Bezrobocie utknęło, na rynku pracy powiało chłodem. Ekspresowo ubywa ofert
Pozory mylą. Choć masowej fali zwolnień nie widać, firmy nie kwapią się rekrutacjami i nie przedłużają umów. Liczba ofert pracy runęła od początku roku o ponad 40 proc., a 88 proc. zarejestrowanych bezrobotnych nie ma prawa do zasiłku.

Czwarty miesiąc z rzędu bezrobocie rejestrowane w polskich urzędach pracy się nie zmienia. We wrześniu znów wyniosło 5,8 proc. – wynika z najnowszych danych Głównego Urzędu Statystycznego. Stabilna stopa bezrobocia w ostatnim czasie nie oznacza jednak, że na rynku pracy nic się nie dzieje.
Zróżnicowane bezrobocie w regionach
Pod koniec ubiegłego miesiąca w rejestrach urzędów pozostawało 907 tys. bezrobotnych. To wprawdzie o 2,5 tys. mniej niż w sierpniu, jednak o prawie 41 tys. więcej niż rok wcześniej, kiedy stopa bezrobocia wynosiła 5,6 proc.

Od tego czasu bezrobocie urosło we wszystkich województwach poza kujawsko-pomorskim, gdzie pozostało stabilne, choć statystycy zwracają uwagę, że sytuacja na rynku pracy jest regionalnie bardzo zróżnicowana. Najmniej problemów, przynajmniej sądząc na podstawie wysokości bezrobocia, mają mieszkańcy Wielkopolski. Tam wskaźnik jest najniższy w Polsce – wynosi zaledwie 3,8 proc. Znacznie gorzej prezentują się statystyki Warmii i Mazur, gdzie bezrobocie jest niemal dwa i pół raza większe – na koniec września wynosiło już 9,3 proc., nieciekawie wyglądają też na Podkarpaciu (9,1 proc.). Najszybciej zaś bezrobocie rośnie w Lubuskiem, gdzie przez rok zwiększyło się o 0,6 pkt proc.

Niewesołe statystyki o ludziach bez pracy
Optymizmem nie napawa też fakt, że rośnie grupa bezrobotnych pozbawionych prawa do zasiłku. We wrześniu było ich już ponad 796 tys., czyli prawie 88 proc. spośród osób zarejestrowanych w urzędach. W ciągu roku grupa ta powiększyła się o 7,5 proc. Przybyło też tzw. długotrwale bezrobotnych, do których GUS zalicza osoby niepracujące dłużej niż rok w ostatnich dwóch latach. Stanowią już ponad połowę (50,9 proc.) bezrobotnych.
We wrześniu, po raz pierwszy od lutego, liczba nowo zarejestrowanych w Polsce bezrobotnych przekroczyła pułap 100 tys. Choć na pierwszy rzut oka wygląda to niepokojąco – w porównaniu z sierpniem takich osób przybyło o ponad 24 proc. – jeśli weźmiemy pod uwagę kończące się wraz z latem prace sezonowe (np. w turystyce czy rolnictwie) ten miesięczny skok nie powinien dziwić. Tym bardziej że w porównaniu z sytuacją sprzed roku napływ nowych bezrobotnych do urzędowych statystyk okazał się mniejszy o ponad 10 proc. (rok temu zarejestrowano ich 121,4 tys.).
W okresie styczeń–wrzesień br. w urzędach pracy zarejestrowano 870 tys. nowych bezrobotnych, tj. o 6,5 proc. mniej niż w analogicznym okresie ub. roku – czytamy w komunikacie GUS.
Niestety, zdecydowana większość z nich, bo ponad 72 proc., to osoby nie po raz pierwszy rejestrujące się w urzędach pracy jako bezrobotne.
Odbicia nie widać
Wrzesień, jak zauważa Mariusz Zielonka, główny ekonomista Konfederacji Lewiatan, zwykle przynosi na rynku pracy lekką poprawę, a bezrobocie nieznacznie wtedy spada albo przynajmniej nie rośnie. Dzieje się tak, gdyż kończy się sezon urlopowy, a firmy wracają do rekrutacji.
W tym roku takiego odbicia nie widać. Liczba bezrobotnych praktycznie się nie zmienia, a w ujęciu rocznym rośnie już od wielu miesięcy – zauważa ekspert Lewiatana.
Zwraca przy tym uwagę na dane dotyczące ofert pracy, które firmy zgłaszają w urzędach. Było ich we wrześniu niespełna 40 tys. – o ponad 3 proc. mniej niż rok wcześniej. Statystyki dotyczące całego roku są bardziej pesymistyczne. Od stycznia do urzędów pracy zgłoszono 325,8 tys. ofert zatrudnienia, co oznacza, że było ich o ponad 41 proc. mniej niż rok wcześniej.
Zmniejszyła się liczba ofert zarówno z sektora prywatnego (o 46,7 proc.), jak i publicznego (o 15,7 proc.) – wskazują statystycy w najnowszym raporcie.
Więcej gorących danych na Bizblog Spider's Web
Na rynku powiało chłodem
Zdaniem Mariusza Zielonki fakt, że ofert pracy jest więc mniej niż przed rokiem, a liczba bezrobotnych rośnie, pasuje do danych z przedsiębiorstw, gdzie zatrudnienie pozostaje o 0,8 proc. niższe niż rok wcześniej, a dynamika płac stopniowo hamuje.
Ekspert Lewiatana zwraca przy tym uwagę na to, z jakich sektorów rekrutują się bezrobotni. Najwięcej osób trafia do rejestrów z handlu i przetwórstwa przemysłowego. Przy czym najczęściej powodem nie jest zwolnienie pracownika, lecz wygaśnięcie umowy o pracę.
Choć zwolnień też przybywa. We wrześniu 47 zakładów zaplanowało pożegnać się w ten sposób z 2,9 tys. pracowników. Z danych GUS wynika, że skala planowanych zwolnień była mniejsza niż przed miesiącem, ale większa niż przed rokiem.
W końcu września br. 180 zakładów deklarowało zamiar zwolnienia 24,9 tys. pracowników w ramach zwolnień grupowych – czytamy w komunikacie GUS.
Według Mariusza Zielonki napływające z urzędów pracy dane świadczą o tym, że rynek pracy wyraźnie się studzi. Choć na razie odbywa się to stopniowo, bez gwałtownych ruchów.
Pracodawcy nie przeprowadzają masowych redukcji etatów. Częściej nie przedłużają umów i ostrożniej podchodzą do nowych rekrutacji – tłumaczy główny ekonomista Lewiatana.
Dla gospodarki oznacza to, jego zdaniem, że w kolejnych miesiącach presja płacowa może być mniejsza. A to będzie oznaczało również słabsze wsparcie dla konsumpcji.
Pierwsze teksty o gospodarce i biznesie publikował w latach 90. w „Pulsie Biznesu”. Pracował w „Życiu” i „Życiu Warszawy”, a po powrocie do „PB” został redaktorem prowadzącym. Współtworzył i kierował miesięcznikiem „EduFakty” oraz dwumiesięcznikiem „Uczę Nowocześnie”, organizował konferencje i wykładał. W 2017 r. pracował w redakcjach ekonomicznych WP, rok później trafił do „Forbesa”. Absolwent dziennikarstwa UW oraz studiów podyplomowych z polityki pieniężnej i bankowości centralnej (INE PAN, NBP).