REKLAMA

Polskie rzeki kiepsko płyną. Popełniliśmy fatalny błąd

Rzeki w Polsce mają za dużo sztucznych barier. Zmieniają one ich naturalny rytm i przepływ wody, a to ma swoje konsekwencje. Co gorsz: brakuje rozwiązań systemowych, które mogłyby to zmienić. Takie wnioski płyną z raportu „Wolne rzeki. Jak prawo może wspierać renaturyzację europejskich rzek”.

woda-w-rzekach-i-sztuczne-bariery-raport-fundacji-clientearth
REKLAMA

Nowe opracowanie od Fundacji ClientEarth Prawnicy dla Ziemi wskazuje, że w Polsce jest nawet ponad 80 tys. sztucznych barier na rzekach. Wychodzi średnio jedna na kilometr. Autorzy raportu „Wolne rzeki. Jak prawo może wspierać renaturyzację europejskich rzek” przekonują, że przestarzałe jazy, progi i zapory zmieniają przepływ wody, migrację ryb i osłabiają naturalną zdolność rzek do łagodzenia katastrofalnych skutków susz oraz powodzi.

Dlatego wolne rzeki to dziś inwestycja w bezpieczeństwo - nie ma cienia wątpliwości Maria Włoskowicz, prawniczka w Fundacji ClientEarth Prawnicy dla Ziemi.

REKLAMA

Woda w rzekach i nieusuwane bariery

Dla ochrony przed powodzią na rzekach w Polsce budowane były tamy i zapory, a ich wody zamykano w betonowych korytach. Eksperci z Fundacji ClientEarth Prawnicy dla Ziemi twierdzą, że taka polityka jedynie pogłębiała problem. Przekonują, że sztuczne bariery zmieniają naturalny rytm rzek, w ten sposób utrudniają przepływ wody i transport osadów, odcinają rzeki od terenów zalewowych, wpływają na temperaturę wody i ograniczają migrację ryb.

W efekcie rzeki tracą część swojej naturalnej funkcji: gorzej zatrzymują wodę w krajobrazie, słabiej zasilają wody podziemne i mają mniejszą zdolność do łagodzenia fali powodziowej. Tymczasem od stanu rzek, jak podkreślają autorzy raportu, zależy lokalne bezpieczeństwo wodne, stabilność rolnictwa, ochrona miejscowości przed skutkami ekstremalnych zjawisk pogodowych, jak coraz częściej dające się we znaki susza i jakość życia ludzi mieszkających w dolinach rzecznych.

Jednocześnie tego typu zapory nie są usuwane w sposób systematyczny. W 2020 r. oszacowano, że na polskich rzekach znajduje się 77530 tego typu barier. W latach 2020–2024 usunięto jedynie 10 z nich. A przecież jest to element wdrażania unijnego rozporządzenia o odbudowie przyrody (Nature Restoration Regulation).

REKLAMA

Z naszej analizy wynika, że Polska nie jest przygotowana do realizacji tych obowiązków w sposób systemowy. Brakuje kompletnej listy barier, jasnych zasad priorytetyzacji, procedur dla obiektów o nieustalonym statusie własnościowym oraz dedykowanego finansowania. Problemem jest też brak utrwalonej praktyki administracyjnej, przez co projekty usuwania barier mogą być długie, kosztowne i niepewne - zwraca uwagę Maria Włoskowicz.

Można powielać zagraniczne, dobre przykłady

A jak z uwalnianiem wody w rzekach ze sztucznych barier radzą sobie inne kraje? Raport Fundacji ClientEarth wskazuje na Francję, gdzie opiera się to na rejestrach przeszkód, finansowaniu z agencji wodnych i współpracy różnych poziomów administracji. Z kolei Finlandia stawia na programy wspierające lokalne inicjatywy i projekty prowadzone we współpracy z samorządami, organizacjami społecznymi i właścicielami obiektów.

W Polsce prawo i praktyka administracyjna często nie nadążają za tą potrzebą. Pod względem proceduralnym usunięcie przestarzałej bariery bywa trudniejsze niż zbudowanie nowe - twierdzi Włoskowicz.

Więcej o wodzie przeczytasz w Bizblog Spider’s Web:

REKLAMA

Autorzy raportu uważają, że możliwość usunięcia bariery na rzece można powiązać z jej pierwotnym zastosowaniem. Sam fakt, że konstrukcja jest eksploatowana, nie powinien jednak automatycznie oznaczać, że zachowuje ona istotne znaczenie. Przydałyby się do tego stosowne przepisy prawa.

Prawo powinno wymagać analizy opłacalności funkcjonowania konstrukcji w czasie, z uwzględnieniem zmienionych uwarunkowań hydrologicznych, ekonomicznych i społecznych - czytamy w raporcie.

REKLAMA
Michał Tabaka
Redaktor

Dziennikarz serwisu Bizblog.pl. Zawodowo pisze już od ćwierć wieku. Dawniej m.in. Goniec Górnośląski, Dziennik Zachodni, Magazyn Gospodarczy „Fakty”. Współpracował m.in. z Miesięcznikiem Finansowym „Bank”. Zajmuje się głównie sprawami gospodarczymi - z obszaru energetyki i jej transformacji. Pisze o górnikach, hutnikach, energetykach, odnawialnych źródłach energii, a także o polityce jądrowej, czy przyszłej strategii wodorowej. Nie obce mu są też tematy związane ze skutkami biznesowymi następujących już zmian klimatu. Specjalizuje się również w kwestiach związanych z usytuowaniem prawnym tak marihuany rekreacyjnej, jak i jej medycznej odmiany.

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA