Po pierwszym od roku wzroście średniego oprocentowania lokat do 4,3 proc. sprawdzam, czy to wreszcie szansa na wyższy zysk. Zanim jednak ulegnę promocyjnej wizji 7 proc., ujawniam ukryte gwiazdki i pokazuję realne liczby.

Bartosz Turek, niezależny analityk podaje, że trochę ponad 4,3 proc. wynosi obecnie średnie oprocentowanie najlepszych lokat i rachunków oszczędnościowych. To oznacza wzrost względem poprzedniego miesiąca. Jest on symboliczny (o 0,04 pkt proc.), ale warto odnotować, że z pozytywną zmianą oszczędzający nie mieli do czynienia już od roku.
Nie zmienia to jednak faktu, że przeciętne oprocentowanie promocyjnych lokat i rachunków oszczędnościowych jest dziś o ponad 1 pkt proc. niższe niż przed rokiem, kiedy średnia stawka na takim depozycie przekraczała wyraźnie 5 proc. - mówi Bartosz Turek, niezależny analityk.
I dodaje, że w ostatnim miesiącu więcej banków zdecydowało się na poprawienie swojej oferty depozytowej. Na liście najlepszych lokat i rachunków zanotowaliśmy 5 zmian na korzyść oszczędzających i 3 cięcia.

Pojedyncza zmiana to za mało na nowy trend
O wiele za wcześnie jednak, aby taki pojedynczy ruch w górę uznać za początek nowego trendu. Jedna taka poprawa to za mało.
Warto przypomnieć, że oprocentowanie depozytów pozostaje w trendzie spadkowym już od 2022 roku. Wtedy przeciętna zakładana lokata była oprocentowana wg danych NBP na ponad 6 proc. Najnowsze dane banku centralnego podsumowują czerwiec 2026 roku i w tym czasie przeciętna lokata była już oprocentowana na mniej niż 3 proc. - tłumaczy Bartosz Turek.
Jego zdaniem jeszcze gorzej byłoby, gdybyśmy wzięli pod uwagę nie tylko nowo zakładane lokaty, ale wszystkie pieniądze trzymane przez gospodarstwa domowe w bankach.
Z szacunków opartych na lipcowych danych NBP wynika, że chodzi o środki zgromadzone nie tylko na lokatach, ale też rachunkach bieżących i oszczędnościowych. Okazuje się bowiem, że przeciętne oprocentowanie statystycznej złotówki trzymanej w banku spadło już w okolice 2,4 proc.

Dlaczego wyższe oprocentowanie to często iluzja?
Bartosz Turek uważa, że dzieje się tak pomimo faktu, że niemal wszystkie instytucje w ramach przeróżnych promocji kuszą oszczędzających znacznie wyższym oprocentowaniem depozytów. Część z nich potrafi nawet proponować stawki rzędu 6-7 proc.
Problem w tym, że są to rozwiązania, które wymagają spełnienia dodatkowych warunków. Co więcej, przeważnie im wyższe oprocentowanie, tym dłuższa lista gwiazdek - twierdzi analityk.
Czołowe promocje są zazwyczaj zarezerwowane dla nowych klientów, a do tego z promocyjnej stawki można się cieszyć relatywnie krótko i naliczana jest ona od niewygórowanej kwoty.
Ekspert zwraca uwagę, że nierzadko, aby dostać wyższe oprocentowanie, trzeba też co miesiąc spełniać dodatkowe warunki na przykład zapewnić wpływ na konto czy wykonać określoną liczbę płatności kartą. Często wymagane jest również posiadanie konta lub karty i aktywne korzystanie z tych produktów, a czasem także zgoda na kontakt marketingowy.
Więcej wiadomości na temat pieniędzy można przeczytać w Bizblog Spider's Web:
Najlepsze lokaty i konta oszczędnościowe
Według Bartosza Turka taki stan może skłaniać część oszczędzających do poszukiwania bardziej zyskownej alternatywy dla swoich pieniędzy, szczególnie że doświadczenie dwucyfrowej inflacji z lat 2022-23 wciąż może być żywe. To ważne, bo zgodnie z danymi NBP gospodarstwa domowe zgromadziły w bankach już trudną do wyobrażenia kwotę ponad 1,5 bln zł.


Pierwsze szlify zdobywała w mediach powiatowych. W Bizblog.pl najczęściej pisze o handlu, biznesie, nieruchomościach. Kocha sarkazm, czarny humor i muzykę, bez której nie potrafi żyć.