Od lat słyszę, jak prawnicy narzekają na to, że sądy zdecydowanie zbyt często sięgają po areszt tymczasowy, jako środek zapobiegawczy. To ma swoje społeczne, jak i też finansowe konsekwencje. Alternatywą jest dozór elektroniczny, który niebawem być może zacznie u nas też obowiązywać.

O areszcie elektronicznym jako alternatywie dla tradycyjnego tymczasowego aresztowania w zakładzie karnym lub areszcie śledczym rząd mówił już na początku zeszłego roku. Wtedy Arkadiusz Myrcha, wiceminister sprawiedliwości, nadzorujący tę nowelizację, twierdził, że pracując nad tymi regulacjami, czerpano z najlepszych wzorców i doświadczeń w innych krajach.
Zależy nam, aby jak najszybciej móc procedować ten projekt, by wprowadzić to nowoczesne i bardzo praktyczne rozwiązanie. Jego brak w Polsce jest dotkliwie odczuwalny i skutkuje koniecznością częstszego stosowania przez prokuraturę i sądy tymczasowego aresztowania - mówił 1,5 roku temu Myrcha.
I kiedy mogło się wydawać, że były to kolejne obietnice bez pokrycia, okazało się, że Ministerstwo Sprawiedliwości tego pomysłu wcale nie porzuciło. Jak informuje „Rzeczpospolita”: projekt przepisów prawa w tej sprawie mamy poznać do końca roku.
Przepisy prawa, które ukrócą areszt tymczasowy
Pierwotnie nowe przepisy prawa, wprowadzające do naszej rzeczywistości pojęcie dozoru elektronicznego, miały być przyjęte jesienią tego roku. Ale nie ma na to raczej żadnych szans, jeszcze nie ruszyły w tej sprawie nawet konsultacje społeczne. Wiceministra sprawiedliwości Maria Ejchart w rozmowie z „Rzeczpospolitą” wyjaśnia, że resort razem z Komisją Kodyfikacyjną Prawa Karnego pochyla się teraz nad dwoma wariantami tych regulacji.
Zastanawiamy się, na jakim etapie postępowania powinien być stosowany ten środek: w postępowaniu przygotowawczym czy sądowym. Pojawia się też pytanie, czy areszt elektroniczny można byłoby stosować jako pierwszy środek zapobiegawczy, czy dopiero wtórnie po zastosowaniu tymczasowego aresztowania w izolacji - wyjaśnia Ejchart.
Sam sens ustanowienia dozoru elektronicznego wydaje się oczywisty. Od lat wszak podnoszony jest problem zbyt często praktykowanego areszty tymczasowego, jako środka zapobiegawczego. Raport Fundacji Court Watch nie pozostawia żadnych złudzeń: blisko 90 proc. wniosków o tymczasowe aresztowanie była w ubiegłych latach akceptowana.
Prawnicy na ten problem i konieczność zmiany przepisów prawa w tym względzie wskazują już od lat. Powód? Z jednej strony orzekający tak sędziowie nie chcą wysyłać się poza system, a z drugiej często prokuratura - właśnie za pomocą aresztu tymczasowego - chce pokazać w ten sposób swoją skuteczność, zwłaszcza w sprawach medialnych.
Dozór elektroniczny w dwóch wariantach
Przygotowane przez Ministerstwo Sprawiedliwości znowelizowane przepisy prawa w tym zakresie zakładają stosowanie dozoru elektronicznego w dwóch etapach postępowania karnego. Na samym początku postępowania przygotowawczego oraz później, kiedy dalsze stosowanie tymczasowego aresztowania nie jest już konieczne. Istotne jest, że zgodę na taki domowy areszt musiałby wyrazić sam oskarżony, jak też wszyscy jego pełnoletni domownicy.
Więcej o przepisach prawa przeczytasz w Bizblog Spider’s Web:
A czego dotyczą przygotowane dwa warianty tych nowych przepisów prawa? Jeden dotyczy etapu postępowania, w którym dozór elektroniczny byłby stosowany. Drugi zaś podnosi kwestię czy dozór elektroniczny ma być od razu stosowany jako oddzielny środek zapobiegawczy, czy tylko jako alternatywa dla wcześniej zastosowanego aresztu tymczasowego.
Ten środek zapobiegawczy nie byłby przy tym tak bardzo uciążliwy jak areszt tymczasowy zarówno dla podejrzanego, który w obliczu prawa jest osobą niewinną, jak i dla jego rodziny oraz otoczenia - akcentuje w rozmowie z „Rzeczpospolitą” Michał Laskowski, sędzie Sądu Najwyższego z Komisji Kodyfikacyjnej Prawa.
Dziennikarz serwisu Bizblog.pl. Zawodowo pisze już od ćwierć wieku. Dawniej m.in. Goniec Górnośląski, Dziennik Zachodni, Magazyn Gospodarczy „Fakty”. Współpracował m.in. z Miesięcznikiem Finansowym „Bank”. Zajmuje się głównie sprawami gospodarczymi - z obszaru energetyki i jej transformacji. Pisze o górnikach, hutnikach, energetykach, odnawialnych źródłach energii, a także o polityce jądrowej, czy przyszłej strategii wodorowej. Nie obce mu są też tematy związane ze skutkami biznesowymi następujących już zmian klimatu. Specjalizuje się również w kwestiach związanych z usytuowaniem prawnym tak marihuany rekreacyjnej, jak i jej medycznej odmiany.