Przez lata przy wyborze pracy najłatwiej było patrzeć na jedną liczbę – pensję. Dziś widzę, że dla młodych to już zdecydowanie za mało. Coraz częściej liczą także czas stracony na dojazdy, elastyczność grafiku, warunki pracy i to, ile życia zostaje im po wyjściu z biura. I właśnie ta kalkulacja może najmocniej zmienić rynek pracy.

Pomimo zawirowań na rynku pracy niemal co druga osoba z młodszego pokolenia określa swoje położenie na nim jako dobre, jednak nie wyklucza, że ta sytuacja będzie się utrzymywać. Tylko 15 proc. spodziewa się, że w następnym roku ich sytuacja się poprawi. Pomimo mało zachęcających danych o przyszłości nie mają oni w planach rezygnować z walki o lepszą pozycję. Z „Barometru Polskiego Rynku Pracy” Personnel Service wynika, że więcej niż co trzeci młody Polak planuje zmianę pracy, a niemal siedmiu na dziesięciu chce zawalczyć o wyższe zarobki.
Nowa strategia nowego pokolenia
Krzysztof Inglot, ekspert z Personnel Service, stwierdza, że za hasłem work-life balance wśród nowych pracowników stoi bardzo konkretna kalkulacja. Przeliczają oni pracę nie tylko na pieniądze, ale również na czas i jakość życia. Dlatego przy wyborze nowego pracodawcy liczy się dla nich nie tylko wysokość wynagrodzenia. Coraz większego znaczenia nabiera także wygoda codziennego funkcjonowania, w tym czas dojazdu do pracy.
Mimo to zarobki pozostają nieodłącznym elementem dyskusji i są katalizatorem do wszelkich decyzji. Najmłodsi pracownicy bardzo wyraźnie sygnalizują, że temat wynagrodzeń jest dla nich jednym z najważniejszych w tym roku. 28 proc. badanych w wieku 18–24 lata deklaruje, że poprosi obecnego pracodawcę o podwyżkę, 26 proc. poszuka lepiej płatnej pracy, a 15 proc. planuje podjąć pracę dorywczą. Łącznie oznacza to, że niemal siedmiu na dziesięciu młodych pracowników chciało w jakiś sposób zawalczyć o wyższe dochody. Nie wynika to wyłącznie z ambicji finansowych. 39 proc. młodych dorosłych uważa, że ich obecne wynagrodzenie nie jest adekwatne do zakresu obowiązków. Jednocześnie 56 proc. ocenia je jako raczej lub zdecydowanie odpowiednie. Jednak argumentem do zmiany pracy nie zawsze jest czynnik finansowy.
Jednym z najważniejszych czynników po lepszej pensji, wskazywanym przez 43 proc. badanych, jest jednak krótszy dojazd, z wynikiem 43 proc., a za nim istotne miejsce zajmują lepsze warunki pracy, które nakłoniłyby 39 proc. do zmiany pracy. Wraz z tym powstaje większe oczekiwanie elastyczności grafiku, który nie oznacza tylko możliwości pracy zdalnej. To rozwiązanie, które jest cenione zwłaszcza przez młodych, którzy przeważnie nadal studiują.
Ambicje bez złudzeń
Z danych „Barometru Polskiego Rynku Pracy” wynika, że młodzi Polacy całkiem dobrze oceniają swoją obecną sytuację zawodową. 35 proc. badanych w wieku 18–24 lata uważa ją za dobrą, a 9 proc. za bardzo dobrą. Największa grupa, 41 proc., ocenia ją neutralnie. Widać więc, że młodzi weszli na rynek pracy bez nadmiernego pesymizmu, ale również bez przekonania o szczególnie mocnej pozycji.
Więcej ostrożności widać w prognozach na kolejny rok. Tylko 15 proc. młodych spodziewa się poprawy swojej sytuacji zawodowej, podczas gdy 17 proc. zakłada jej pogorszenie. Niemal połowa, 48 proc., nie oczekuje większych zmian. Pokolenie Z nie zakłada więc, że sytuacja na rynku pracy szybko zmieni się na ich korzyść. Zamiast czekać na lepszą koniunkturę, coraz częściej sami planują ruch – szukając nowej pracy lub negocjując lepsze warunki zatrudnienia.
Warto też zauważyć, że 67 proc. młodych planuje zdobywać nowe kompetencje w ciągu najbliższego roku. To nie jest pokolenie, które nie chce pracować. To pokolenie, które chce wiedzieć, po co pracuje, jakim kosztem i czy dana praca daje mu realną perspektywę na przyszłość – podsumowuje Krzysztof Inglot z Personnel Service.