REKLAMA

Masz firmę? Do środy musisz załatwić e-Doręczenia, potem musisz pamiętać o jeszcze jednym

Przedsiębiorcy wpisani do CEIDG przed 2025 r. muszą do 30 września mieć aktywny adres do e-Doręczeń. Za spóźnienie nie ma wprawdzie specjalnej kary, ale to nie znaczy, że obowiązek można zignorować. Znacznie groźniejsze jest coś innego: pismo z urzędu może zostać uznane za doręczone po 14 dniach, nawet jeśli przedsiębiorca w ogóle go nie otworzy.

e-doreczenia firmy obowiazek pazdziernik 2026

Od 1 października 2026 r. obowiązek posiadania aktywnego adresu do e-Doręczeń obejmie ostatnią dużą grupę przedsiębiorców. Są to osoby prowadzące działalność gospodarczą wpisaną do CEIDG przed 1 stycznia 2025 r. Termin na załatwienie formalności mija 30 września. Potwierdza to zarówno obowiązujący harmonogram e-Doręczeń, jak i najnowsze komunikaty administracji.

Nie wszyscy muszą jednak zakładać skrzynkę od początku. Firmy rejestrowane od 2025 r. otrzymują adres do e-Doręczeń przy zakładaniu działalności. Z kolei przedsiębiorcy prowadzący starszą firmę musieli podać dane potrzebne do jego utworzenia, jeżeli po 30 czerwca 2025 r. zmieniali swój wpis w CEIDG. Dotyczyło to choćby zmiany adresu, kodów PKD czy zawieszenia działalności.

📬 Co to są e-Doręczenia i kto musi je założyć?

Co to są e-Doręczenia?
To elektroniczny odpowiednik listu poleconego za potwierdzeniem odbioru. Urzędy mogą wysyłać na firmową skrzynkę oficjalne pisma, a ich odbiór ma takie same skutki prawne jak odebranie tradycyjnej korespondencji. Jeśli przedsiębiorca nie odbierze pisma, po 14 dniach może ono zostać uznane za skutecznie doręczone.

Kto musi mieć e-Doręczenia?
Od 1 października 2026 r. obowiązek obejmuje wszystkich przedsiębiorców wpisanych do CEIDG. Firmy zakładane od 2025 r. otrzymują adres przy rejestracji, a przedsiębiorcy wpisani do CEIDG przed 1 stycznia 2025 r., którzy jeszcze go nie mają, muszą uzyskać aktywny adres najpóźniej do 30 września 2026 r. Zawieszenie działalności nie zwalnia z tego obowiązku.

Dlatego zanim ktoś zacznie zakładać kolejną skrzynkę, powinien najpierw sprawdzić, czy firmowy adres już istnieje.

Jak założyć skrzynkę e-Doręczeń?

Nie wystarczy złożyć wniosku o utworzenie adresu. Skrzynkę trzeba jeszcze aktywować. Dopiero wtedy adres trafia do Bazy Adresów Elektronicznych i urzędy mogą zacząć kierować na niego korespondencję. A czasu zostało bardzo mało.

Co ważne, prywatna skrzynka do e-Doręczeń również nie załatwia sprawy. Jeżeli ktoś wcześniej założył taki adres jako osoba fizyczna, nie może podać go jako adresu swojej działalności. Przedsiębiorca musi mieć osobny adres firmowy.

Sama usługa publiczna jest bezpłatna, a właściciel jednoosobowej działalności może obsługiwać skrzynkę sam albo wskazać administratora.

O czym warto pamiętać po założeniu e-Doręczeń?

Paradoksalnie największym problemem nie musi być jednak przedsiębiorca, który nie założył e-Doręczeń. Znacznie większy kłopot może mieć ten, który skrzynkę utworzył, aktywował i... o niej zapomniał.

Największe ryzyko to nie brak skrzynki, tylko skrzynka, do której nikt nie zagląda – wskazuje Piotr Juszczyk, główny doradca podatkowy inFakt.

