Żółta kartka dla Polski. Takiej decyzji jeszcze nie było
Kondycja fiskalna Polski trwale się pogorszyła, a rząd niezbyt się kwapi, żeby coś z tym fantem zrobić – mimo że warunki ku temu są sprzyjające. Tak w skrócie wygląda uzasadnienie pierwszego w historii obniżenia ratingu kredytowego Polski przez Moody’s.

Moody’s, jedna z trzech największych na świecie agencji ratingowych (obok S&P i Fitch), zdecydowała się na obniżenie długoterminowego ratingu Polski w walucie obcej o jeden stopień – do A3. Wcześniej – przez 24 lata – utrzymywała nasz rating na poziomie o jeden stopień wyższym – A2. Tym razem jednak perspektywa ratingu jest stabilna (poprzednio była negatywna).
Była to pierwsza w historii obniżka poziomu ratingu Polski przez Moody’s. Poprzednia zmiana samego poziomu ratingu miała miejsce w 2002 r., kiedy agencja podniosła go do A2 – zauważają analitycy PKO BP.
Skuteczność polityki spadła
Decyzja, jak tłumaczy agencja, wiąże się z trwałym pogorszeniem kondycji fiskalnej Polski w porównaniu z sytuacją przed rokiem.
Duże deficyty fiskalne doprowadziły do znacznego wzrostu obciążenia długiem publicznym, co w połączeniu z rosnącymi kosztami finansowania osłabiło wskaźniki obsługi zadłużenia – czytamy w komunikacie Moody's.
Agencja zwraca uwagę, że polski rząd nie wykorzystał sprzyjającej koniunktury, by sytuację poprawić. Mało tego, skuteczność polityki fiskalnej spadła w ostatnich latach, a gotowość władz do odbudowy buforów fiskalnych – gdy warunki gospodarcze temu sprzyjały – była ograniczona.
Deficyty fiskalne pozostawały wysokie pomimo wzrostu gospodarczego powyżej trendu, niskiego bezrobocia i znacznego napływu funduszy unijnych, co wskazuje na ograniczoną zdolność do wykorzystania sprzyjających warunków gospodarczych w celu wzmocnienia finansów publicznych – nie pozostawia wątpliwości komunikat Moody’s.
Sprzątanie w finansach dopiero po wyborach?
Agencja dodaje, że ograniczenia polityczne (m.in. impas między rządem a prezydentem oraz przyszłoroczne wybory parlamentarne) dodatkowo ograniczają możliwości przeprowadzenia znaczącej konsolidacji fiskalnej. Ta, według Moody’s, ma się dokonywać stopniowo po wyborach, które zaplanowano na listopad 2027 r. Ma to pozwolić na ustabilizowanie długu publicznego Polski pod koniec dekady na poziomie ok. 70-75 proc. PKB.
Na razie oczekiwania agencji wobec polskich finansów publicznych są skromniejsze. Moody’s spodziewa się, że deficyt sektora instytucji rządowych i samorządowych utrzyma się na wysokim poziomie ok. 7 proc. PKB zarówno w 2026 r., jak i w 2027 r. – i to mimo utrzymującego się silnego wzrostu gospodarczego. Stanie się tak ze względu na rosnące koszty opieki zdrowotnej, inwestycje publiczne oraz zobowiązania w zakresie wydatków socjalnych i obronnych.
W związku z tym prognozujemy, że dług sektora instytucji rządowych i samorządowych wzrośnie do 68,9 proc. PKB w 2027 r. z 59,7 proc. w 2025 r. – czytamy w komunikacie Moody’s.
Potencjalne możliwości dla ratingu Polski
Oczywiście rating Polski może się zmienić. Presja w górę dla niego mogłaby się pojawić, jak zauważają analitycy Credit Agricole, gdyby doszło do trwałego i wyraźnego odwrócenia wzrostowej trajektorii długu publicznego.
Pozytywne dla ratingu mogłoby również być pełne przywrócenie niezależności sądownictwa, wprowadzenie reform strukturalnych, które trwale wspierałyby wzrost gospodarczy i ograniczyły wzrost wydatków związanych ze starzeniem się społeczeństwa – wyliczają analitycy Credit Agricole.
Choć może się pojawić również coś zgoła odmiennego, czyli negatywna presja na rating. Mielibyśmy z nią do czynienia w razie znacznego obchodzenia reguł fiskalnych lub ich istotnych zmian, w połączeniu z polityką fiskalną prowadzącą do wzrostu relacji długu do PKB mocno powyżej 75 proc. PKB w średnim terminie. Negatywne dla ratingu byłoby trwałe osłabienie naszego kluczowego atutu w profilu kredytowym – wzrostu gospodarczego. No i oczywiście kwestia bezpieczeństwa również mogłaby mieć negatywny wpływ na rating – gdyby sytuacja w regionie się w tym zakresie pogorszyła.
Więcej o gospodarce na Bizblog Spider's Web
Sygnał dla społeczeństwa
Rząd przyjął decyzję Moody’s „poważnie, ale spokojnie”, jak ocenił to minister finansów. Andrzej Domański przypomniał przy tym, że dotąd Moody’s miała najwyższą ocenę Polski spośród trzech głównych agencji. A po obniżce dostosowała ją do poziomu utrzymywanego przez pozostałe (Fitch i S&P).
Polska gospodarka szybko rośnie, a jej fundamenty pozostają mocne. Będziemy konsekwentnie wzmacniać finanse publiczne, ale potrzebna jest do tego współpraca wszystkich instytucji państwa, w tym Prezydenta – napisał Andrzej Domański na X.
Decyzja Moody’s nie spadła na nas jak grom z jasnego nieba. Rynki od dawna spodziewały się takiego ruchu. Wyceniane były cięcia, jak zauważają ekonomiści ING, o 1-2 oczka.
Rynki finansowe przygotowywały się do takiej decyzji od lat: inwestorzy zagraniczni (zwykle bardzo kapryśni i inwestujący w różnych krajach) od lat omijają polski rynek długu, co obrazuje spadek ich udziału w portfelu wyemitowanych obligacji rządowych, który trwa od wielu lat – komentują decyzję Moody’s eksperci ING.
Ich zdaniem obniżka ratingu to raczej sygnał dla społeczeństwa i polityków, że potrzebna jest konsolidacja fiskalna, aby dług przestał narastać, a także wybranie priorytetów wydatkowych. Tego jednak, zdaniem ekonomistów ING, w propozycjach różnych partii, jakie padają w rozpoczynającej się kampanii wyborczej, zupełnie nie widać.
Pierwsze teksty o gospodarce i biznesie publikował w latach 90. w „Pulsie Biznesu”. Pracował w „Życiu” i „Życiu Warszawy”, a po powrocie do „PB” został redaktorem prowadzącym. Współtworzył i kierował miesięcznikiem „EduFakty” oraz dwumiesięcznikiem „Uczę Nowocześnie”, organizował konferencje i wykładał. W 2017 r. pracował w redakcjach ekonomicznych WP, rok później trafił do „Forbesa”. Absolwent dziennikarstwa UW oraz studiów podyplomowych z polityki pieniężnej i bankowości centralnej (INE PAN, NBP).