszym półroczu 2026 r. liczba ofert juniorskich w logistyce była o 59 proc. niższa niż rok wcześniej. W sprzedaży spadła o 49 proc., a w HR o 43,5 proc. To właśnie stanowiska kierowane do osób z najmniejszym doświadczeniem najmocniej oberwały.

Ofert jest mniej nie tylko dla juniorów

Problem jest szerszy. No Fluff Jobs porównał liczbę wszystkich publikowanych ogłoszeń w kilku kategoriach. W marketingu ofert było o 37 proc. mniej niż rok wcześniej, w obsłudze klienta o 30 proc., a w administracji biurowej o 17 proc. W logistyce ogólna liczba ofert zmniejszyła się o 5 proc.

I tu pojawia się pytanie, które nasuwa się niemal automatycznie: gdzie w tym wszystkim jest sztuczna inteligencja? Marketing, obsługa klienta czy administracja należą przecież do tych obszarów, w których firmy stosunkowo łatwo mogą próbować automatyzować część prostszych i powtarzalnych zadań.

No Fluff Jobs też zwraca na to uwagę, ale nie twierdzi, że właśnie AI odpowiada za spadek liczby ofert.

Patrząc na spadki w liczbie ofert pracy w takich obszarach jak Obsługa klienta, Marketing czy Administracja biurowa, trudno nie postawić pytania – czy i jak dużą rolę odegrała sztuczna inteligencja? – mówi Paulina Król, Chief People and Operations Officer w No Fluff Jobs.

To na razie pytanie, a nie odpowiedź. Z samych danych o liczbie ogłoszeń nie da się stwierdzić, czy stanowiska zniknęły przez AI, oszczędności w firmach, zmianę koniunktury, czy wszystkie te czynniki naraz.

Mniej ofert, ale pensje idą w górę

Najciekawsze dzieje się jednak, gdy obok liczby ofert położymy wynagrodzenia. We wszystkich analizowanych przez No Fluff Jobs kategoriach oferowane pensje wzrosły. Dotyczy to zarówno umów o pracę, jak i kontraktów B2B. W sprzedaży mediana widełek na umowie o pracę wynosiła w pierwszej połowie 2026 r. 9-12 tys. zł brutto. W finansach było to 10-13 tys. zł, a w logistyce 9-12 tys. zł.

Jeszcze większe zmiany widać przy B2B. W logistyce mediana dolnej granicy widełek wzrosła aż o 87,5 proc., do 10 tys. zł. W finansach dolna granica zwiększyła się o 38,5 proc., do 15 120 zł, a górna o 42,5 proc., do 19 950 zł. To dane z ofert publikowanych w No Fluff Jobs, a więc nie należy traktować ich jako poziomu wynagrodzeń na całym polskim rynku pracy.

Na pierwszy rzut oka wygląda to dziwnie. Firmy ograniczają rekrutację, ale jednocześnie oferują więcej pieniędzy? Wyjaśnienie jest prostsze, niż mogłoby się wydawać.

Znikają najtańsze stanowiska

Jeżeli z rynku znika duża część ofert dla juniorów, z zestawienia wypadają jednocześnie stanowiska z najniższymi wynagrodzeniami. W efekcie rośnie mediana płac widocznych w pozostałych ogłoszeniach. Nie musi to więc oznaczać, że pracodawcy nagle zaczęli wszystkim podnosić stawki.

Spadek liczby ofert skierowanych do juniorów, czyli stanowisk z niższym progiem wynagrodzenia, naturalnie podnosi ogólną medianę dla poszczególnych kategorii – wyjaśnia Paulina Król.

I właśnie to jest chyba najważniejszy wniosek z tych danych.

Możemy spojrzeć na rosnące widełki i powiedzieć: świetnie, rynek pracy płaci coraz lepiej. Tyle że dla osoby próbującej dopiero dostać się do środka niewiele z tego wynika, jeśli jednocześnie znika prawie co druga albo nawet ponad połowa ofert na najniższym szczeblu.

Najpierw zdobądź doświadczenie. Tylko gdzie?

Powstaje klasyczny problem: firmy chcą bardziej doświadczonych i wyspecjalizowanych pracowników, ale ktoś przecież musi kiedyś zdobyć to doświadczenie. Jeżeli stanowisk juniorskich będzie coraz mniej, wejście do zawodu stanie się trudniejsze. Kandydaci będą musieli konkurować o mniejszą liczbę miejsc, a pracodawcy mogą coraz częściej oczekiwać już na starcie kompetencji, które jeszcze kilka lat temu zdobywało się dopiero w pierwszej pracy.

Na razie dane No Fluff Jobs pokazują pół roku i nie przesądzają, że mamy do czynienia z trwałą zmianą rynku pracy. Ale spadek o 59 proc., 49 proc. czy 43,5 proc. jest na tyle duży, że trudno przejść obok niego obojętnie.

Arek Braumberger
Redaktor

Szef redakcji Bizblog.pl. W mediach od 30 lat. Pisze o małym biznesie, podatkach i finansach osobistych. Do Spidersweb.pl przeszedł z Wirtualnej Polski, gdzie najpierw był szefem wydawców Money.pl, a potem zastępcą redaktora naczelnego. Pierwszą posadę w mediach dostał w „Gazecie Wyborczej”, pracował w „Pulsie Biznesu”, „Życiu”, miesięczniku „Pieniądz”, „Businessman Magazine”, Miesięczniku Finansowym „BANK”. W tym ostatnim był redaktorem prowadzącym kilku edycji prestiżowych raportów „Największe banki w Polsce“ oraz „IT@BANK”.