Mężczyzna w sporze ze skarbówką dotarł aż do NSA i wygrał. Najwyższa instancja sądowa potwierdziła, że urząd skarbowy za długo prowadził jego sprawę o rozliczenie podatku. Na żadne pieniądze w ramach rekompensaty nie może jednak liczyć – dostał tylko potwierdzenie, że miał rację.

Naczelny Sąd Administracyjny zakończył spór podatnika z urzędem skarbowym dotyczący zbyt długiego prowadzenia sprawy o zwrot nadpłaty podatku dochodowego. Sąd potwierdził, że urzędnicy działali zbyt wolno, ale to pyrrusowe zwycięstwo, bo nie przyniosło żadnej wypłaty ani dodatkowej korzyści finansowej dla mężczyzny. Domagał się 20 tys. zł.
Przewlekłość postępowania
Sprawa zaczęła się w kwietniu 2024 r., gdy mężczyzna złożył korektę zeznania PIT-37 za 2022 rok. Domagał się zwrotu 6 tys. zł z tytułu ulgi rehabilitacyjnej. Urząd skarbowy przez kilkanaście miesięcy analizował dokumenty, kierował pytania do podatnika oraz instytucji, w tym NFZ i PFRON, a kolejne terminy załatwienia sprawy były przedłużane. Tak długi czas oczekiwania stał się powodem sądowego sporu.
Postępowanie trwało ponad rok, a w marcu 2025 r. urząd formalnie je wszczął. Podatnik uznał, że czas oczekiwania jest zbyt długi, dlatego w październiku 2025 r. złożył do sądu skargę na przewlekłość. Co ciekawe, krótko po wniesieniu skargi urząd wydał decyzję kończącą sprawę i odmówił zwrotu żądanej nadpłaty. Nie zakończyło to jednak sporu o sposób działania urzędników.
Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie przyznał podatnikowi rację, ale tylko częściowo. WSA uznał, że urząd dopuścił się przewlekłości, ponieważ działania były mało sprawne, a między kolejnymi pismami pojawiały się zbyt długie przerwy. Sąd wskazał jednak, że nie było to rażące naruszenie prawa ani celowe działanie, ale efekt złej organizacji pracy.
Więcej o interpretacjach podatkowych w Bizblog Spider's Web
Podatnik domagał się od urzędu 20 tys. zł zadośćuczynienia za przewlekłe prowadzenie sprawy, ale sąd odmówił przyznania tej kwoty. WSA uznał, że byłaby ona niewspółmierna do wartości samej nadpłaty. Dodał też, że jeśli podatnik wygra spór o ulgę rehabilitacyjną, ewentualną rekompensatą będą należne odsetki. Nie uznano więc podstaw do dodatkowej zapłaty.
NSA: ok, masz rację
Po wyroku sądu wojewódzkiego podatnik skierował sprawę do Naczelnego Sądu Administracyjnego. Chciał podważyć ustalenia dotyczące braku rażącego naruszenia prawa oraz odmowy przyznania pieniędzy. NSA 1 lipca oddalił jednak skargę kasacyjną, uznając wcześniejsze rozstrzygnięcie za prawidłowe. Tym samym wyrok stał się prawomocny i zakończył tę część sporu.
Ostatecznie podatnik wygrał więc przed NSA, ale była to wygrana w dość błahej z pozoru kwestii. Sądy potwierdziły jedynie, że urząd zbyt długo prowadził postępowanie. Nagrodą za tę batalię jest przede wszystkim sama racja przyznana przez sąd. Nie oznacza to jednak zwrotu pieniędzy ani zmiany decyzji podatkowej.
Tematyką ekonomiczną zajmuje się od dziesięciu lat. Od 2014 do 2019 r. był dziennikarzem Money.pl, wcześniej współtworzył serwisy Mototok.pl i Biztok.pl w ramach Grupy O2, a następnie Wirtualnej Polski. W Bizblogu pisze o biznesie, prawie i podatkach.