REKLAMA

Koniec STC w Krakowie. Mieszkańcy zdecydują o przyszłości strefy

W Krakowie szykuje się referendum w sprawie strefy czystego transportu po wybraniu nowego prezydenta. Za kilka miesięcy mieszkańcy zdecydują, czy SCT pozostanie w obecnym kształcie, czy zostanie ograniczona do centrum miasta. Na likwidację strefy nie ma szans.

SCT Kraków
REKLAMA

Strefa czystego transportu w Krakowie może zostać ograniczona do centrum miasta. W pierwszej połowie przyszłego roku ma odbyć się referendum, w którym mieszkańcy wybiorą między utrzymaniem obecnych granic a znacznym zmniejszeniem obszaru strefy. SCT działa od 1 stycznia tego roku i obejmuje około 60 proc. powierzchni Krakowa.

REKLAMA

SCT w Krakowie do zmiany

Emocje związane z wprowadzeniem SCT były głównym paliwem referendum, w którym odwołano prezydenta Aleksandra Miszalskiego. Łukasz Gibała, który właśnie wygrał przedterminowe wybory, w kampanii wyborczej ostro krytykował obecny kształt SCT i zapowiadał referendum w sprawie radykalnego ograniczenia obszaru tej strefy. Gibała w 2022 r. jako radny poparł ideę wprowadzenia SCT z uwagi na konieczność walki o lepsze powietrze, ale gdy magistrat przedstawił plan objęcia tą strefą większości miasta, był temu przeciwny.

REKLAMA

A co z planowanym referendum? Do wyboru mają być dwie możliwości: utrzymanie strefy w obecnym kształcie albo ograniczenie jej do ścisłego centrum. Dlaczego Kraków nie może po prostu zlikwidować SCT? Ustawa o elektromobilności i paliwach alternatywnych nakłada obowiązek tworzenia takich stref na miasta liczące ponad 100 tys. mieszkańców, w których przekroczono dopuszczalny poziom dwutlenku azotu.

Więcej o Krakowie przeczytasz w Bizblog Spider’s Web

REKLAMA

Przepisy przewidują jednak możliwość całkowitego zniesienia strefy, jeśli przez trzy kolejne lata nie zostanie stwierdzone przekroczenie dopuszczalnego poziomu tego gazu. W przypadku Krakowa chodzi o lata 2026-2028. Jeśli pomiary potwierdzą, że norma nie została w tym czasie przekroczona, prawna możliwość likwidacji SCT może pojawić się najwcześniej w 2029 roku.

Czy SCT działa?

Dotychczasowe władze miasta we wrześniu zadeklarowały, że chcą sprawdzić, czy SCT rzeczywiście poprawia jakość powietrza. Zarząd Dróg Miasta Krakowa zlecił badania zespołowi ekspertów z AGH i IMGW. Cytowani przez magistrat naukowcy zaznaczają, że sam spadek stężenia zanieczyszczeń nie przesądza o skuteczności strefy. Na wyniki wpływają takie czynniki jak pogoda, natężenie ruchu i naturalna wymiana starszych samochodów na nowsze.

REKLAMA

Wyniki analiz zostaną opublikowane po zakończeniu prac wraz ze szczegółowym opisem zastosowanej metodyki oraz oszacowaniem niepewności. Do tego czasu należy zachować ostrożność w interpretacji wartości pojawiających się w debacie publicznej, niezależnie od tego, czy wskazują one na poprawę, czy pogorszenie jakości powietrza - czytamy w komunikacie z 24 września.

Na razie kierowców obowiązują dotychczasowe zasady. Samochody osobowe i inne pojazdy o masie do 3,5 tony z silnikiem benzynowym lub instalacją LPG muszą spełniać normę Euro 4 albo być wyprodukowane w 2005 roku lub później. W przypadku diesli zasady są dużo surowsze. Tu wymagane jest Euro 6 lub rok produkcji 2014 i nowszy. Mieszkańcy Krakowa, którzy przed 26 czerwca 2025 roku mieli niespełniający tych wymagań samochód, mogą jednak korzystać z bezpłatnego, bezterminowego zwolnienia.

REKLAMA

Zwolnienie dla mieszkańców nie działa jednak bezwarunkowo. Trzeba być zameldowanym w Krakowie i rozliczać tu PIT, a samochód niespełniający norm trzeba zgłosić w systemie SCT i odnawiać zgłoszenie raz w roku. Pojazdy spełniające wymagania są weryfikowane automatycznie na podstawie danych z Centralnej Ewidencji Pojazdów. Wyłączenia obejmują też pojazdy osób z niepełnosprawnościami, pacjentów dojeżdżających na leczenie oraz samochody zabytkowe.

Za wjazd do strefy czystego transportu w Krakowie wbrew przepisom grozi mandat do 500 zł, ale nie wiadomo, ile takich mandatów nałożono. Warto zwrócić uwagę, że kontrola SCT opiera się na automatycznym systemie kamer straży miejskiej, które odczytują tablice rejestracyjne przejeżdżających pojazdów, a te numery są porównywane z bazą CEP i rejestrem wyłączeń.

Jacek Bereźnicki
Redaktor

Tematyką ekonomiczną zajmuje się od dziesięciu lat. Od 2014 do 2019 r. był dziennikarzem Money.pl, wcześniej współtworzył serwisy Mototok.pl i Biztok.pl w ramach Grupy O2, a następnie Wirtualnej Polski. W Bizblogu pisze o biznesie, prawie i podatkach.

REKLAMA
REKLAMA