Właśnie się dowiedziałem, że komornik może zabrać pieniądze każdemu. Ministerstwo potwierdziło
Ministerstwo Sprawiedliwości przyznało w odpowiedzi na zadane przeze mnie pytania, że nie ma procedury automatycznego zwrotu pieniędzy zabranych przez komornika niewłaściwej osobie. Nawet gdy sąd potwierdzi pomyłkę i uchyli podstawę egzekucji, poszkodowany musi sam zwrócić się do wierzyciela. Jeżeli ten nie odda pieniędzy dobrowolnie, trzeba go... pozwać do sądu.

W lipcu opisałem historię Ryszarda F. ze Świdnicy. Komornik zabrał z jego konta około 5 tys. zł, choć mężczyzna nie był dłużnikiem. Miał jedynie takie samo imię i nazwisko jak człowiek, który powinien zapłacić odszkodowanie za zalanie mieszkania sąsiadów.
Pieniądze zostały zajęte na podstawie numeru PESEL wpisanego do dokumentów sądowych. Komornik otrzymał ważny tytuł wykonawczy, odnalazł przypisany do niego rachunek bankowy i przeprowadził egzekucję. Problem w tym, że PESEL należał do niewłaściwego Ryszarda F.
Sąd później uchylił zarządzenie o prawomocności nakazu zapłaty oraz postanowienie o nadaniu mu klauzuli wykonalności. Potwierdził więc, że egzekucję skierowano przeciwko człowiekowi, który nie miał tego długu. Pieniądze jednak nie wróciły.
Państwo potwierdza pomyłkę, ale pieniędzy nie oddaje
Zapytaliśmy Ministerstwo Sprawiedliwości, dlaczego po uchyleniu podstawy egzekucji pieniądze nie są automatycznie zwracane osobie, której nigdy nie powinny zostać zabrane. Odpowiedź jest jednoznaczna.
Obowiązujące przepisy nie przewidują mechanizmu automatycznego zwrotu środków przez Skarb Państwa, sąd ani komornika sądowego w przypadku, gdy wyegzekwowane środki zostały już przekazane wierzycielowi – wyjaśnia Ministerstwo Sprawiedliwości.
Samo uchylenie prawomocności orzeczenia lub klauzuli wykonalności również nie oznacza, że sąd albo komornik musi zwrócić poszkodowanemu pieniądze.
Również uchylenie prawomocności orzeczenia albo klauzuli wykonalności nie powoduje automatycznego powstania po stronie sądu lub komornika obowiązku zwrotu środków, którymi już nie dysponują – wskazuje resort.
Z punktu widzenia przepływu pieniędzy wszystko się zgadza. Bank przekazuje zajętą kwotę komornikowi, a ten po upływie wymaganego okresu przesyła ją wierzycielowi. Kiedy sąd naprawia pomyłkę, pieniędzy może już nie być na rachunku kancelarii. Z punktu widzenia poszkodowanego niewiele to jednak zmienia. To nie on wpisał błędny numer PESEL. Nie on złożył pozew, wydał nakaz zapłaty, nadał mu klauzulę wykonalności ani zajął rachunek. Mimo to właśnie on ma teraz naprawiać skutki błędu.
Chcesz odzyskać pieniądze? Napisz do wierzyciela
Ministerstwo wskazuje, że poszkodowany powinien domagać się zwrotu pieniędzy od wierzyciela. Podstawą mają być przepisy o bezpodstawnym wzbogaceniu i świadczeniu nienależnym. Mówiąc prościej: człowiek, któremu przez pomyłkę zabrano pieniądze, ma pozwać do sądu osobę albo firmę, która je otrzymała.
Jeżeli w chwili uchylenia tytułu wykonawczego środki zostały już przekazane wierzycielowi, komornik nie jest ich dysponentem i nie ma też podstawy prawnej do natychmiastowego dokonania zwrotu tej należności z własnych środków – tłumaczy Ministerstwo Sprawiedliwości.
