Kolęda to jedna z najbardziej rozpoznawalnych tradycji w polskim Kościele. Przez lata była też jedną z najmniej przejrzystych finansowo. O tym, ile pieniędzy trafia do parafii podczas wizyty duszpasterskiej i co się z nimi dzieje, wierni zwykle dowiadywali się niewiele. Teraz to się zmienia. Coraz więcej parafii podaje konkretne kwoty, a w niektórych miejscach są one naprawdę imponujące.

W Parafia Przemienienia Pańskiego w Łukowie ostatnia kolęda przyniosła ponad 272 tys. zł. W Parafia Niepokalanego Poczęcia NMP w Siedlcach wierni ofiarowali około 210 tys. zł, a w Parafia św. Małgorzaty w Gorzkowie – ponad 107 tys. zł. Takie liczby pojawiają się głównie w mniejszych i średnich miejscowościach, gdzie kolęda wciąż odbywa się w klasycznej formie, a księdza przyjmuje większość parafian.
Duże miasta: kolęda coraz rzadziej od drzwi do drzwi
W metropoliach obraz jest inny. Po pierwsze, parafie rzadziej publikują bilanse kolędy. Po drugie, tam gdzie takie dane się pojawiają, nie zawsze dorównują rekordom z mniejszych ośrodków.
Przykładem jest Parafia św. Tomasza Apostoła w Warszawie, która w sprawozdaniu finansowym wykazała wpływy z kolędy na poziomie ok. 131 tys. zł. To wciąż spora suma, ale o ponad połowę niższa niż ponad ćwierć miliona złotych notowane w części parafii poza największymi miastami.
Nie chodzi jednak tylko o pieniądze. W dużych miastach zmienia się sam model kolędy. Coraz częściej odbywa się ona na zaproszenie, a nie w formule „chodzenia po wszystkich mieszkaniach”.
Mniej wizyt oznacza siłą rzeczy mniejszy bilans finansowy. Po pandemii wiele parafii otwarcie przyznaje, że spadła liczba rodzin decydujących się na przyjęcie księdza – szczególnie w dużych aglomeracjach.
Czytaj więcej w Bizblogu o pieniądzach
Bez koperty, za to z rozmową
W miastach coraz wyraźniej widać też inny trend: odchodzenie od „kopertowego” myślenia o kolędzie. Część parafii wprost komunikuje wiernym, że nie oczekuje żadnych pieniędzy, a wizytę traktuje wyłącznie jako spotkanie duszpasterskie – rozmowę, modlitwę, okazję do poznania się nawzajem.
To szczególnie widoczne w nowych parafiach miejskich, które chcą wyraźnie oddzielić kolędę od finansów. W praktyce oznacza to, że utrzymanie parafii opiera się coraz częściej na innych źródłach: regularnej tacy, przelewach bankowych czy ofiaromatach, a nie na jednorazowych ofiarach wręczanych podczas wizyty duszpasterskiej.
Coraz więcej jawności
Niezależnie od różnic między miastami a mniejszymi miejscowościami, jedno się zgadza: transparentność finansowa przestaje być wyjątkiem. Coraz więcej parafii informuje nie tylko o tym, ile zebrała podczas kolędy, ale też na co dokładnie przeznaczy te pieniądze – remonty, modernizacje, spłatę zobowiązań czy bieżące utrzymanie budynków.
Nie ma ogólnopolskich statystyk ani jednolitych zasad rozliczania kolędy. Są za to lokalne przykłady, które pokazują, że temat pieniędzy w Kościele przestaje być tabu. W mniejszych miejscowościach uwagę przyciągają wysokie kwoty. W dużych miastach – zmiana podejścia do wizyty duszpasterskiej. I ten rozdźwięk najlepiej pokazuje, jak kolęda w Polsce się zmienia.







































