NSA cofnął decyzję sądu niższej instancji o odrzuceniu skargi czeskiej firmy transportowej. Uznał, że sąd w absurdalny sposób przyczepił się do kwestii czysto biurokratycznych i nakazał zbadać, czy kara od GITD była słuszna.

Naczelny Sąd Administracyjny właśnie stanął po stronie czeskiej spółki. Uznał, że sąd niższej instancji nie miał podstaw do odrzucenia jej skargi z powodów formalnych. NSA uchylił decyzję Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie i nakazał ponownie zająć się sprawą. Spółka odzyska też opłatę za złożone zażalenie. Teraz firma będzie mogła doczekać się oceny swojej skargi.
Czesi kontra GITD i sąd
O co chodzi w całej sprawie? Wszystko zaczęło się od kary nałożonej przez Głównego Inspektora Transportu Drogowego. Czeska firma została ukarana za brak cyfrowych dokumentów pojazdu w systemie opłat. Nie zgodziła się z tą decyzją GITD i skierowała sprawę do WSA w Warszawie, licząc na sądową ocenę tego, czy kara została nałożona prawidłowo.
Zanim sąd przeanalizował samą karę, pojawił się problem formalny. WSA uznał, że spółka nie wykazała wystarczająco jasno, że osoba podpisująca pełnomocnictwo dla prawnika miała do tego prawo. Sąd wezwał firmę do przedstawienia dokumentów rejestrowych, które miały potwierdzić uprawnienia jej przedstawiciela. Od tego zależało, czy skarga zostanie w ogóle rozpatrzona.
Spółka przesłała wypis z czeskiego rejestru z marca 2024 r. WSA uznał jednak, że dokument nie potwierdza sytuacji z maja 2024 r., kiedy udzielono pełnomocnictwa. Z tego powodu sąd odrzucił skargę bez badania, czy sama kara nałożona przez GITD była zasadna. Oznaczało to, że sprawa miała zakończyć się wyłącznie z przyczyn formalnych, bez oceny argumentów firmy.
Więcej naszych wpisów o podatkach
Firma nie zgodziła się z takim podejściem i skierowała zażalenie do NSA. Ten uznał, że WSA zbyt formalnie potraktował sprawę. Zdaniem NSA nie można było pominąć innych dokumentów znajdujących się już w aktach postępowania, które dawały pełny obraz sytuacji. Sąd powinien był je uwzględnić przed podjęciem decyzji o odrzuceniu skargi. Dzięki temu sprawa może być dalej oceniana.
NSA do WSA: wszystko macie w papierach
NSA wskazał, że w dokumentach znajdował się także późniejszy wypis z czeskiego rejestru, ale tym razem z maja 2025 r. Po zestawieniu obu dokumentów wynikało, że ta sama osoba miała prawo reprezentować spółkę nieprzerwanie od 2005 do 2025 roku. Oznaczało to, że była uprawniona także w maju 2024 roku, gdy podpisywała pełnomocnictwo dla prawnika prowadzącego sprawę.
W ocenie NSA braki formalne, na które powołał się WSA, faktycznie nie występowały. Sąd pierwszej instancji miał bowiem wszystkie informacje potrzebne do oceny pełnomocnictwa, ale ich nie uwzględnił. Dlatego odrzucenie skargi było błędne i sprawa nie mogła zostać zakończona bez merytorycznego rozpoznania. NSA podkreślił, że nie należy zamykać drogi do sądu, gdy dokumenty już znajdują się w aktach.
Po decyzji NSA sprawa wraca do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie. Tym razem sąd będzie musiał sprawdzić już samą decyzję GITD i ocenić, czy kara dla czeskiej spółki była uzasadniona. NSA nakazał także zwrot 100 zł opłaty za zażalenie, które okazało się skuteczne.
Tematyką ekonomiczną zajmuje się od dziesięciu lat. Od 2014 do 2019 r. był dziennikarzem Money.pl, wcześniej współtworzył serwisy Mototok.pl i Biztok.pl w ramach Grupy O2, a następnie Wirtualnej Polski. W Bizblogu pisze o biznesie, prawie i podatkach.