REKLAMA

Ceny rosną szybciej, niż zakładano. Winny jeden sektor

Wstępne szacunki okazały się zbyt optymistyczne. Wrześniowy odczyt inflacji na poziomie 4,1 proc. r/r pokazuje, że ceny w Polsce znów przyspieszają, ciągnięte przez gwałtownie drożejący transport. Rada Polityki Pieniężnej staje przed potężnym dylematem.

inflacja
REKLAMA

O tym, że we wrześniu inflacja podskoczyła, wiedzieliśmy już od dwóch tygodni, kiedy pod koniec miesiąca Główny Urząd Statystyczny opublikował na ten temat wstępne dane. Tzw. szybki szacunek wskaźnika cen towarów i usług, czyli właśnie inflacji, wskazywał na 4 proc. – o tyle miały wzrosnąć ceny w Polsce w porównaniu z wrześniem 2025 r. Opublikowane w środę dane okazały się jednak gorsze od pierwotnych szacunków GUS.

REKLAMA

Najnowszy, skorygowany odczyt mówi o jeszcze większej dynamice cen. Te w samym tylko wrześniu (w porównaniu z sierpniem) wzrosły w naszym kraju o 0,7 proc., a w porównaniu z sytuacją sprzed roku o aż 4,1 proc. Tymczasem jeszcze miesiąc wcześniej inflacja wynosiła „zaledwie” 3,4 proc.

Ceny towarów i usług konsumpcyjnych we wrześniu 2026 r. wzrosły o 4,1 proc. w porównaniu z analogicznym miesiącem ub. roku (przy wzroście cen usług o 5,3 proc. i towarów o 3,6 proc.). W stosunku do poprzedniego miesiąca ceny towarów i usług wzrosły o 0,7 proc. (w tym towarów o 1,2 proc., przy spadku cen usług o 0,5 proc.) – relacjonują statystycy GUS.

REKLAMA

Co się dzieje z cenami

Winowajcy takiego stanu rzeczy powinniśmy szukać kilka tysięcy kilometrów od granic Polski – na Bliskim Wschodzie. To, co dzieje się w zakresie cen na półkach sklepowych i rachunkach w Polsce jest bowiem pochodną rozpoczętej ponad pół roku temu wojny między USA i Izraelem a Iranem, a w konsekwencji dość dramatycznych wydarzeń na rynku surowcowym.

Konsekwencje najboleśniej odczuwamy, tankując paliwo na stacjach w Polsce. Z informacji GUS wynika bowiem, że to właśnie drożejąca benzyna i olej napędowy stoją za przyspieszeniem inflacji w naszym kraju.

REKLAMA

Dane potwierdzają, że za wzrostem inflacji z 3,4 proc. w sierpniu odpowiadały głównie ceny paliw po zniesieniu programu CPN. Przyspieszeniu inflacji sprzyjały też wyższe ceny biletów lotniczych, które są mocno wrażliwe na zmiany cen paliw – komentują ekonomiści mBanku.

Co się działo z cenami we wrześniu?

Wśród 13 głównych kategorii raportowanych przez GUS spadki cen w porównaniu z sierpniem zanotowano tylko w trzech: „rekreacja, sport i kultura” (-1,9 proc. m/m), „informacja i komunikacja” (-0,5 proc.) oraz „higiena osobista, ochrona socjalna oraz pozostałe towary i usługi” (-0,2 proc.).

W pozostałych 10 kategoriach zanotowano wzrosty, w tym najsilniejszy ponownie w przypadku „transportu” (+4,7 proc.). Odzież i obuwie podrożały w miesiąc o 2,7 proc., a ceny związane z edukacją wzrosły o 1,9 proc.

„Transport ponownie pociągnęły w górę wzrosty cen paliw, po tym jak z końcem sierpnia wygasł program CPN 2.0, a jednocześnie oddechu nie dał Bliski Wschód, gdzie eskalował konflikt podbijając ceny ropy naftowej i innych surowców energetycznych. W przypadku odzieży i obuwia wzrost cen wynikał z wprowadzania kolekcji jesiennych do sklepów, w przypadku edukacji zaś podwyżki wiązały się z rozpoczęciem nowego roku szkolnego.” — Monika Kurtek, główna ekonomistka Banku Pocztowego
REKLAMA

Inflacja oderwana od celu

Najnowszy odczyt GUS dowodzi ostatecznie, że ceny zerwały się w Polsce ze smyczy. Zgodnie z celem inflacyjnym Narodowego Banku Polskiego powinny rosnąć znacznie wolniej – w tempie 2,5 proc. Wprawdzie dopuszczalne jest nieznaczne odchylenie od tej wartości – o 1 pkt procentowy w górę lub w dół – jednak we wrześniu inflacja przebiła także to szerokie ograniczenie. I to zdecydowanie, bo aż o 0,6 pkt proc.

Tak znaczące przyspieszenie inflacji budzi uzasadniony niepokój, tym bardziej że nie zanosi się, by niekorzystne tendencje cenowe miały się w najbliższej przyszłości odwrócić, a inflacja – wrócić w okolice pożądanego pułapu 2,5 proc. Choć nie będzie aż tak źle, jak mogłoby być, gdyby rząd nie zdecydował o wznowieniu programu osłonowego na ceny paliw, który choć trochę ma ulżyć kierowcom. Dzięki niemu inflacja powinna nieco spuścić z tonu.

