Prywatne odrzutowce, miliardy emisji i wielkie zyski. Tak bogacze niszczą nam planetę
Najbogatsze 0,1 proc. ludzkości emituje więcej CO2 niż 3,5 mld najbiedniejszych ludzi razem wziętych. Na kryzysie klimatycznym bogacze potrafią jeszcze zarabiać, podczas gdy zwykli ludzie tracą domy i oszczędności - wynika z najnowszego raportu Oxfam. Organizacja proponuje, by wystawić im rachunek.

Co jakiś czas pojawiają się informacje o tym, jak podróżują bogaci. Legenda futbolu Lionel Messi kilka lat temu odbył 52 loty swoim prywatnym odrzutowcem w zaledwie trzy miesiące, przez co miał wyemitować ponad 1,5 tys. ton CO2. Zwykły człowiek potrzebowałby wielu lat, by odpowiadać za podobną emisję. Podobne doniesienia dotyczyły Marka Zuckerberga, który w dwa miesiące miał odbyć 28 lotów. Najkrótszy z nich miał liczyć zaledwie 30 km i trwać trzy minuty. Efekt? Internet zalała fala memów wyśmiewających między innymi ludzi pijących z papierowych słomek, by ratować planetę. Najnowsza analiza Oxfam, międzynarodowej organizacji humanitarnej, podlicza, jak najbogatsi tego świata w nieproporcjonalnie dużym stopniu przyczyniają się do dewastacji klimatu i proponuje: opodatkujmy superbogatych.
Ultrabogaci niszczą nam planetę
Przed szczytem klimatycznym ONZ COP31 w Turcji Oxfam udostępnił raport, w którym ujawnia ogromne dysproporcje w odpowiedzialności za kryzys klimatyczny. Różnice widać w emisji CO2. Raport punktuje, że 8 milionów najbogatszych ludzi na świecie (którzy stanowią zaledwie 0,1 proc. populacji globu) generuje więcej emisji dwutlenku węgla niż - uwaga - aż 3,5 miliarda najbiedniejszych.
Według wyliczeń organizacji osoba należąca do ultrabogatych 0,1 proc. przyczyniła się do ekstremalnych fal upałów niemal 400 razy bardziej niż ktoś z najuboższej połowy ludzkości. Z kolei najbogatszy 1 proc. odpowiada za około 20 proc. globalnego ocieplenia od 1990 r. W przeliczeniu na osobę wkład bogatych był stukrotnie większy niż w przypadku najuboższych 50 proc. populacji.
Jednym z najbardziej jaskrawych symboli tej nierówności są prywatne odrzutowce. Według analizy Oxfam prywatne odrzutowce emitują w ciągu dwóch sekund tyle CO2, ile najuboższa połowa ludzkości wytwarza przez cały rok.

Bogatych stać na klimatyzację i bezpieczne schronienie. Biedni nie mają takiego luksusu
Przesłanie raportu jest jasne: odpowiedzialność za globalne ocieplenie nie rozkłada się równo. Powodzie, pożary, susze i fale upałów uderzają szczególnie mocno w ludzi, którzy nie mają pieniędzy na zabezpieczenie swoich domów, wykupienie ubezpieczenia czy przeprowadzkę w bezpieczniejsze miejsce. Z kolei najbogatsi inwestują w prywatne schrony, zatrudniają własne ekipy strażackie i przenoszą się do regionów mniej narażonych na ekstremalne temperatury.
Kryzys klimatyczny często jest opisywany jako wspólne wyzwanie dla ludzkości. Nie jest nim – podkreśla Amitabh Behar, dyrektor wykonawczy Oxfam International.
I dodaje, że osoby, które w najmniejszym stopniu przyczyniły się do kryzysu, tracą domy, plony, a coraz częściej także życie. Tymczasem najbogatsi mogą wykupić się z niebezpieczeństwa, a nawet czerpać zyski ze skutków zanieczyszczenia.
Oxfam ostrzega, że konsekwencje będą narastać. Według przytoczonych w analizie szacunków do 2050 roku emisje najbogatszego 1 proc. populacji mogą doprowadzić do szkód o wartości niemal 53 bln dol. Roczne emisje CO2 tej grupy mogą też przyczynić się do około 1,9 mln zgonów związanych z upałami. Aż 78 proc. tych ofiar ma przypadać na kraje o niskich i niższych średnich dochodach, choć odpowiadają one za zaledwie 8 proc. globalnych emisji.

Zarabiają nawet na katastrofie klimatycznej
Organizacja zwraca również uwagę, że katastrofy klimatyczne stają się coraz większym rynkiem dla firm zajmujących się przygotowaniem na kryzysy, usuwaniem ich skutków i odbudową zniszczonej infrastruktury. Oxfam przewiduje, że globalny rynek usług związanych z usuwaniem skutków katastrof wzrośnie z 70 mld dol. do 92 mld dol. rocznie do 2029 r.
Wskazuje też 217 korporacji, które zarabiają na działalności zwiększającej ryzyko klimatyczne, a później czerpiących zyski z działalności związanej z przygotowaniem na katastrofy oraz usuwaniem zniszczeń. Wśród nich są finansowi giganci: BlackRock i Vanguard, którzy mają udziały w 92 proc. firm uwzględnionych w indeksie Oxfam „Destroy & Rebuild Index”. Łączna wartość ich inwestycji w te przedsiębiorstwa przekracza bilion dolarów.
Ultrabogaci podpalają planetę, a potem od nas pobierają opłaty za gaśnice – mówi Behar. I dodaje: „Zarabiają na zanieczyszczeniach. Zarabiają na katastrofie. I znowu zarabiają na sprzątaniu”.
Czytaj więcej o zmianach klimatu
Podatek dla najbogatszych za zmiany klimatu
Organizacja apeluje do rządów, by najbogatsi ludzie i najbardziej emisyjne przedsiębiorstwa ponosili większą część kosztów walki ze zmianami klimatu. Wśród proponowanych rozwiązań znalazły się:
- stałe podatki od majątku i dochodów,
- dodatkowe obciążenia dla firm paliw kopalnych,
- wysokie podatki od dóbr luksusowych generujących duże emisje, np. prywatnych odrzutowców.
Oxfam chce również zwiększenia finansowania działań klimatycznych w krajach Globalnego Południa. Podkreśla, że pomoc powinna opierać się przede wszystkim na dotacjach, a nie pożyczkach, które pogłębiają zadłużenie. Organizacja postuluje także potrojenie środków na adaptację do zmian klimatu do 2035 r.
Kolejny postulat to koniec czerpania zysków z katastrof klimatycznych. Zdaniem Oxfam rządy powinny zmniejszyć wpływ korporacji na reagowanie kryzysowe, odbudowę i dostawy żywności w czasie klęsk żywiołowych.
Przygodę z mediami zaczynała jako reporterka i dziennikarka w Akademickim Radiu Kampus, w którym współtworzyła m.in. program Odkrywcy_PL. Dekadę spędziła w Wirtualnej Polsce, jako kierownik serwisów regionalnych oraz wydawca Money.pl i Finanse.wp.pl. Do Bizbloga przyszła z „Forbes” i „Forbes Women”. Pisze o rynku pracy i karierach kobiet w biznesie.