Wywalić dwie trzecie posłów na zbity pysk, a tym, co zostaną, obniżyć pensje. Fajny pomysł? No to teraz uważajcie
Donald Tusk wie to, czego najwyraźniej nie wie prof. Janusz Filipiak: żeby żądać wyrzeczeń od zwykłych ludzi, najpierw trzeba przycisnąć elity. To elity muszą dać przykład ludowi. Dlatego lider PO sugeruje zwolnienia w kancelarii premiera i obniżki pensji dla polityków. Polakom to się spodoba, właśnie w jednym z sondaży powiedzieli, że chcieliby zwolnienia co najmniej 310 posłów. Tylko po tej radości przyjdzie płacz, bo Tusk chce dojechać polityków tylko po to, żeby mieć praw dojechać zwykłego Kowalskiego. Dla waszego dobra.
Ależ posłowie kombinują. Wstydzą się prosić o podwyżki diet, ale na dodatkowe 500+ zawsze się połaszą
3500 zł – tyle posłowie spoza Warszawy będą mieli miesięcznie do dyspozycji na wynajem mieszkania. To już druga podwyżka w tej kadencji Sejmu, poprzednio, od 1 stycznia 2020 r. mieli do dyspozycji 3 tys. zł na cele mieszkaniowe. I że to niby teraz już za mało? Dziwne, bo kawalerkę w Warszawie można wynająć średnio za 2330 zł. Posłom widocznie w kawalerkach za ciasno.
Kilka tysięcy podwyżki dla posłów i polityków? I super, uważam, że już dawno temu powinni dostać
Awantura o podwyżki dla premiera, prezydenta, marszałków, samorządowców i zwykłych posłów osiąga szczyty hipokryzji i to po każdej ze stron. Wszystkim ślinka cieknie na te pieniądze, ale każdy boi się przyznać. Politycy ponoć nawet nie odbierają telefonów, tak na wszelki wypadek, żeby nie musieć się tłumaczyć, dlaczego nie oddadzą tych pieniędzy na szczytny cel. Ale dlaczego mieliby to robić? Fot. Verconer/Shutterstock.
Ale ulga. Rząd w końcu znalazł pieniądze na podwyżki dla posłów
Polscy posłowie to jedna z tych grup zawodowych, która na podwyżki płac czekała od bardzo dawna. Na szczęście to już koniec, bo od przyszłego roku ich łączne wynagrodzenie pójdzie w górę o ponad 600 zł.