Dyrektor Krajowej Informacji Skarbowej wydał interpretację dotyczącą prawa do ulgi dla osób samotnie wychowujących dzieci. Sprawa pokazuje, że pojęcie samotnego rodzicielstwa jest bardzo sztywno określone w przepisach i po głowie dostają osoby, które mają realnie ciężko w życiu.

O interpretację wystąpiła matka trójki dzieci, która już od siedmiu lat nie jest w związku z ojcem trzech swoich synów. Choć nadal mieszkają pod jednym dachem, prowadzą całkowicie odrębne gospodarstwa domowe, mają osobne budżety i nie tworzą wspólnej rodziny. Dom należy wyłącznie do kobiety. Mężczyzna nie zajmuje się synami, ale mieszka w nim z powodów ekonomicznych, a kobieta nie chce go wyrzucać na bruk.
Cały dom i wychowanie na barkach matki
Kobieta we wniosku o wydanie interpretacji wskazała, że w całości ponosi ciężar wychowania i utrzymania dzieci. Sama finansuje ich potrzeby, organizuje codzienne życie, zajmuje się edukacją, wizytami lekarskimi i opieką. Ojciec dzieci nie płaci alimentów, nie uczestniczy w podejmowaniu decyzji wychowawczych, a z dziećmi utrzymuje jedynie sporadyczny kontakt, głównie podczas okazjonalnych wyjazdów.
Kobieta podkreśliła, że ojciec dzieci większość czasu poświęca pracy zawodowej i własnym sprawom, dlatego rzadko bywa w domu. W zamian za brak alimentów opłaca tylko rachunki za prąd i gaz. Zdaniem kobiety nie zmienia to faktu, że faktycznie samotnie wychowuje trójkę synów i samodzielnie zapewnia im codzienną opiekę oraz utrzymanie.
Kobieta uważała, że w takiej sytuacji ma prawo do ulgi jako osoba samotnie wychowująca dzieci, ale KIS uznał jej stanowisko za nieprawidłowe. W interpretacji Dyrektor Krajowej Informacji Skarbowej wskazał, że przepisy trzeba odczytywać ściśle, a preferencyjne rozliczenie jest wyjątkiem od ogólnych zasad opodatkowania. Skarbówka powołała się na aktualne orzecznictwo sądów administracyjnych, zgodnie z którym decydujące znaczenie ma sposób wspólnego funkcjonowania rodziców.
Więcej o interpretacjach podatkowych w Bizblog Spider's Web
Według KIS kluczowy jest się fakt, że oboje rodzice mieszkają pod tym samym adresem. Ponieważ korzystają z tej samej kuchni, łazienki i innych wspólnych pomieszczeń, urząd uznał, że dzieci wychowują się w jednym domu. Co więcej, formalnie ojciec zachował pełnię władzy rodzicielskiej i uczestniczy w utrzymaniu domu poprzez opłacanie części rachunków.
Formalności to formalności
Skarbówka stwierdziła, że mniejsze zaangażowanie jednego z rodziców, brak alimentów czy nierówny podział obowiązków nie przesądzają o statusie osoby samotnie wychowującej dzieci. W ocenie organu samo wspólne zamieszkiwanie sprawia, że dzieci nie są wychowywane wyłącznie przez jednego rodzica, co wyklucza możliwość skorzystania z preferencyjnego rozliczenia.
Nie kwestionując Pani dużego zaangażowania w proces wychowawczy dzieci – nie sposób uznać, że w Pani przypadku spełnione zostały wszystkie warunki wymagane dla rozliczenia się jako osoba samotnie wychowująca dzieci za lata 2020-2024 – czytamy w wydanej interpretacji.
Ta interpretacja pokazuje, że przepisy podatkowe potrafią być wyjątkowo bezduszne wobec życiowych sytuacji. W praktyce wieloletni, samodzielny trud wychowania dzieci nie ma żadnego znaczenia, gdy jest wspólny adres zamieszkania. Dla skarbówki liczy się przede wszystkim formalny stan wynikający z przepisów, nawet jeśli nie odzwierciedla on codziennych realiów rodziny.
Tematyką ekonomiczną zajmuje się od dziesięciu lat. Od 2014 do 2019 r. był dziennikarzem Money.pl, wcześniej współtworzył serwisy Mototok.pl i Biztok.pl w ramach Grupy O2, a następnie Wirtualnej Polski. W Bizblogu pisze o biznesie, prawie i podatkach.