Polacy ruszyli na zakupy. Ekonomiści nie przewidzieli takiego wyniku
Takich zaskoczeń nigdy za wiele. Tym razem niespodziankę sprawili Polacy, którzy w czerwcu ochoczo ruszyli na zakupy. Wydali na nie więcej, niż spodziewali się eksperci. To dobry znak dla gospodarki.

Seria zaskakujących, i to pozytywnie, danych z polskiej gospodarki trwa. Po lepszych od oczekiwań ekonomistów danych o inflacji, wynagrodzeniach czy produkcji przemysłowej, w środę pojawiły się kolejne. Tym razem Główny Urząd Statystyczny podsumował czerwiec pod kątem konsumpcji; okazało się, że sprzedaż detaliczna wzrosła w tym miesiącu o 1,4 proc. (m/m), a w porównaniu z czerwcem 2025 r. – o 6,2 proc.
Właściwie przed wynikiem powinniśmy dodać „aż”, dlatego że oczekiwania ekspertów były znacznie skromniejsze; spodziewali się wprawdzie wzrostu sprzedaży, ale w mniejszej skali.
Sprzedaż detaliczna w czerwcu przyspieszyła do 6,2 proc. r/r z 3 proc., wyraźnie przebijając prognozy – przyznają analitycy PKO BP, na gorąco komentując dane GUS.
Konsensus rynkowy zakładał dynamikę w ujęciu rocznym o przeszło punkt procentowy niższą.

Kalendarz to nie wszystko
W czerwcu 2026 r. odnotowano znaczny wzrost sprzedaży detalicznej r/r, na który wpływ miała m.in. większa liczba dni handlowych w porównaniu z czerwcem 2025 r. – czytamy w komunikacie GUS.
Jednak o tym, że w minionym miesiącu było więcej dni handlowych niż przed rokiem, analitycy wiedzieli przed publikacją danych. A mimo to nie doszacowali zakupowego potencjału Polaków.
To bardzo dobry wynik, któremu pomógł kalendarz, ale wzrost o 1,7 proc. m/m (po odsezonowaniu) i dodatnie dynamiki we wszystkich grupach potwierdzają mocny popyt konsumpcyjny – komentują dane eksperci PKO BP.

Ich zdaniem wysoka dynamika sprzedaży mebli oraz sprzętu RTV i AGD wskazuje na wyraźne ożywienie wymiany wyposażenia mieszkań przez gospodarstwa domowe w Polsce.
Jest to spójne ze wzrostem liczby mieszkań oddanych do użytku w 2025 r., które teraz są wyposażane – tłumaczą analitycy PKO BP.
Sprzyja temu, jak zauważają z kolei ekonomiści ING, poprawa nastrojów konsumenckich. Dotyczy to też sprzedaży samochodów.
Natomiast mocnemu wzrostowi sprzedaży paliw służyło wygaszanie rządowego programu CPN – w czerwcu jeszcze obowiązywał, co zachęcało do robienia zakupów na zapas.
Konsument ciągle żywy
Pogłoski o śmierci polskiego konsumenta okazały się (na razie) przesadzone – piszą wprost analitycy Banku Pekao po lekturze najnowszych, zaskakujących także dla nich, danych GUS.
I przyznają, że po paru miesiącach zaburzeń sprzedaż detaliczna w Polsce odbudowała się zarówno pod względem dynamiki, jak i struktury.
To wróży konsumpcji prywatnej lepiej, niż sądziliśmy parę miesięcy temu, choć warto pamiętać o tegorocznym spadku siły nabywczej konsumentów i słabości konsumpcji usług. Podtrzymujemy naszą opinię, że konsumpcja prywatna wyhamuje w tym roku – czytamy w komentarzu analityków Pekao.
Na razie jednak ma się całkiem nieźle.
Więcej danych z gospodarki w Bizblog Spider's Web
Według ekspertów PKO BP skala pozytywnego zaskoczenia w czerwcu i dodatnie dynamiki we wszystkich głównych grupach towarów wskazują, że „poprawa ma strukturalny charakter i potwierdza siłę popytu konsumpcyjnego”.
Ich zdaniem opublikowane właśnie dane wpisują się w obraz solidnego wzrostu konsumpcji prywatnej i wspierają ocenę, że PKB w drugim kwartale 2026 r. wzrósł o blisko 4 proc. r/r.
Dobra sytuacja konsumenta powinna podtrzymać wzrost sprzedaży w kolejnych miesiącach, choć tempo będzie zapewne niższe niż w czerwcu po wygaśnięciu korzystnego efektu kalendarzowego i podwyższonych zakupów paliw – zastrzegają analitycy największego polskiego banku.
Głównym ryzykiem jest ich zdaniem spodziewany wzrost inflacji, który ograniczy dynamikę realnych dochodów gospodarstw domowych i stopniowo osłabi konsumpcję.
Pierwsze teksty o gospodarce i biznesie publikował w latach 90. w „Pulsie Biznesu”. Pracował w „Życiu” i „Życiu Warszawy”, a po powrocie do „PB” został redaktorem prowadzącym. Współtworzył i kierował miesięcznikiem „EduFakty” oraz dwumiesięcznikiem „Uczę Nowocześnie”, organizował konferencje i wykładał. W 2017 r. pracował w redakcjach ekonomicznych WP, rok później trafił do „Forbesa”. Absolwent dziennikarstwa UW oraz studiów podyplomowych z polityki pieniężnej i bankowości centralnej (INE PAN, NBP).