REKLAMA

Jedna oferta, tłum chętnych. Zlecenia to dzisiaj ciężki kawałek chleba

Wysyłasz ofertę i czekasz na odpowiedź klienta. Problem w tym, że o jego uwagę zabiega znacznie więcej osób niż jeszcze rok temu. Wpływa to na to, która oferta zostanie wybrana, ale także na warunki, na jakich freelancerzy będą pracować i na to, jak systemy pokazują lub odrzucają ich oferty. A to nie zawsze jest oczywiste.

Młodzi dorośli gasną na samym starcie kariery.
REKLAMA

Łatwo odnieść wrażenie, że konkurencja stała się o wiele ostrzejsza, zwłaszcza gdy spojrzymy na dane z analizy Freelancehunt obejmującej klientów z Unii Europejskiej. Średnia liczba ofert zleceń wzrosła o 54 proc. Przy takiej rywalizacji znaczenie ma nie tylko to, kogo wybierze klient, ale również to, na jakich zasadach freelancerzy uzyskują pracę. Na części platform wpływają na to automatyczne systemy. Ich działanie było dotychczas tajemnicą, lecz ma stać się bardziej przejrzyste dzięki nowej unijnej dyrektywie, która ma regulować jawność zasad dostępu do pracy.

REKLAMA

Dziesiątki ofert na jedno zlecenie

W III kwartale 2026 roku na jedno zlecenie przypadały średnio 29,24 oferty, wobec 18,94 rok wcześniej. Ponad połowa analizowanych projektów otrzymała co najmniej 20 propozycji, podczas gdy w 2025 roku dotyczyło to około jednej trzeciej z nich. Udział zleceń z minimum 50 ofertami wzrósł z niespełna 7 do ponad 19 proc. Podobny wzrost odnotowano w Polsce. Średnia liczba ofert na zlecenie zwiększyła się z 17,25 do 26,67, czyli o blisko 55 proc.

Dla zleceniodawcy większa liczba zgłoszeń oznacza więcej możliwości wyboru. Freelancer musi natomiast wyróżnić swoją propozycję spośród wielu innych. Ostateczna decyzja o wyborze wykonawcy należy do klienta. Zanim jednak do niej dojdzie, trzeba znaleźć odpowiedni projekt i mieć możliwość ubiegania się o jego realizację.

REKLAMA

Na niektórych platformach ten etap może zależeć również od systemów automatycznych. Ich działanie nie zawsze jest jednak łatwe do zrozumienia, a freelancer nie widzi, w jaki sposób podjęto decyzję, lecz jedynie jej rezultat.

Nowe, jasne zasady

Właśnie tę kwestię mają uregulować nowe przepisy unijne. Dyrektywa (UE) 2024/2831 ma zwiększyć przejrzystość działania systemów automatycznych na platformach pracy. Firmy objęte przepisami będą musiały wyjaśniać, jakie informacje analizują ich systemy, jakie decyzje podejmują lub wspierają oraz które czynniki mają największe znaczenie.

REKLAMA

Po wejściu ustawy w życie platformy będą zobowiązane do przedstawiania zasad działania systemów w sprawach, które mogą bezpośrednio wpływać na pracę i zarobki wykonawców, takich jak dostęp do zleceń, przydział zadań, warunki współpracy czy ograniczenie konta. Co więcej, decyzje takie jak zawieszenie czy usunięcie konta będą musiały być podejmowane przez człowieka, a nie przez system.

Technologia może podejmować coraz więcej decyzji, ale odpowiedzialność za te decyzje nie może znikać w kodzie. Platforma, która wpływa na czyjąś pracę, powinna umieć wyjaśnić nie swój algorytm, lecz logikę, według której człowiek jest przez niego traktowany – mówi Oleg Topchiy, założyciel Freelancehunt.

REKLAMA

Wdrożenie dyrektywy przez Polskę

Polska musi wdrożyć unijną dyrektywę do 2 grudnia 2026 roku. Projekt przewiduje, że nadzór nad przestrzeganiem nowych obowiązków będzie sprawować między innymi Państwowa Inspekcja Pracy. Przepisy mają też ułatwić ustalenie, kiedy współpraca z platformą powinna zostać uznana za zatrudnienie.

Nie każda strona ze zleceniami zostanie jednak automatycznie objęta nowymi obowiązkami. Znaczenie będzie miało to, czy platforma organizuje pracę wykonawców i w jaki sposób wykorzystuje systemy automatycznie.

Natasza Żukowska
Redaktor
REKLAMA
REKLAMA