Poszkodowany sam więc musi ustalić osobę, przez którą wpadł w kłopoty, do tego przygotować wezwanie do zapłaty, pilnować terminów, a najlepiej zaangażować prawnika. To cenna rada, bo można dochodzić odszkodowania od Skarbu Państwa albo komornika. Sęk w tym, że nie wystarczy wykazać, że pieniądze zabrano człowiekowi, który nie był dłużnikiem. Poszkodowany musi jeszcze udowodnić niezgodne z prawem działanie lub zaniechanie, poniesienie szkody oraz związek między naruszeniem prawa a stratą.
Nie każda pomyłka sądu lub komornika rodzi odpowiedzialność odszkodowawczą – podkreśla resort.
Trzeba także ustalić, na którym etapie doszło do błędu i kto za niego odpowiada. Jeżeli niewłaściwy PESEL podał wierzyciel, roszczenia mogą być kierowane do niego. Jeżeli sąd błędnie przypisał numer mimo danych wskazujących na inną osobę, odpowiedzialność ponosi Skarbu Państwa. Komornik może odpowiadać wtedy, gdy naruszył przepisy egzekucyjne, na przykład prowadził egzekucję wobec osoby niewskazanej w tytule wykonawczym.
Zamiast prostego zwrotu pieniędzy mamy więc do czynienia z całym śledztwem. Nie da się ukryć, słaba sytuacja.
Błędny PESEL może przejść przez cały system
Zapytałem też, jak to możliwe, że sąd pomylił numer PESEL. Teoretycznie powinien więc chronić przed pomyleniem dwóch osób o takim samym imieniu i nazwisku. Okazało się, że w systemie można sprawdzić, czy numer pasuje do podanych danych, ale nie zawsze da się ocenić, czy składający pozew wskazała właściwego człowieka. Jeżeli poda numer, sąd porówna go z informacjami znajdującymi się w bazie, sprawdzając jedynie zgodność PESEL z imieniem i nazwiskiem.
W przypadku wskazania numeru PESEL zgodnego z imieniem i nazwiskiem strony postępowania sąd nie ma możliwości sprawdzenia, czy jest to „właściwy” pozwany i czy przypadkiem nie jest to osoba o tym samym imieniu i nazwisku, ale innym numerze PESEL – przyznaje Ministerstwo Sprawiedliwości.
Sąd może więc potwierdzić, że wskazany PESEL należy do Ryszarda F. Nie jest jednak w stanie ustalić, czy to właśnie ten Ryszard F. zalał mieszkanie, podpisał umowę albo nie zapłacił rachunku. Według resortu obowiązek starannego ustalenia danych przeciwnika spoczywa na osobie rozpoczynającej postępowanie.
To na osobie wszczynającej postępowanie spoczywa obowiązek dołożenia należytej sumienności i staranności w ustaleniu danych osobowych strony przeciwnej – tłumaczy ministerstwo.
Jeżeli powód nie poda numeru PESEL, sąd ustala go na podstawie dodatkowych informacji, takich jak data urodzenia, nazwisko rodowe czy imiona rodziców. Gdy dane są niewystarczające, powinien wezwać powoda do ich uzupełnienia. Brak odpowiedzi może zakończyć się zwrotem pozwu. Sąd nie może jednak samodzielnie wybrać dowolnej osoby z bazy. Opiera się na danych znajdujących się w pozwie i jego załącznikach.
Więcej wpisów z kategorii Prawo
Historia ze Świdnicy pokazuje, że jeżeli na początku zostanie podany błędny PESEL, pomyłka może przejść niezauważona przez całe postępowanie.
Komornik jest związany dokumentem sądu
Na koniec zły PESEL zostaje wpisany do tytułu wykonawczego. Na jego podstawie komornik rozpoczyna egzekucję. Nie prowadzi własnego dochodzenia, kto rzeczywiście zalał mieszkanie, podpisał umowę albo nie zapłacił rachunku. Nie może także ponownie oceniać, czy prawomocne orzeczenie sądu jest słuszne.
Jeżeli tytuł wykonawczy zawiera dane konkretnej osoby, organ egzekucyjny jest nimi związany – wyjaśnia Ministerstwo Sprawiedliwości.
Jeżeli więc komornik zajął rachunek osoby wskazanej w tytule wykonawczym, jego działanie nie jest uznawane za bezprawne, nawet jeżeli później okaże się, że wskazano niewłaściwego człowieka.