REKLAMA

Inflacja z „4” z przodu to zła wiadomość i co do tego nie ma wątpliwości. Jest jednak spora szansa, że już w październiku wskaźnik CPI znajdzie się z powrotem poniżej tego poziomu, a to za sprawą wejścia w życie z początkiem miesiąca programu CPN 3.0. – uważa Monika Kurtek, główna ekonomistka, a także szefowa Biura Analiz Ekonomicznych Banku Pocztowego.

Jak tłumaczy, rządowy program ponownie obniża ceny na stacjach, co poskutkuje spadkiem wskaźnika w „transporcie” i obniży tym samym (przy jego wadze w koszyku inflacyjnym przekraczającej 10 proc.) cały wskaźnik CPI. Taka sytuacja ma potrwać przynajmniej przez kilka miesięcy.

REKLAMA

Poziom inflacji nieprzekraczający 4,0 proc. r/r ma szanse utrzymać się do końca roku, choć nie brakuje tu zagrożeń. Są nimi np. ceny żywności – wskazuje ekonomistka.

Te, obok m.in. wspomnianych cen paliw, kształtują się niejako niezależnie od poczynań Rady Polityki Pieniężnej, która dysponuje narzędziami pozwalającymi ograniczać wzrosty cen w większości innych kategorii – przede wszystkim operując wysokością stóp procentowych. Jednak ceny paliw i żywności zależą od innych, tzw. podażowych czynników (np. sytuacji na światowych rynkach, pogody czy klęsk żywiołowych), na które żadna polityka monetarna nie ma wpływu.

REKLAMA

Dlatego położenie RPP jest dziś niezbyt komfortowe. Jej członkowie widzą z jednej strony, że inflacja jest zdecydowanie zbyt wysoka. Z drugiej jednak, mają świadomość, że po wyeliminowaniu wspomnianych czynników procesy cenowe w Polsce nie wyglądają już tak źle. Ilustrująca to inflacja bazowa netto (pokazuje, jak rosną ceny po wyłączeniu z nich cen żywności i energii) we wrześniu nie dość, że pozostawała w zakresie dopuszczalnych odchyleń od celu inflacyjnego NBP, to nawet spadła.

Szacujemy, że inflacja bazowa obniżyła się w okolicę ok. 3 proc. po tym, jak w sierpniu obserwowaliśmy jej przyspieszenie do 3,3 proc. – piszą ekonomiści mBanku.

REKLAMA

Więcej danych na Bizblog Spider's Web

REKLAMA

Twardy orzech dla RPP

RPP ma więc w tym trudnym otoczeniu, jak zauważa Monika Kurtek, nie lada wyzwanie.

Niewątpliwie ma argumenty za podwyżką stóp procentowych, choć jednocześnie także sporo pytań bez odpowiedzi – wskazuje ekonomistka.

REKLAMA

Według niej zejście wskaźnika CPI w październiku poniżej 4 proc. r/r może powstrzymać RPP przed podwyżką stóp w listopadzie, a jej członkowie być może będą chcieli poczekać na decyzje rządu w sprawie dalszych losów programu CPN (na razie ma działać do końca roku, a decyzje, czy będzie kontynuowany, rząd ma podjąć w grudniu). Nie bez znaczenia będą też decyzje w sprawie nowych taryf (na energię i gaz dla gospodarstw domowych i firm) podejmowane przez Urząd Regulacji Energetyki. A na to wszystko nakłada się niepewność odnośnie do dalszych losów bliskowschodniego konfliktu, którego dotychczasowy przebieg rodzi wiele obaw.

W zależności od tego RPP albo powstrzyma się od podwyżek także na początku przyszłego roku, albo właśnie do takiej podwyżki dojdzie – uważa Monika Kurtek.

REKLAMA

Wyhamowania inflacji w najbliższych miesiącach spodziewa się wielu analityków. Według PKO BP do końca roku utrzyma się poniżej 4 proc. r/r., co umożliwi RPP utrzymanie postawy wyczekującej (wait and see) i wstrzymanie się z ewentualnymi podwyżkami stóp procentowych. Choć, jak zaznaczają analitycy banku, „perspektywy inflacji są wysoce niepewne”, a zależą głównie od czynników zewnętrznych.

Niepewna przyszłość cen w Polsce

A co z cenami w 2027 r.? Nic dobrego, przynajmniej jeśli miałyby się sprawdzić prognozy. Zdaniem ekonomistów mBanku inflacja już od stycznia wzrośnie, i to „wyraźnie powyżej 4 proc.”. Powodem będą wspomniane wyższe taryfy na energię elektryczną i gaz, a także drożejąca żywność (ceny w tej kategorii w ostatnich miesiącach ściągały inflację w dół, ale ten etap właśnie odchodzi do przeszłości).

REKLAMA

Jednocześnie podkreślamy, że ścieżka ta jest mocno podatna na przyszłe zmiany dotyczące programu CPN – zastrzegają ekonomiści mBanku.

Bartosz Krzyżaniak
Redaktor

Pierwsze teksty o gospodarce i biznesie publikował w latach 90. w „Pulsie Biznesu”. Pracował w „Życiu” i „Życiu Warszawy”, a po powrocie do „PB” został redaktorem prowadzącym. Współtworzył i kierował miesięcznikiem „EduFakty” oraz dwumiesięcznikiem „Uczę Nowocześnie”, organizował konferencje i wykładał. W 2017 r. pracował w redakcjach ekonomicznych WP, rok później trafił do „Forbesa”. Absolwent dziennikarstwa UW oraz studiów podyplomowych z polityki pieniężnej i bankowości centralnej (INE PAN, NBP).

REKLAMA
REKLAMA