Fundusze z Zachodu kupują mieszkania i nie wpuszczają do nich Polaków. Tak twierdzi premier Morawiecki
Fundusze inwestycyjne kupują mieszkania w hurcie, barykadują drzwi i nie pozwalają Polakom się do nich wprowadzać – mniej więcej taka wizja rynku nieruchomości została w mojej głowie po wypowiedzi premiera Morawieckiego odnośnie planowanych działań rządu. Przez chwilę się ucieszyłem, że rząd zamierza ukrócić ten złodziejski proceder. A potem mina mi zrzedła, bo przypomniałem sobie, jak to wygląda naprawdę.
Puk, puk, czy ktoś tu mieszka? Jeśli nie, szykuj 30 tys. zł na podatek za puste mieszkanie
Puste domy i mieszkania to plaga, która po wybuchu pandemii tylko się nasiliła. Polacy szukający dachu nad głową z przerażeniem obserwują galopujące ceny wynajmu, z drugiej strony niechęć właścicieli do rzucenia nieruchomości na rynek sprawia, że wiele lokali stoi pustych. Jak sobie z tym poradzić?
Rewelacyjne dane na temat mieszkań. Już nam nie brakuje dwóch milionów lokali
Nieważne jak, ważne żeby działało? No to działa. Mamy obecnie w Polsce już 400 mieszkań przypadających na 1 tys. mieszkańców, a jeszcze dekadę temu mieliśmy tylko 350, zbliżamy się więc do Zachodu. Od 2011 r. w Polsce przybyło 1,7 mln mieszkań, a do tego mamy coraz mniej młodych, a coraz więcej 80 i 90-latków, a oni – wiadomo – mieszkania już dawno mają. Czy to znaczy, że luka mieszkaniowa to już mit?
Cofnijmy się w czasie. Kupiłeś mieszkanie w 2018 r.? Ty fuksiarzu, zobacz, ile zaoszczędziłeś
Różnice w cenach mieszkań między 2018 r. a 2021 r. są tak wielkie, że aż abstrakcyjne. Decydując się na zakup trzy lata temu można było zaoszczędzić na samochód. Nówkę sztukę, prosto z salonu.
Szybujące ceny nieruchomości, które w wielu miastach są coraz częściej poza zasięgiem finansowym nawet dobrze zarabiających mieszkańców, to nie jest tylko polski problem. Pomysłów na zahamowanie tego niekontrolowanego wzrostu cen jest na całym świecie całe mnóstwo, ale najczęściej rozważa się opodatkowanie drugich i kolejnych mieszkań danego właściciela lub tych, które są trzymane niezamieszkałe jako dobro spekulacyjne. Eksperci od rynku nieruchomości nie są przekonani, czy takie działania przyniosą oczekiwany skutek.