Geopolityczne napięcia i rekordowe zakupy banków centralnych napędzają ceny złota. W Polsce kruszec ten jest już czwartą najpopularniejszą inwestycją, wybieraną przez 16 proc. badanych jako sposób na długofalowe oszczędzanie.

W 1979 roku, w czasie rewolucji islamskiej w Iranie, cena złota wzrosła o około 150 proc. w ciągu jednego roku. W 1990 roku, gdy Irak najechał Kuwejt i rozpoczęła się pierwsza wojna w Zatoce Perskiej, metal zyskał ponad 15 proc. w zaledwie kilka tygodni.
Podobny scenariusz obserwowaliśmy również w 2022 roku, kiedy Rosja rozpoczęła pełnoskalową inwazję na Ukrainę, wtedy złoto w ciągu kilku dni zbliżyło się do historycznych szczytów w rejonie 2080 dol. za uncję.
Za każdym razem mechanizm był podobny. Rosnąca niepewność geopolityczna podnosi ceny ropy, co zwiększa presję inflacyjną. Jednocześnie inwestorzy zaczynają szukać aktywów, które nie są bezpośrednio powiązane z polityką monetarną rządów czy banków centralnych. W takich momentach kapitał często płynie właśnie do złota – aktywa, którego podaż jest ograniczona i którego żaden rząd nie może dodrukować.
Po 2022 roku do tego historycznego schematu dołączył jednak nowy, strukturalny czynnik. Banki centralne na całym świecie zaczęły kupować złoto w rekordowych ilościach. Bezpośrednim impulsem była decyzja o zamrożeniu około 300 mld dol. rosyjskich rezerw walutowych po rozpoczęciu wojny w Ukrainie – wskazuje Tomasz Gessner, główny analityk Tavex.
Wspomina też, że dla wielu państw był to wyraźny sygnał, że rezerwy przechowywane w dolarach czy euro mogą zostać w sytuacji politycznego konfliktu zablokowane. W przeciwieństwie do nich złoto przechowywane fizycznie na własnym terytorium pozostaje aktywem w pełni suwerennym.
W efekcie złoto zaczęło odgrywać coraz ważniejszą rolę w strategicznej przebudowie globalnego systemu rezerw walutowych. Coraz więcej krajów traktuje je nie tylko jako aktywo inwestycyjne, lecz także jako element zabezpieczenia finansowej niezależności – mówi Tomasz Gessner.
Strategia bezpiecznej przystani w obliczu deficytu Stanów Zjednoczonych
Rosnące napięcia geopolityczne i rekordowy popyt ze strony banków centralnych sprawiają, że wielu inwestorów zadaje dziś pytanie, czy trend wzrostowy cen złota może utrzymać się przez dłuższy czas.
Nawet w przypadku tak silnego aktywa, jak złoto nie istnieje scenariusz nieprzerwanego wzrostu. Gdyby doszło do szybkiej stabilizacji sytuacji na Bliskim Wschodzie, spadku inflacji oraz wyraźnego wzrostu realnych stóp procentowych, rynek mógłby zobaczyć większą korektę cen – podkreśla główny analityk Tavex.
Z drugiej strony według niego wiele czynników wskazuje, że obecne otoczenie makroekonomiczne pozostaje dla złota korzystne. Deficyt budżetowy Stanów Zjednoczonych znajduje się na historycznie wysokich poziomach, a przyszły szef Rezerwy Federalnej może stanąć przed trudnym wyzwaniem pogodzenia spowalniającego rynku pracy z utrzymującą się presją inflacyjną.
Dodatkowym ryzykiem pozostaje sytuacja w rejonie Zatoki Perskiej. Cieśnina Ormuz, przez którą przepływa około 20 proc. światowej podaży ropy, jest jednym z najbardziej wrażliwych punktów globalnego systemu energetycznego. Jej długotrwałe zamknięcie oznaczałoby gwałtowny wzrost cen surowców i dodatkową presję inflacyjną na całym świecie – komentuje Tomasz Gessner.
Choć złoto jest często postrzegane jako klasyczna bezpieczna przystań, historia rynków pokazuje, że w krótkim okresie może zachowywać się w sposób zaskakujący nawet dla doświadczonych inwestorów.
Ekspert Tavex wskazuje, że w momentach gwałtownych spadków na rynkach finansowych dochodzi czasem do zjawiska określanego jako delewarowanie. Inwestorzy zmuszeni do szybkiego pozyskania gotówki sprzedają wtedy niemal wszystkie aktywa także te uznawane za bezpieczne, w tym złoto. W efekcie metal może w krótkim okresie spadać równolegle z akcjami czy innymi klasami aktywów.
W dłuższej perspektywie mechanizm ten zazwyczaj się odwraca. Po początkowej fali wyprzedaży kapitał często ponownie wraca do złota, traktowanego jako stabilniejszy element portfela inwestycyjnego.
Więcej wiadomości na temat złota można przeczytać poniżej:
Złoto to czwarta najpopularniejsza inwestycja w Polsce
Rosnące zainteresowanie tym aktywem widać również w Polsce. Z najnowszego badania firmy Tavex wynika, że złoto wskazało już 16 proc. respondentów jako formę inwestowania oszczędności. Rok wcześniej odsetek ten wynosił 13 proc.
Obecnie złoto zajmuje czwarte miejsce w rankingu najpopularniejszych aktywów inwestycyjnych wśród Polaków zaraz za lokatami bankowymi, funduszami inwestycyjnymi oraz giełdą – wyjaśnia Tomasz Gessner.
Co istotne, dla większości inwestorów złoto nie jest narzędziem spekulacji. Aż 34 proc. osób inwestujących w ten metal deklaruje, że wybiera go przede wszystkim jako sposób długoterminowego zabezpieczenia oszczędności.
Historia pokazuje, że w momentach politycznych i gospodarczych napięć złoto niemal zawsze wraca do centrum uwagi inwestorów. Każdy kolejny kryzys od rewolucji w Iranie, przez wojny na Bliskim Wschodzie, aż po współczesne napięcia geopolityczne potwierdza jego szczególną rolę w globalnym systemie finansowym – podsumowuje Tomasz Gessner, główny analityk Tavex.
I dodaje, że choć ceny metalu mogą podlegać okresowym wahaniom, jedno pozostaje niezmienne: złoto pozostaje jednym z niewielu aktywów, które w czasach niepewności potrafią pełnić funkcję zarówno inwestycji, jak i zabezpieczenia wartości kapitału.



