Sam fakt, że komornik wyegzekwował należność zgodnie z treścią tytułu wykonawczego, co do zasady nie oznacza jego bezprawnego działania – podkreśla resort.
Każdy element systemu może więc działać zgodnie ze swoją procedurą, a końcowy rezultat nadal będzie błędny. Pieniądze straci osoba, która nigdy nie miała tego długu.
Liczą się dni. Potem pieniądze trafiają do wierzyciela
Ministerstwo radzi, by osoba, która otrzyma dokumenty dotyczące cudzego długu, natychmiast poinformowała o tym sąd i zaskarżyła orzeczenie. Jeżeli ruszyła już egzekucja, resort wymienia wśród możliwych działań kontakt z komornikiem, skargę na jego czynności oraz powództwo przeciwegzekucyjne wraz z wnioskiem o zawieszenie postępowania.
Wszystko zależy jednak od czasu.
Pieniądze zajęte na rachunku bankowym nie są od razu przekazywane wierzycielowi. Komornik powinien zrobić to nie wcześniej niż siódmego i nie później niż czternastego dnia od ich otrzymania. To krótkie okno, w którym można próbować zatrzymać przelew. Gdy pieniądze trafią do wierzyciela, nie ma już prostej procedury, która automatycznie zwróci je poszkodowanemu. Od tej chwili musi on dochodzić pieniędzy sam.
Ministerstwo nie wie, jak często mylone są osoby
Zapytałem na koniec, ile razy od 2021 r. uchylono klauzulę wykonalności lub prawomocność orzeczenia, ponieważ postępowanie skierowano przeciwko niewłaściwej osobie. Ministerstwo nie zna odpowiedzi.
Ministerstwo Sprawiedliwości nie prowadzi statystyk obejmujących liczbę przypadków uchylenia klauzuli wykonalności lub prawomocności orzeczenia z powodu skierowania postępowania przeciwko niewłaściwej osobie – przyznał resort.
Systemy wykorzystywane w sądach nie gromadzą danych według takiego kryterium. Nie wiadomo więc, czy historia Ryszarda F. jest pojedynczą pomyłką, czy tylko jednym z przypadków, które przedostały się do mediów.
Państwo potrafi wskazać, jakie powództwo ma wnieść poszkodowany, na które przepisy powinien się powołać i jakie okoliczności musi udowodnić. Nie potrafi jednak powiedzieć, ilu ludzi znalazło się w podobnej sytuacji.
Państwo zabiera. O zwrot obywatel walczy sam
Ministerstwo przyznaje, że obowiązujące przepisy nie dają podstawy do automatycznego zwrotu pieniędzy ze środków Skarbu Państwa. Państwo ma elektroniczne bazy, numery PESEL, dostęp do informacji o rachunkach i procedury pozwalające szybko zająć dług, nawet jeśli jest nieprawdziwy. Gdy okaże się, że egzekucję przeprowadzono wobec niewłaściwej osoby, cały ten mechanizm przestaje działać.
Sąd może uchylić prawomocność, usunąć klauzulę wykonalności, a nawet potwierdzić, że wskazany człowiek nie był dłużnikiem. Nie może jednak nacisnąć przycisku „zwróć pieniądze”.
Poszkodowany musi sam ustalić, kto otrzymał pieniądze, wezwać go do zapłaty, a w razie odmowy rozpocząć następne postępowanie. System działa sprawnie, dopóki trzeba coś zabrać. Gdy trzeba naprawić pomyłkę, obywatel zostaje sam.
Fot. PawelKacperek / Shutterstock
Szef redakcji Bizblog.pl. W mediach od 30 lat. Pisze o małym biznesie, podatkach i finansach osobistych. Do Spidersweb.pl przeszedł z Wirtualnej Polski, gdzie najpierw był szefem wydawców Money.pl, a potem zastępcą redaktora naczelnego. Pierwszą posadę w mediach dostał w „Gazecie Wyborczej”, pracował w „Pulsie Biznesu”, „Życiu”, miesięczniku „Pieniądz”, „Businessman Magazine”, Miesięczniku Finansowym „BANK”. W tym ostatnim był redaktorem prowadzącym kilku edycji prestiżowych raportów „Największe banki w Polsce“ oraz „IT@BANK”.