Kibice płacili za pakiet sportowy, podpisywali umowy, a później dowiadywali się, że Ligi Mistrzów w nim nie obejrzą. Dostęp do rozgrywek znikał, ale umowy nadal obowiązywały. Prezes UOKiK Tomasz Chróstny postawił CANAL+ Polska zarzuty naruszania zbiorowych interesów konsumentów. Urząd przygląda się również tegorocznym zmianom w dostępie do meczów hiszpańskiej LaLiga.

Postawiłem zarzuty spółce CANAL+ Polska. Konsumenci mogli być wprowadzani w błąd co do tego, jak długo będą mogli korzystać z pakietu Mistrzowska Piłka i oglądać rozgrywki Ligi Mistrzów. Dostęp do meczów mógł skończyć się przed końcem umowy ze spółką, o czym konsultanci nie informowali – mówi Tomasz Chróstny, prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów.
Sprawa dotyczy klientów, którzy zawierali lub przedłużali umowy z CANAL+ Polska, licząc na możliwość oglądania piłkarskiej Ligi Mistrzów. Pakiet Mistrzowska Piłka był jednym z elementów oferty, który mógł przesądzać o wyborze operatora. Problem w tym, że dostęp do niego kończył się 30 czerwca 2024 r., podczas gdy część umów obowiązywała znacznie dłużej.
Do UOKiK zaczęły napływać skargi od rozczarowanych kibiców. Urząd postanowił sprawdzić, co dokładnie obiecywano im podczas zawierania umów. Przeanalizował nagrania rozmów sprzedażowych, podsumowania ofert oraz szczegółowe warunki umów.
Wnioski okazały się na tyle poważne, że prezes UOKiK zdecydował się postawić spółce zarzuty.
Konsultantka CANAL+ zapewniała, że kanały nie znikną. A jednak zniknęły
Najciekawsze w ustaleniach urzędu są nagrania rozmów konsultantów z klientami. Sprzedawcy nie informowali o planowanym zakończeniu dostępności Mistrzowskiej Piłki. Ba, część konsultantów zapewniała klientów, że oferta programowa nie zmieni się przez cały okres obowiązywania umowy.
Jedna z konsultantek przekonywała klientkę:
Wszystkie kanały, które Pani wymieniłam, one będą dla Pani dostępne na cały okres trwania naszej umowy, czyli to nie jest tak, że kanały magicznie znikną (…) – zapewniała konsultantka CANAL+ Polska w rozmowie przytoczonej przez UOKiK.
Tymczasem po 30 czerwca 2024 r. Mistrzowska Piłka przestała być dostępna, a wielu abonentów nadal musieli płacić za usługę, która już nie działała. Do tego CANAL+ nie stracił możliwości transmitowania Ligi Mistrzów. Rozgrywki nadal można było oglądać u operatora, ale w innych, dodatkowo płatnych pakietach.
Dokumenty też mogły wprowadzać klientów w błąd
Nie tylko rozmowy telefoniczne wzbudziły zastrzeżenia UOKiK. Urząd ustalił, że sprzeczne informacje znalazły się w dokumentach przekazywanych klientom. W podsumowaniach ofert CANAL+ Polska wskazywał daty dostępności pakietu Mistrzowska Piłka po 30 czerwca 2024 r. Tymczasem ze warunków umowy wynikało, że dostęp do niego zakończy się właśnie tego dnia. Klient otrzymywał więc dwa dokumenty dotyczące tej samej usługi z różnymi informacjami o okresie dostępności.
Więcej wpisów o postępowaniach UOKiK-u
Prezes UOKiK zwraca uwagę, że transmisje sportowe dla wielu klientów nie są dodatkiem do oferty telewizyjnej, tylko zazwyczaj stanowią główny powód zawarcia umowy.
Kibice wybierają oferty telewizyjne często po to, żeby śledzić konkretne rozgrywki i oglądać mecze ulubionych drużyn. Mistrzowska Piłka mogła być magnesem, który przyciągał ich do całej oferty – wskazuje Tomasz Chróstny.
