REKLAMA

Fundusze z Zachodu kupują mieszkania i nie wpuszczają do nich Polaków. Tak twierdzi premier Morawiecki

Fundusze inwestycyjne kupują mieszkania w hurcie, barykadują drzwi i nie pozwalają Polakom się do nich wprowadzać – mniej więcej taka wizja rynku nieruchomości została w mojej głowie po wypowiedzi premiera Morawieckiego odnośnie planowanych działań rządu. Przez chwilę się ucieszyłem, że rząd zamierza ukrócić ten złodziejski proceder. A potem mina mi zrzedła, bo przypomniałem sobie, jak to wygląda naprawdę.

Fundusze z Zachodu kupują mieszkania i nie wpuszczają do nich Polaków. Tak twierdzi premier Morawiecki
REKLAMA

Morawiecki odniósł się w ten sposób do informacji „Rzeczpospolitej”, którą komentowaliśmy w poniedziałek. Według nieoficjalnych doniesień rząd ma pracować nad podatkiem od pustostanów. Szczegóły nie są dopracowane, ale pierwsze założenia mówiły o daninie, którą trzeba odprowadzać od trzeciego mieszkania wzwyż.

REKLAMA

Nie mówimy więc o panu Kowalskim, który kupił sobie M2 jako zabezpieczanie na starość albo z zamiarem przekazania dzieciom. Raczej o przedsiębiorcach, którzy widząc szalone wzrosty na rynku nieruchomości doszli do wniosku, że mieszkania to pewna lokata kapitału. Część z nich dorobiła się zresztą niespodziewanie w trakcie pandemii i mając pierwsze w życiu poważne pieniądze zaczęła gorączkowo rozglądać się za ulokowaniem ich w innym miejscu niż w szorujących oprocentowaniem po dnie lokatach.

REKLAMA

Rynek zaludnili także bardziej lub mniej profesjonalni flipperzy

Ci ostatni zaczęli jednak uciekać z rynku w ostatnim kwartale 2021 r. widząc, że rosnące stawki za metr kwadratowy skutecznie wycinają coraz szersze grono potencjalnych nabywców.

REKLAMA

Pierwotnie wydawało się, że to właśnie w te grupy zamierza uderzyć polski rząd, wprowadzając podatek od pustostanów. A jednak. Winnym problemów na rynku mieszkaniowym są zdaniem polityków zagraniczne fundusze mieszkaniowe.

REKLAMA

Jego słowa nie odnoszą się do całkowitej abstrakcji dla Polaków. Głośno było przecież o coraz śmielszych poczynaniach wielkich funduszy inwestycyjnych. Szwedzki gigant Heimstaden przebąkiwał o 5-10 tys. mieszkań w ciągu pięciu lat, a Polska trzęsła się z oburzenia czytając, że holenderska firma Van der Vorm Vastgoed kupiła 80 proc. lokali w jednym z nowych bloków na warszawskiej Pradze.

REKLAMA

Premier Morawiecki znalazł sobie wygodnego chochoła

Inwestycje dokonywane przez graczy na rynku najmu instytucjonalnego są bowiem bardzo spektakularne. Problem w tym, że w skali całego kraju ich znaczenie dla sytuacji mieszkaniowej zwykłego Kowalskiego jest minimalne.

REKLAMA

Pierwsze pytanie: czy znacie kogoś, kto wynajmuje mieszkanie od funduszu inwestycyjnego? No właśnie, prawdopodobnie nie. Nie ma w tym nic dziwnego, bo według szacunków Polskiego Związku Firm Deweloperskich w 2021 r. takich lokali mieliśmy w całym kraju 6,1 tys.

REKLAMA

PwC podaje z kolei, że w siedmiu największych miastach w Polsce najem instytucjonalny odpowiada za 0,23 proc. zasobów mieszkaniowych. Prawdziwa potęga. W najbliższych latach udział „funduszy z Zachodu” może się zwiększać, ale wciąż skala działania pozostanie marginalna.

PwC szacuje, że w 2026 r. od wyspecjalizowanych firm i funduszy będzie można wynajmować 54 tys. lokali. Cały rynek najmu już dzisiaj liczy 1,2 mln.

REKLAMA

Szwedzi i Holendrzy nie zmienią sytuacji najemców

W przypadku kupna będzie podobnie. W ciągu kilku lat fundusze chcą przecież kupić niespełna 50 tys. mieszkań. Dla porównania tylko w 2021 r., deweloperzy ruszyli z budową 166 tys. Między jedną a drugą liczbą zieje ogromna przepaść. Jeżeli ceny zaczną hamować, to raczej z powodu problemów z popytem ze strony zwykłych Polaków, które z każdym miesiącem obowiązywania wysokich stóp procentowych będą coraz bardziej widoczne.

A fundusze? Zawsze mogą się z Polski zawinąć. Pytanie, czy wygodniej będzie Polakom wynajmować mieszkania od prywatnych osób, które w każdej chwili mogą się rozmyślić i wypowiedzieć umowę najmu, czy od firmy, dla której najem jest podstawą modelu biznesowego. Żeby się nie okazało, że nagonka premiera przyniesie więcej złego niż dobrego.

REKLAMA
Adam Sieńko
Redaktor
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA