REKLAMA

Mówią: nie płać za śmieci, to legalne. W spółdzielni zabili mnie śmiechem

Sezon ogórkowy w pełni. W internecie można przeczytać, że jak się wyjeżdża na wakacje, można przestać płacić za śmieci. Brzmi rozsądnie: nie ma mieszkańca, nie ma odpadów, nie powinno być rachunku. Zadzwoniłem do spółdzielni i mówię: wyjeżdżam na miesiąc, nie chcę płacić za śmieci. Po dwóch sekundach wiedziałem już wszystko.

Mówią: nie płać za śmieci, to legalne. W spółdzielni zabili mnie śmiechem

Wpisy o anulowaniu opłat za śmieci wydawały mi się całkiem logiczne. Wyjeżdżam na miesiąc, przez ten czas nie wyrzucę ani jednego worka śmieci. Dlaczego miałbym za nie płacić? Zadzwoniłem do administracji Spółdzielni Mieszkaniowej „Bródno”. Przedstawiłem swój plan i zapytałem, czy wystarczy zgłosić nieobecność, aby opłata za jeden miesiąc zniknęła z rachunku.

Po drugiej stronie słuchawki zapadła krótka cisza. Chwilę później usłyszałem śmiech. Nie był to złośliwy. Raczej reakcja osoby, która podobne pomysły musiała już słyszeć i wiedziała, jak szybko zderzają się one z formalnościami.

Wakacje nie są wyprowadzką

Szybko się dowiedziałem, że miesięczny wyjazd na wakacje nie oznacza, że moje mieszkanie przestaje być zamieszkane. Zostają w nim moje rzeczy, mam do niego klucze, a po urlopie wracam pod ten sam adres. Z punktu widzenia administracji nie dochodzi do rzeczywistej zmiany, która uzasadniałaby wykreślenie opłaty za odpady.

W Warszawie mieszkańcy budynków wielolokalowych płacą obecnie 85 zł miesięcznie od gospodarstwa domowego. Liczba worków wyniesionych do altany śmietnikowej nie ma znaczenia. Nie obniżymy rachunku dlatego, że w danym miesiącu prawie nie korzystaliśmy z mieszkania.

Dopytałem, jak długa musiałaby być nieobecność, aby zgłoszenie w ogóle miało sens.

Usłyszałem, że przy wyjeździe na pół roku sprawa mogłaby już wyglądać inaczej. Trzeba byłoby jednak wykazać, że przez ten czas w mieszkaniu rzeczywiście nikt nie mieszka, a nie tylko przebywa na długich wakacjach.

Może lepiej byłoby wtedy mieszkanie wynająć? – podsunęła pani po drugiej stronie słuchawki.

Nie płacisz za śmieci, gdy lokal naprawdę jest pusty

Oficjalnie ustawa wiąże obowiązek ponoszenia opłaty z zamieszkiwaniem nieruchomości. Opłatę pobiera się za każdy miesiąc, w którym na danej nieruchomości zamieszkuje mieszkaniec. Nie oznacza to jednak, że każda kilkutygodniowa nieobecność automatycznie wyłącza obowiązek zapłaty.

Znaczenie ma sytuacja życiowa. Jeżeli ktoś wyprowadził się na stałe, przeniósł do domu pomocy społecznej albo wyjechał na wiele miesięcy i faktycznie przestał mieszkać w lokalu, istnieje podstawa do zgłoszenia zmiany.

Miesięczny pobyt w sanatorium, szpitalu albo u rodziny nie musi jednak oznaczać wyprowadzki. Mieszkanie nadal może pozostawać centrum życiowym tej osoby.

Samo posiadanie biletu lotniczego, rezerwacji hotelowej lub skierowania do sanatorium nie daje więc ogólnopolskiego prawa do „wakacji od opłaty śmieciowej”. Ostatecznie trzeba wykazać, że zmieniły się okoliczności, na podstawie których opłata jest naliczana.

W bloku mieszkaniec nie składa deklaracji w urzędzie

Właściciel domu jednorodzinnego sam składa deklarację dotyczącą opłaty za odpady. W budynku wielolokalowym sytuacja wygląda inaczej. Deklarację dla całej nieruchomości składa zarząd spółdzielni albo wspólnoty mieszkaniowej. Mieszkaniec powinien więc zacząć od kontaktu z administracją, a nie od wizyty w urzędzie dzielnicy.

Więcej wpisów o odpadach i śmieciach

Spółdzielnia mieszkaniowa musi mieć podstawę do zmiany danych przekazywanych miastu. Może zatem zażądać oświadczenia lub dokumentów potwierdzających, że lokal rzeczywiście przestał być zamieszkany.

W Warszawie nowe okoliczności wpływające na wysokość opłaty należy zgłosić w ciągu 14 dni. Jeżeli obowiązek ustał, wygasa on z końcem miesiąca, w którym przestały istnieć okoliczności uzasadniające pobieranie opłaty.

Kilkadziesiąt złotych oszczędności i spore ryzyko

Próba zaoszczędzenia na opłacie za zwykły miesiąc wakacji nie przejdzie przez formalne sita warszawskiej spółdzielni. Aby zmniejszyć rachunek, trzeba zgłosić rzeczywistą zmianę sposobu korzystania z mieszkania. Nie wystarczy napisać, że przez kilka tygodni nie będziemy wynosić śmieci. Informacje przekazane administracji muszą odpowiadać stanowi faktycznemu.

Potencjalny zysk w moim przypadku wynosił 85 zł. W zamian musiałbym przekonać spółdzielnię, że miesięczny urlop oznacza, iż moje mieszkanie przestało być zamieszkane. Nierealne.

Arek Braumberger
Redaktor

Szef redakcji Bizblog.pl. W mediach od 30 lat. Pisze o małym biznesie, podatkach i finansach osobistych. Do Spidersweb.pl przeszedł z Wirtualnej Polski, gdzie najpierw był szefem wydawców Money.pl, a potem zastępcą redaktora naczelnego. Pierwszą posadę w mediach dostał w „Gazecie Wyborczej”, pracował w „Pulsie Biznesu”, „Życiu”, miesięczniku „Pieniądz”, „Businessman Magazine”, Miesięczniku Finansowym „BANK”. W tym ostatnim był redaktorem prowadzącym kilku edycji prestiżowych raportów „Największe banki w Polsce“ oraz „IT@BANK”.