Polacy niemal całkowicie odpuścili sobie plany kupna domów czy mieszkań, za to planują wziąć się za remontowanie tych, które już mają – to jeden z wielu nieoczywistych wniosków płynących z lipcowego badania koniunktury konsumenckiej przeprowadzonego przez GUS.

W lipcu 2026 r. odnotowano pogorszenie (w stosunku do poprzedniego miesiąca) nastrojów konsumenckich dotyczących obecnej sytuacji, przy jednoczesnej poprawie nastrojów dotyczących przyszłej sytuacji – czytamy w najnowszym komunikacie Głównego Urzędu Statystycznego.
Za tym ogólnym stwierdzeniem kryje się jednak ciekawy obraz domowych budżetów mieszkańców Polski.
Przyszłość lepsza od teraźniejszości
Bieżący Wskaźnik Ufności Konsumenckiej, czyli to, jak oceniamy gospodarkę tu i teraz, wyniósł w lipcu -10,2 pkt. To minimalny spadek względem czerwca, ale jeśli cofniemy się o rok, zobaczymy wyraźną poprawę z poziomu -14 pkt. Z kolei Wyprzedzający Wskaźnik Ufności Konsumenckiej, skupiony na najbliższych 12 miesiącach, osiągnął wynik -7,3 pkt – o zaledwie 0,4 pkt lepszy niż przed rokiem.

Oba główne wskaźniki pozostają na minusie, co przypomina, że w Polsce wciąż przeważają pesymiści. Trudno tu mówić o jakiejś fali zakupowego szaleństwa. Mamy raczej do czynienia ze spokojną stabilizacją i oswajaniem się z realiami gospodarczymi.
Zakupowy apetyt
Ciekawych wniosków z lipcowego badania koniunktury dostarczają też odpowiedzi na pytania zadawane przez ankieterów GUS tylko raz na kwartał. Pokazują one np. plany inwestycyjne polskich rodzin na najbliższy rok.
Dane pokazują ciekawą, w odniesieniu do rynku nieruchomości, sytuację: okazuje się, że zaledwie jeden na 25 badanych planuje w ciągu najbliższych 12 miesięcy kupić lub wybudować dom bądź mieszkanie. Co więcej, tylko niewiele ponad 1 proc. uważa to za opcję pewną. Ogromna większość badanych, bo niemal 88 proc., kategorycznie odrzuca takie plany. Z badań ankietowych GUS wynika więc, że zakup własnego lokum pozostaje w zasięgu jedynie garstki osób o najwyższych dochodach i oszczędnościach.
Jak GUS bada koniunkturę
Statystycy GUS co miesiąc pytają Polek i Polaków o sprawy dotyczące gospodarki i finansów. Na podstawie ich odpowiedzi powstają m.in. wskaźniki ufności, które mierzą koniunkturę konsumencką (są też badania dotyczące koniunktury gospodarczej, przeprowadzane wśród przedsiębiorstw). GUS publikuje dwa takie indeksy:
- bieżący wskaźnik ufności konsumenckiej (BWUK), który jest średnią ocen zmian sytuacji finansowej gospodarstwa domowego, zmian ogólnej sytuacji ekonomicznej kraju oraz obecnego dokonywania ważnych zakupów, oraz
- wyprzedzający wskaźnik ufności konsumenckiej (WWUK), który jest średnią ocen zmian sytuacji finansowej gospodarstwa domowego, ogólnej sytuacji ekonomicznej kraju, trendów poziomu bezrobocia i oszczędzania pieniędzy w najbliższych 12 miesiącach.
Oba wskaźniki mogą przyjmować wartości od –100 do +100. Wartość dodatnia oznacza przewagę konsumentów nastawionych optymistycznie nad konsumentami nastawionymi pesymistycznie, wartość ujemna - odwrotnie. Zero jest poziomem neutralnym.
Brak perspektyw na nowe mieszkanie rekompensujemy sobie jednak w inny sposób. Co piąte gospodarstwo domowe w Polsce szykuje się w nadchodzącym czasie do generalnego remontu lub sporych wydatków na podniesienie standardu obecnego lokum. Ponad 21 proc. respondentów uważa taki scenariusz za bardzo lub dość prawdopodobny.

Wygląda więc na to, że skoro kupno nieruchomości pozostaje poza naszym zasięgiem, decydujemy się doinwestować tę, w której mieszkamy. A to może oznaczać całkiem spory impuls dla branży budowlanej, wykończeniowej i meblarskiej.
Zresztą deklaracje znajdują potwierdzenie w „twardych” danych. Te o sprzedaży detalicznej za czerwiec mówią o wzrostach we wszystkich kategoriach towarów. Największy dotyczył właśnie mebli oraz sprzętu RTV i AGD.

Z najnowszego badania koniunktury wynikają też pozytywne wnioski dla rynku motoryzacyjnego. Prawie co 10. badany w lipcu deklaruje, że najpewniej w ciągu najbliższego roku kupi samochód. Warto podkreślić, że odsetek osób niemal stuprocentowo pewnych takiego ruchu wzrósł rok do roku z 1,5 do ponad 2,5 proc.
Więcej analiz w Bizblog Spider's Web
Polacy, ceny i oszczędzanie
Lipcowe badanie koniunktury pokazuje też, że Polki i Polacy coraz bardziej oswajają się z inflacją. Rok temu niemal połowa z nas narzekała, że ceny w sklepach wzrosły w sposób drastyczny. Dzisiaj takiego zdania jest zaledwie jedna trzecia ankietowanych. Wygląda więc na to, że przyzwyczailiśmy się do nowych cenników, a widmo galopującej inflacji nie straszy jak dawniej. Potwierdzają to zresztą nie tylko oficjalne dane, które wskazują na umiejscowienie inflacji dokładnie w celu NBP, ale też odpowiedzi na pytania ankieterów GUS o oszczędzanie.

Wynika z nich, że niemal dwie trzecie Polaków – w mniejszym lub większym stopniu – potrafi co miesiąc odłożyć trochę gotówki. Choć z drugiej strony są i tacy, którzy – żeby związać koniec z końcem – zmuszeni są pieniądze pożyczać.
Pierwsze teksty o gospodarce i biznesie publikował w latach 90. w „Pulsie Biznesu”. Pracował w „Życiu” i „Życiu Warszawy”, a po powrocie do „PB” został redaktorem prowadzącym. Współtworzył i kierował miesięcznikiem „EduFakty” oraz dwumiesięcznikiem „Uczę Nowocześnie”, organizował konferencje i wykładał. W 2017 r. pracował w redakcjach ekonomicznych WP, rok później trafił do „Forbesa”. Absolwent dziennikarstwa UW oraz studiów podyplomowych z polityki pieniężnej i bankowości centralnej (INE PAN, NBP).