Oddaję zużytą oponę i jeszcze mam za to płacić? Niedoczekanie
Kiedy wymieniam opony albo olej, raczej nie zastanawiam się, kto później zapłaci za zagospodarowanie tych odpadów. A okazuje się, że dziś część kosztów potrafi spaść na kierowcę, warsztat albo samorząd, choć na sprzedaży opon i smarów zarabia ktoś zupełnie inny.

Rząd chce ten układ zmienić. Producenci i importerzy mają w większym stopniu odpowiadać za odbiór i recykling tego, co wcześniej wprowadzili na rynek. Właśnie zauważyłem, że w wykazie prac rządu znalazł się projekt ustawy zacieśniającej system Rozszerzonej Odpowiedzialności Producenta (ROP). Ministerstwo Klimatu i Środowiska chce, by większa część tych odpadów trafiała do legalnego odzysku i recyklingu, a koszty ich zagospodarowania w większym stopniu ponosili producenci i importerzy, a nie osoby, które odpady oddają.
Cios w szarą strefę
Autorzy projektu wskazują, że obecne przepisy nie nadążają za rzeczywistością. Wymagane poziomy recyklingu olejów ustalono niemal 20 lat temu, a w przypadku opon obowiązuje bardzo niski wymóg 15 proc., choć faktycznie przetwarzanych jest już około 40-50 proc. ogumienia. Problemem jest szara strefa, w tym spalanie przepracowanego oleju w nieprzystosowanych do tego piecach.
MKiŚ wskazuje, że opony częściowo wypadają poza system rozszerzonej odpowiedzialności producenta. Według danych rządowych z systemu ucieka około 25 proc. masy opon pneumatycznych oraz wszystkie opony pełne. Ich zagospodarowanie może więc obciążać użytkowników, wulkanizatorów, stacje demontażu czy samorządy, zamiast firm wprowadzających te produkty na rynek.
Więcej o opakowaniach przeczytasz w Bizblog Spider’s Web
Jedną z ważniejszych zmian będzie odejście od klasyfikowania objętych przepisami produktów za pomocą PKWiU na rzecz kodów CN. To sposób oznaczania towarów używany w handlu międzynarodowym oraz przy odprawach celnych. Według resortu klimatu i środowiska ma to ułatwić pracę służbom skarbowym i celnym, a także ograniczyć problemy z ustaleniem, które produkty powinny być objęte obowiązkami.
Kto na tym zyska?
W przypadku olejów projekt zakłada podniesienie wymaganych poziomów odzysku i recyklingu. Zmianie ma towarzyszyć dokładniejsza sprawozdawczość, między innymi dotycząca grup olejów bazowych i produktów powstałych po regeneracji. Wyższe wymagania mają zwiększyć zapotrzebowanie na legalnie zebrany olej odpadowy, co ma zachęcać do jego przekazywania do regeneracji zamiast spalania.
Wymagania dotyczące odzysku i recyklingu opon mają zostać podniesione do poziomu odpowiadającego możliwościom polskich zakładów przetwarzających odpady. Do systemu mają zostać włączone także opony pełne, stosowane między innymi w ciężkim sprzęcie, maszynach budowlanych i wózkach widłowych. Najmniejsze opony mają zostać wyłączone według kryterium szerokości.
Dla kierowców i wulkanizatorów to bardzo dobre wiadomości, bo te zmiany oznaczają przesunięcie większej części odpowiedzialności na producentów i importerów. Mają oni zapewnić finansowanie oraz organizację odbioru zużytych opon od podmiotów zbierających. Reforma ma więc ograniczyć sytuacje, w których koszt pozbycia się zużytej opony spada na osobę oddającą ją do zagospodarowania albo na przedsiębiorcę, który ją przyjął.
Jako kierowca widzę w tym prostą logikę
Skoro płacę za nową oponę czy olej, część kosztu ich późniejszego zagospodarowania powinna być uwzględniona już w cenie produktu i obciążać firmę, która na jego sprzedaży zarabia. Nie bardzo rozumiem, dlaczego problem ma pojawiać się dopiero na końcu i spadać na mnie, warsztat albo gminę.
Oczywiście pozostaje pytanie, ile z nowych kosztów producenci i importerzy po prostu wpiszą w ceny. Podejrzewam, że przynajmniej część. Dlatego nie łudzę się, że kierowcy za reformę nie zapłacą ani złotówki. Różnica polega na czymś innym: jeśli system zadziała zgodnie z planem, zużyta opona czy przepracowany olej przestaną być odpadem, którego wszyscy chcą się jak najtaniej pozbyć. I akurat za taką zmianę jestem gotów trzymać kciuki
Tematyką ekonomiczną zajmuje się od dziesięciu lat. Od 2014 do 2019 r. był dziennikarzem Money.pl, wcześniej współtworzył serwisy Mototok.pl i Biztok.pl w ramach Grupy O2, a następnie Wirtualnej Polski. W Bizblogu pisze o biznesie, prawie i podatkach.