Awantura o śmieci. Radni kłócą się z prezydentem, mieszkańcy zapłacą krocie
Najpierw była pikieta pracowników Miejskiego Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej (MPGKiM) przed ratuszem w Siemianowicach Śląskich. Potem grupa radnych zerwała kworum na Radzie Miasta. A czasu na ustanowienie nowych stawek za odpady komunalne jest coraz mniej. W efekcie mieszkańcy najprawdopodobniej będą musieli głębiej sięgnąć do kieszeni.

Mieszkańcy Siemianowic Śląskich ciągle nie wiedzą, ile będą płacić za gospodarkę odpadami. Procedura wyboru firmy, która zajmie się tym w następnych latach, utknęła w martwym punkcie. Sprawa trafiła już do Krajowej Izby Odwoławczej. Miasto ma związane ręce i wprowadza rozwiązania tymczasowe z uregulowaną stawką na poziomie 39,95 zł - jedną z najwyższych w regionie.
Ale jeżeli tamtejsza Rada Miasta dalej będzie ociągać się z przyjęciem stosownej uchwały - może być jeszcze drożej, czyli nawet 42,53 zł. A to wszystko jest efektem zgrzytów na linii MPGKiM - prezydent Siemianowic Śląskich, do których ostatnio dołączyła grupa radnych. Kłócą się o przetarg.
Czy konstrukcja przetargu, czy jego elementy są właściwe, czy zostały uwzględnione wszystkie ryzyka? My wskazujemy pewne elementy, z którymi się nie zgadzamy - mówił w trakcie pikiety pracowników MPGKiM przed siemianowickim ratuszem Antoni Sojka, prezes Zarządu MPGKiM Siemianowice Śląskie.
Zapłacą za odpady więcej przez samorządowe kłótnie?
Do przetargu w sprawie dalszej gospodarki odpadami stanęła spółka Alba. MPGKiM swojej osobnej oferty nie złożyło. W grze była jeszcze spółka PreZero, która miała złożyć najkorzystniejszą ofertę na poziomie prawie 90 mln zł za trzyletni wywóz śmieci, chociaż miasto wyceniło tę usługę na 73,8 mln zł. Ale jak twierdzi miasto: MPGKiM było jeszcze droższe i żądało stawki na poziomie aż 42,83 zł. W przedsiębiorstwie komunalnym zaczęło się straszenie pracowników utratą pracy i tak doszło do pikiety przed siemianowickim magistratem.

O co chodzi, że strajkujecie przed urzędem miasta zamiast strajkować przed biurem dyrekcji? Dlaczego MPGKiM nie wzięło udziału w przetargu? To tak, jakbym ja nie wystartował w wyborach prezydenckich i miał pretensje do mieszkańców, czemu mnie nie wybrali - mówił do protestujących ze zdziwieniem Rafał Piech, prezydent Siemianowic Śląskich.
Tymczasem dyrekcja MPGKiM twierdzi, że bez narzuconych z góry obciążeń administracyjnych ze strony siemianowickich urzędników obowiązująca stawka za wywóz śmieci mogłaby być znacznie niższa, na poziomie ok. 38 zł. Przeciągnie liny nadal trwa, przetarg na wywóz śmieci ciągle nie jest rozstrzygnięty, a czasu na porozumienie jest już coraz mniej. Dotychczasowa bowiem umowa na odbiór odpadów komunalnych w mieście obowiązuje do 30 czerwca 2026 r. Żeby zdążyć przed tym terminem zwołano nadzwyczajną sesję Rady Miasta, do której jednak koniec końców nie doszło.
Brak kworum, czyli śmieciowy impas trwa
Tę nadzwyczajną sesję siemianowickiej Rady Miasta zaplanowano na wtorek, 9 czerwca. Jedynym punktem porządku obrad był projekt uchwały w sprawie ustalenia poziomu opłat za gospodarowanie odpadami komunalnymi. W przypadku jej przyjęcia nie doszłoby do dziury legislacyjnej po 1 lipca br., czyli do dnia obowiązywania dotychczasowych usług w tym zakresie. Ale tak się nie stało. Bo na sali było za mało radnych.
W związku z brakiem kworum, Rada Miasta Siemianowic Śląskich nie była władna podjąć uchwały w sprawie ustalenia stawki opłaty za gospodarowanie odpadami komunalnym - informuje miejski serwis.
Więcej o odpadach przeczytasz w Bizblog Spider’s Web:
W siemianowickiej Radzie Miasta zasiada w sumie 23 rajców. Na sali znalazło się 11 radnych, czyli o jednego za mało do wymaganego kworum (12). Bizblog.pl zapytał tych, którzy w ten sposób zignorowali tę nadzwyczajną sesję w sprawie odpadów o powód absencji. Nie mamy jeszcze żadnych odpowiedzi.
Co dalej? Najbliższa sesja Rady Miasta w Siemianowicach Śląskich zaplanowana jest na 18 czerwca. Ale m.in. ze względu na to, że nowe stawki za wywóz odpadów trzeba ogłosić w Dzienniku Urzędowym Województwa Śląskiego z co najmniej dwutygodniowym wyprzedzeniem, to ustanowienie nowych opłat za śmieci przed 1 lipca staje się praktycznie niewykonalne.
W najgorszym scenariuszu, jeśli miasto nie zdąży z procedurami, w lipcu obecny wykonawca może odmówić podpisania kolejnej umowy uzupełniającej na odbiór odpadów lub podyktować diametralnie wyższą stawkę, na którą gminy nie będzie stać, co doprowadzi do wstrzymania wywozu nieczystości z naszych osiedli - przestrzega w social mediach serwis Forum Siemiona.
Fot. Aileenchik/Shutterstock
Dziennikarz serwisu Bizblog.pl. Zawodowo pisze już od ćwierć wieku. Dawniej m.in. Goniec Górnośląski, Dziennik Zachodni, Magazyn Gospodarczy „Fakty”. Współpracował m.in. z Miesięcznikiem Finansowym „Bank”. Zajmuje się głównie sprawami gospodarczymi - z obszaru energetyki i jej transformacji. Pisze o górnikach, hutnikach, energetykach, odnawialnych źródłach energii, a także o polityce jądrowej, czy przyszłej strategii wodorowej. Nie obce mu są też tematy związane ze skutkami biznesowymi następujących już zmian klimatu. Specjalizuje się również w kwestiach związanych z usytuowaniem prawnym tak marihuany rekreacyjnej, jak i jej medycznej odmiany.