E-Doręczenie działa bowiem podobnie do urzędowego listu poleconego. Jeżeli urząd wyśle pismo na aktywny adres firmy, a przedsiębiorca go nie odbierze, po 14 dniach korespondencja zostaje uznana za skutecznie doręczoną. Taką zasadę wprost opisuje rządowy serwis e-Doręczeń.

Wtedy mogą zacząć biec terminy. Na odpowiedź na wezwanie, złożenie wyjaśnień czy odwołanie od decyzji. I nie ma znaczenia, że właściciel firmy był przez dwa tygodnie na urlopie, pracował u klienta albo po prostu nie pamiętał, że powinien zajrzeć do nowej skrzynki.

Moim zdaniem to jest prawdziwe ryzyko w całej tej zmianie. Dlatego zaraz po aktywacji warto włączyć powiadomienia e-mail i ustalić, kto w firmie regularnie sprawdza skrzynkę – wskazuje Piotr Juszczyk.

Czy za brak e-Doręczeń grożą kary?

Ustawa nie przewiduje osobnej grzywny za to, że przedsiębiorca nie utworzy w terminie adresu do e-Doręczeń. Materiał inFaktu również zwraca uwagę, że jeśli urząd nie znajdzie firmy w Bazie Adresów Elektronicznych, korespondencja może zostać dostarczona inną przewidzianą prawem drogą.

Więcej naszych wpisów o e-dokumentach

Nie oznacza to jednak, że obowiązek jest fikcyjny. Przedsiębiorca będzie potrzebował e-Doręczeń również przy kolejnych zmianach swojego wpisu w CEIDG. Od lipca 2025 r. dane związane z adresem do e-Doręczeń są wymagane przy zmianach wpisu starszych firm.

Znacznie ważniejsza jest jednak zmiana przyzwyczajeń. Przez lata przedsiębiorca mógł czekać na listonosza, awizo albo zaglądać na ePUAP. Teraz powinien dołożyć do swojej rutyny jeszcze jedno miejsce, które trzeba regularnie kontrolować.

Czy w kontaktach ze skarbówką można korzystać z ePUAP?

Nie można. Od 1 stycznia 2026 r. podanie wysłane przez osobę fizyczną lub przedsiębiorcę do organu podatkowego przez ePUAP nie jest uznawane za skutecznie doręczone. Elektroniczne pismo trzeba skierować na adres do e-Doręczeń danego organu albo skorzystać z systemu teleinformatycznego administracji, np. e-Urzędu Skarbowego. Są wyjątki dotyczące m.in. niektórych deklaracji i informacji w podatkach lokalnych.

To oznacza, że przedsiębiorca działający z rozpędu według starych zasad może mieć dużo większy problem niż brak nowej skrzynki. Może wysłać ważne pismo i być przekonany, że sprawa została załatwiona, podczas gdy dla urzędu dokument nie został skutecznie doręczony.

Piotr Juszczyk tak to podsumowuje:

E-Doręczeń nie traktowałbym jak kolejnego urzędniczego obowiązku do odhaczenia. To po prostu nowa skrzynka pocztowa firmy, tylko że listonosz nie dzwoni dwa razy – wskazuje Piotr Juszczyk, główny doradca podatkowy inFakt.

I chyba tak należy do tego podejść. Do 30 września trzeba skrzynkę założyć i aktywować. Ale od 1 października ważniejsze będzie coś znacznie bardziej prozaicznego: pamiętać, żeby do niej zaglądać.

Arek Braumberger
Redaktor

Szef redakcji Bizblog.pl. W mediach od 30 lat. Pisze o małym biznesie, podatkach i finansach osobistych. Do Spidersweb.pl przeszedł z Wirtualnej Polski, gdzie najpierw był szefem wydawców Money.pl, a potem zastępcą redaktora naczelnego. Pierwszą posadę w mediach dostał w „Gazecie Wyborczej”, pracował w „Pulsie Biznesu”, „Życiu”, miesięczniku „Pieniądz”, „Businessman Magazine”, Miesięczniku Finansowym „BANK”. W tym ostatnim był redaktorem prowadzącym kilku edycji prestiżowych raportów „Największe banki w Polsce“ oraz „IT@BANK”.