Nie będzie prezentów przed wyborami. Minister finansów spojrzał na rachunek
Minister finansów zdecydował się na wypowiedzenie kilku oczywistości w wywiadzie dla Bloomberga. Tak główny księgowy kraju reaguje na obniżkę ratingu przez Moody’s.

Nie widzę miejsca na żadne prezenty, które zwiększyłyby wydatki publiczne w nadchodzącym roku – powiedział Bloombergowi Andrzej Domański, minister finansów i gospodarki.
W polskiej polityce brzmi to jak herezja. Trudno jednak oczekiwać, by w obecnej sytuacji wyszedł i ogłosił, że teraz to dopiero zaszalejemy.
282,6 mld powodów, żeby nie dawać prezentów przed wyborami
Projekt budżetu na 2027 r. zakłada 695 mld zł dochodów, 977,6 mld zł wydatków i maksymalnie 282,6 mld zł deficytu. Mówiąc inaczej: na każde 100 zł planowanych wydatków prawie 29 zł nie ma pokrycia w zaplanowanych dochodach budżetu państwa.
To nie oznacza to, że 282,6 mld zł to worek wyborczych prezentów. Na obronność, razem z Funduszem Wsparcia Sił Zbrojnych, ma trafić w przyszłym roku 198,1 mld zł. Na zdrowie – 274,1 mld zł. Do tego dochodzą dziesiątki miliardów na kolej, drogi, energetykę i inne inwestycje. Jednocześnie państwo finansuje 800+, 13. i 14. emeryturę, Aktywnego Rodzica, rentę wdowią i pozostałe programy, które na stałe weszły już do katalogu wydatków publicznych.
O zasadności każdego z nich można dyskutować osobno. Dla ministra finansów wszystkie mają jednak jedną wspólną cechę: trzeba za nie zapłacić, a kiedy nie wystarczy, musi pożyczyć brakujące pieniądze.
Rząd się zmienił, obligacje zostały
Wróćmy do rządowego kup teraz, zapłać później. W czasie pandemii wydatki państwa były finansowane poza budżetem. Polski Fundusz Rozwoju wyemitował 12 serii obligacji o łącznej wartości 73,9 mld zł, głównie na finansowanie tarcz dla przedsiębiorców. Ostatnie z tych obligacji mają zostać wykupione dopiero w 2030 r.
Równolegle Bank Gospodarstwa Krajowego emitował obligacje na rzecz Funduszu Przeciwdziałania COVID-19. Według NIK zadłużenie tego funduszu na koniec 2022 r. wynosiło 150,4 mld zł. Terminy wykupu wyemitowanych papierów sięgały aż 2040 r.
Nie piszę tego po to, żeby przekonywać, że państwo w 2020 r. nie powinno było pomagać przedsiębiorcom. Gospodarka została wtedy dotknięta licznymi administracyjnymi ograniczeniami, firmy traciły przychody z dnia na dzień i potrzebna była pomoc, a pieniądze na nią nie spadły z nieba.
W 2025 r. budżet przekazał około 19 mld zł na spłatę zobowiązań z obligacji PFR wyemitowanych w 2020 r., razem z odsetkami. Kolejne około 16 mld zł przekazano Funduszowi Przeciwdziałania COVID-19 na zobowiązania wynikające z obligacji emitowanych przez BGK w latach 2020–2023. Razem około 35 mld zł.
To konkretny przykład kosztu odroczonego w czasie. Decyzję o wydatkach podejmuje jeden rząd, a wykup wyemitowanych w tym celu obligacji przypada już na kadencję kolejnego. Zmiana władzy nie kasuje terminu zapadalności papierów.
Odsetki zaczynają ważyć coraz więcej
Z czasem jeszcze ważniejszy od samego długu staje się koszt jego utrzymywania. W pierwszych ośmiu miesiącach 2026 r. na spłaty zobowiązań Skarb Państwa musiał przeznaczyć 49,4 mld zł – o 7,8 mld zł więcej niż w tym samym okresie poprzedniego roku. Dla porównania w całym 2024 r. obsługa długu Skarbu Państwa pochłonęła 65,8 mld zł. Na 2026 r. w budżecie zapisano na ten cel limit aż 90 mld zł – o 19,2 proc. więcej niż przewidywała ustawa budżetowa na 2025 r.
