REKLAMA

Takiego deficytu nie mieliśmy od dawna. Różnica między eksportem a importem wzrosła dwukrotnie

13 miliardów złotych na minusie. Tak wyglądało w sierpniu saldo wymiany handlowej Polski. Z najnowszych danych NBP wyłania się obraz gospodarki, która z jednej strony mocno inwestuje i sprowadza sprzęt do obsługi AI, a z drugiej ponosi coraz wyższe koszty surowców z Bliskiego Wschodu.

Takiego deficytu nie mieliśmy od dawna. Różnica między eksportem a importem wzrosła dwukrotnie
REKLAMA

Pogłębia się deficyt w obrotach bieżących między Polską a zagranicą. W sierpniu, jak wynika z najnowszych danych Narodowego Banku Polskiego, ujemne saldo wyniosło już 3,6 mld euro, co okazało się wynikiem znacznie przewyższającym rynkowe prognozy. Te wskazywały na deficyt o ponad miliard euro niższy. W związku z tym zwiększył się też deficyt w ujęciu 12-miesięcznym – po sierpniu wynosi już 1,4 proc. polskiego PKB (wobec 1,3 proc. miesiąc wcześniej).

REKLAMA

Na sierpniowy wynik złożyło się wiele czynników, my jednak skoncentrujemy się na wymianie handlowej Polski.

Wymiana handlowa przyspiesza

Ze wstępnych szacunków NBP wynika, że wzrostowa tendencja obrotów towarowych naszego kraju nie tylko się w sierpniu utrzymała, ale jeszcze przyspieszyła. Różnica między eksportem a importem zwiększyła się w sierpniu dwukrotnie wobec lipca (z 1,4 mld euro do ponad 3 mld euro). To najwyższy deficyt od lutego 2022 r.

REKLAMA

Wyższy deficyt w obrotach towarowych wystąpił przy wysokich obrotach, rosnących wciąż w dwucyfrowym tempie, w dużej mierze w związku z wyższymi cenami w handlu międzynarodowym – wskazują ekonomiści ING.

Rosnące ceny nie były jednak jedynym powodem zaskakującego wyniku. Za przyspieszeniem eksportu i importu stały też stał też, na co wskazują analitycy NBP, szybko rozwijający się eksport sprzętu komputerowego związanego z rosnącymi inwestycjami w infrastrukturę, co z kolei ma związek ze sztuczną inteligencją.

REKLAMA

W sierpniu wartość eksportu towarów wyniosła 123,1 mld zł i była o 14,4 proc. większa niż rok wcześniej. To dynamika najmocniejsza od marca 2023 r.

Największy wzrost wartości odnotowano w eksporcie sprzętu komputerowego.

REKLAMA

Duże wzrosty wartości miały również miejsce w eksporcie silników lotniczych, produktów naftowych oraz surowego srebra – wyliczają analitycy NBP.

Największe spadki dotyczyły natomiast eksportu produktów branży motoryzacyjnej, obniżał się też – kolejny miesiąc z rzędu – eksport mebli.

REKLAMA

Jeden z największych deficytów w historii

W przypadku importu wzrost był jeszcze większy. Wartość towarów, które w sierpniu trafiły do Polski, wyniosła 136,3 mld zł i była wyższa niż przed rokiem o aż 16,7 proc. To z kolei najsilniejszy wzrost od prawie czterech lat (dokładnie od listopada 2022 r.).

Wzrost eksportu sprzętu komputerowego znalazł odzwierciedlenie m.in. w zwiększeniu wartości importu w pozycjach obejmujących sprzęt komputerowy, części komputerowe oraz elektroniczne układy scalone – czytamy w komentarzu NBP.

REKLAMA

Podobnie jak w eksporcie również w imporcie wyraźnie zwiększyła się w sierpniu wartość silników lotniczych. Z kolei wyższe ceny paliw wpłynęły na duże wzrosty importu ropy naftowej i produktów naftowych. W tej drugiej pozycji nastąpił jednoczesny wzrost wielkości dostaw. Wysoka dynamika utrzymała się też, jak zaznaczają eksperci NBP, w imporcie trwałych towarów konsumpcyjnych.

Skala wymiany handlowej ponownie była znacznie wyższa od oczekiwań – przyznają analitycy PKO BP.

REKLAMA

W efekcie ujemne jej saldo wzrosło w sierpniu do 13,1 mld zł (o tyle wartość importu przewyższyła wartość eksportu).