Jego zdaniem operator powinien jednoznacznie informować klientów, jeżeli dostęp do konkretnego pakietu kończy się przed wygaśnięciem umowy.
Jeśli sportowy pakiet miał zostać wycofany przed końcem umowy, konsument powinien o tym wiedzieć przed jej zawarciem. Informacje o tym, jak długo będzie dostępny, powinny być jasne i zgodne z prawdą – podkreśla Chróstny.
Prezes UOKiK postawił CANAL+ Polska zarzuty naruszania zbiorowych interesów konsumentów, co oznacza, że urząd nie przesądził jeszcze ostatecznie, że spółka złamała prawo. Zarzuty oznaczają, że zebrany materiał dał podstawy do wszczęcia postępowania. Jeżeli zarzuty się potwierdzą, CANAL+ Polska może zostać ukarany karą finansową wynoszącą do 10 proc. obrotu.
UOKiK bierze pod lupę również mecze hiszpańskiej LaLiga
Na zarzutach dotyczących Mistrzowskiej Piłki problemy CANAL+ Polska się nie kończą. Prezes UOKiK poinformował, że rozpoczął się również postępowanie wyjaśniające w sprawie zmian w dostępie do transmisji LaLiga w 2026 r.
Dodatkowo w postępowaniu wyjaśniającym przyglądamy się także praktykom CANAL+ Polska w kontekście tegorocznych zmian w dostępie do meczów hiszpańskiej LaLiga. Sprawdzamy, jakie informacje spółka przekazywała konsumentom przed zmianą oferty i kogo ona dotknęła – zapowiada Tomasz Chróstny.
UOKiK bada sygnały od abonentów CANAL+, którzy podczas zawierania lub przedłużania umów otrzymywali ponoć zapewnienia, że wykupiony pakiet umożliwi im oglądanie wszystkich meczów rozgrywek ligi hiszpańskiej. Później się okazało, że nie mają dostępu do wszystkich spotkań, choć CANAL+ Polska posiadał wyłączne prawa do ich transmisji.
Na razie jest to postępowanie wyjaśniające. Urząd chce ustalić, w jaki sposób informowano abonentów o zmianach i ilu klientów mogły one dotyczyć.
Obie sprawy łączy jednak ten sam problem: konsument kupuje dostęp do określonych rozgrywek sportowych, a później okazuje się, że oferta nie odpowiada jego oczekiwaniom lub informacjom, które otrzymał przed zawarciem umowy.
Co mogą zrobić klienci CANAL+?
Przypadek CANAL+ jest również przypomnieniem dla wszystkich korzystających z płatnej telewizji i serwisów streamingowych, że przed podpisaniem długoterminowej umowy warto sprawdzić nie tylko listę dostępnych kanałów, ale także okres, przez jaki operator zobowiązuje się je udostępniać.
Warto sprawdzić i wyjaśnić:
- daty zakończenia dostępności pakietów sportowych i konkretnych rozgrywek;
- rozbieżności między zapewnieniami konsultanta, podsumowaniem oferty i szczegółowymi warunkami umowy;
- zasady zmiany oferty programowej oraz możliwości rezygnacji z umowy.
UOKiK przypomina, że jeśli klient dostał zapewnienie, że transmisje, na których mu zależy, będą dostępne przez cały okres umowy, a następnie stracił do nich dostęp, może złożyć reklamację i powołać się na informacje przedstawione podczas sprzedaży.
Szef redakcji Bizblog.pl. W mediach od 30 lat. Pisze o małym biznesie, podatkach i finansach osobistych. Do Spidersweb.pl przeszedł z Wirtualnej Polski, gdzie najpierw był szefem wydawców Money.pl, a potem zastępcą redaktora naczelnego. Pierwszą posadę w mediach dostał w „Gazecie Wyborczej”, pracował w „Pulsie Biznesu”, „Życiu”, miesięczniku „Pieniądz”, „Businessman Magazine”, Miesięczniku Finansowym „BANK”. W tym ostatnim był redaktorem prowadzącym kilku edycji prestiżowych raportów „Największe banki w Polsce“ oraz „IT@BANK”.