Więcej naszych wpisów o budżecie państwa
Tak się kończą księgowe sztuczki. Im więcej państwo pożycza i im drożej rynek chce mu te pieniądze pożyczać, tym większa część przyszłych podatków nie idzie na szkołę, szpital, kolej czy nową drogę, lecz na obsługę wcześniejszych zobowiązań.
Moody’s wysłał ostrzeżenie
Gdyby ktoś uznał, że to wyłącznie temat krajowej politycznej przepychanki, 18 września dostał bardzo wyraźny sygnał z zewnątrz. Agencja Moody’s obniżyła rating Polski z A2 do A3. Perspektywę zmieniła z negatywnej na stabilną.
Dramatu nie ma. Mamy rating z grupy A, a to według skali Moody’s oznacza zobowiązania o stosunkowo niskim ryzyku kredytowym. Polska nie staje się więc krajem, któremu inwestorzy przestaną pożyczać pieniądze.
Obniżka jest jednak sygnałem ostrzegawczym. Nie istnieje automat, który dzień po downgradzie podnosi oprocentowanie polskich obligacji. Na ich rentowności wpływają również stopy procentowe, inflacja, sytuacja na światowych rynkach czy podaż długu. Gorsza ocena wiarygodności kredytowej może jednak zwiększać premię za ryzyko oczekiwaną przez inwestorów, a tym samym koszt finansowania państwa.
Utrzymujące się wysokie deficyty fiskalne prowadzą do znaczącego wzrostu długu publicznego i wraz z rosnącymi kosztami odsetkowymi pogarszają wskaźniki jego obsługi – ostrzegło Moody’s.
Agencja prognozuje, że deficyt całego sektora instytucji rządowych i samorządowych będzie wynosił około 7 proc. PKB zarówno w 2026, jak i w 2027 r. Dług tego sektora ma według niej wzrosnąć z 59,7 proc. PKB w 2025 r. do 68,9 proc. PKB w 2027 r.
To perspektywa wykraczająca daleko poza jeden budżet i jedną kadencję.
I nie, tego wszystkiego nie zostawił PiS
Byłoby bardzo wygodnie zakończyć tekst w tym miejscu i napisać: oto Andrzej Domański dostał po poprzednikach stos faktur i teraz musi je płacić, ale to nieprawda. Zobowiązania PFR i BGK z czasów pandemii są realne. Koszty decyzji podejmowanych w czasach rządów PiS będą ponoszone jeszcze przez lata.
Deficyt 282,6 mld zł zapisany na 2027 r. nie jest deficytem Mateusza Morawieckiego. To projekt przygotowany przez obecny rząd. Obecna koalicja również podejmowała decyzje zwiększające wydatki i utrzymała wiele wcześniejszych programów. Do tego Polska przeznacza ogromne kwoty na obronność i zdrowie, czyli obszary, w których szybkie i głębokie cięcia byłyby politycznie oraz społecznie bardzo trudne.
Domański w to wszystko próbuje wmieszać jeszcze Karola Nawrockiego.
Prezydent chce niskich podatków, bardzo wysokich wydatków i niskiego deficytu. To nie działa w ten sposób – stwierdził minister.
Kolejna oczywistość: jeżeli państwo chce zwiększać wydatki i jednocześnie ograniczać dochody, różnicę musi pokryć długiem albo znaleźć oszczędności w innych miejscach. Szybszy wzrost gospodarczy może ten problem łagodzić, ale nie sprawia, że dług zniknie.
Na 2027 r. zaplanowano niemal 283 mld zł deficytu. Obsługa długu rośnie, bo państwo wciąż spłaca zobowiązania zaciągnięte kilka lat temu. Część problemów ma źródło w decyzjach poprzedniej władzy, część jest efektem polityki obecnego rządu. Wierzycieli jednak nie obchodzi, kto wygrał ostatnie wybory. Warto by politycy wszystkich opcji o tym pamiętali.
Szef redakcji Bizblog.pl. W mediach od 30 lat. Pisze o małym biznesie, podatkach i finansach osobistych. Do Spidersweb.pl przeszedł z Wirtualnej Polski, gdzie najpierw był szefem wydawców Money.pl, a potem zastępcą redaktora naczelnego. Pierwszą posadę w mediach dostał w „Gazecie Wyborczej”, pracował w „Pulsie Biznesu”, „Życiu”, miesięczniku „Pieniądz”, „Businessman Magazine”, Miesięczniku Finansowym „BANK”. W tym ostatnim był redaktorem prowadzącym kilku edycji prestiżowych raportów „Największe banki w Polsce“ oraz „IT@BANK”.