Był to jeden z największych deficytów wg statystyki bilansu płatniczego – zaznaczają eksperci NBP.

REKLAMA

Do pogorszenia salda w porównaniu z 2025 r. przyczyniły się ich zdaniem nie tylko wyższe ceny paliw, ale również czynniki o charakterze sezonowym. Negatywny wpływ na ogólne saldo miało także systematyczne zmniejszanie się dodatniego salda w tradycyjnie nadwyżkowych kategoriach, jakim są trwałe towary konsumpcyjne oraz środki transportu.

Z kolei duży wzrost eksportu sprzętu komputerowego był związany z rosnącym importem i pozostaje bez większego wpływu na zmiany salda obrotów towarowych – wyjaśniają eksperci NBP.

REKLAMA

Więcej danych z gospodarki na Bizblog Spider's Web

REKLAMA

Czy jest się czego bać?

O tym, że przyspieszenie importu jest wynikiem silnego popytu krajowego i trwającego ożywienia inwestycji, a nie sygnałem osłabienia koniunktury, przekonani są analitycy PKO BP..

Wzrostowi importu towarzyszy wysoka dynamika eksportu, co potwierdza rosnące powiązanie Polski z międzynarodowymi łańcuchami wartości dodanej, w tym związanymi z rozwojem AI – napisali w komentarzu do danych.

REKLAMA

W kontekście najnowszych danych NBP analitycy ING zwracają uwagę na bieżącą sytuację geopolityczną. W ostatnich miesiącach, zauważają, stopniowo realizuje się scenariusz podwyższonych cen surowców energetycznych przez dłuższy okres. Obok blokady Cieśniny Ormuz, która jest jednak według deklaracji władz amerykańskich skutecznie omijana, dodatkowe ryzyka wynikają z wojny domowej w Jemenie i ryzyka dla przepraw przez Cieśninę Bab al-Mandab, a także ze skokowego wzrostu kosztów frachtu ropy naftowej.

W najnowszym raporcie o perspektywach dla gospodarki światowej Międzynarodowy Fundusz Walutowy napisał, że przedłużający się impas lub dalsza eskalacja na Bliskim Wschodzie lub w Ukrainie może przesunąć oczekiwania rynkowe w kierunku bardziej trwałego szoku – zauważają analitycy ING.

REKLAMA

Taki rozwój wypadków miałby oczywiście wpływ także na sytuację firm działających w Polsce, a także na nasz bilans płatniczy.

Najnowsze prognozy ING wskazują, że deficyt na rachunku bieżącym, który jeszcze w 2025 r. wynosił 1 proc. PKB, wzrośnie w tym roku do 1,5 proc. PKB i pogłębi się do 1,9 proc. PKB w 2027 r. Mimo jednak spodziewanego pogłębienia poziomu nierównowagi zewnętrznej Polski w 2026 r., jak wskazują eksperci banku, pozostaje on niski i nie wpływa istotnie na notowania naszej waluty.

Na kurs złotego w głównej mierze wpływają decyzje głównych banków centralnych i zmiany na rynkach bazowych oraz decyzje i komunikacja RPP – twierdzą analitycy ING.

Nieco inaczej przyszłość widzą eksperci PKO BP. Ich zdaniem do końca 2026 r. deficyt w obrotach bieżących może wzrosnąć do ok. 1,9 proc. PKB. Jednak w przyszłym roku wolniejszy wzrost inwestycji i niższe ceny ropy powinny ograniczyć import oraz zmniejszyć deficyt do ok. 1,7 proc. PKB.

Głównym ryzykiem pozostaje wojna w Iranie i związana z nią możliwość dalszego wzrostu cen surowców energetycznych – uważają analitycy PKO BP.

Bartosz Krzyżaniak
Redaktor

Pierwsze teksty o gospodarce i biznesie publikował w latach 90. w „Pulsie Biznesu”. Pracował w „Życiu” i „Życiu Warszawy”, a po powrocie do „PB” został redaktorem prowadzącym. Współtworzył i kierował miesięcznikiem „EduFakty” oraz dwumiesięcznikiem „Uczę Nowocześnie”, organizował konferencje i wykładał. W 2017 r. pracował w redakcjach ekonomicznych WP, rok później trafił do „Forbesa”. Absolwent dziennikarstwa UW oraz studiów podyplomowych z polityki pieniężnej i bankowości centralnej (INE PAN, NBP).

REKLAMA
REKLAMA