REKLAMA

Inspekcja pracy pokazała, na co ją stać. Firma nawet się nie dowie, kto doniósł

Prawie 160 mln zł odzyskanych pensji w zeszłym roku, tysiące zakwestionowanych śmieciówek, a teraz nowe narzędzia do walki z fikcyjnym samozatrudnieniem. Państwowa Inspekcja Pracy pręży muskuły i ostrzega pracodawców, że kontrole będą coraz skuteczniejsze.

To już nie będzie zwykła kontrola.

Państwowa Inspekcja Pracy pochwaliła się swoimi wynikami w zeszłym roku, ale bardziej skupia się tym, jakie ma możliwości dzięki dużej zmianie przepisów w zakresie kontroli legalności zatrudnienia. Główny inspektor pracy Janusz Krasoń niedawno podsumował 2025 r. i zapewnił, że PIP nie zamierza ograniczać się do sprawdzania papierów. Nowe przepisy dały jej znacznie mocniejsze narzędzia niż do tej pory.

B2B czy etat?

Najbardziej spektakularną nowością jest możliwość kwestionowania umów cywilnoprawnych zawartych zamiast etatu. Od 8 lipca inspektorzy mogą sprawdzać także kontrakty B2B i zlecenia pod kątem tego, jak praca faktycznie wygląda. Jeśli ktoś wykonuje obowiązki osobiście, dla konkretnej firmy, w wyznaczonym miejscu i czasie, może to wskazywać na stosunek pracy.

PIP zaczęła przygotowania do reformy jeszcze przed jej wejściem w życie. W zeszłym roku inspektorzy pracy sprawdzili prawie 49 tys. umów cywilnoprawnych, w tym 46,5 tys. umów zlecenia. Zakwestionowano nieco ponad 2 tys. z nich. PIP coraz dokładniej przygląda się firmom, czy praktykowana w nich forma zatrudnienia odpowiada rzeczywistej pracy.

Właściwa umowa to jedno, bo inspekcja pilnuje też, czy pracownicy dostają należne pieniądze. W 2025 r. PIP wydał 6 tys. decyzji płacowych. Dzięki działaniom egzekucyjnym aż 48,5 tys. pracowników odzyskało łącznie 158,4 mln zł zaległych świadczeń.

Nieprawidłowości w zakresie wypłaty wynagrodzeń i innych świadczeń ze stosunku pracy skutkowały w zeszłym roku wydaniem sześciu tysięcy decyzji płacowych. Dzięki tym działaniom 48,5 tys. pracowników odzyskało zaległe wynagrodzenia i inne należności na łączną kwotę 158,4 mln zł. Wobec 4,3 tys. osób będących stronami umów cywilnoprawnych wyegzekwowano świadczenia należne z tytułu naruszenia przepisów dotyczących minimalnej stawki godzinowej na kwotę 2,6 mln zł – powiedział główny inspektor pracy Janusz Krasoń.

Więcej o inspekcji pracy

To jednak jeszcze nie koniec. Kontrole dotyczące umów cywilnoprawnych pozwoliły wyegzekwować 2,6 mln zł należności związanych z naruszeniem przepisów o minimalnej stawce godzinowej. PIP odzyskał pieniądze dla 4,3 tys. osób.

Internetowy PIP

Zaznaczmy, że jeszcze za kadencji poprzedniego głównego inspektora pracy Marcina Staneckiego PIP postanowił wyjść z epoki kamienia łupanego i... uruchomił oficjalny profil na Facebooku. Teraz PIP chwali się, że publikowane tam materiały tekstowe i wideo przekroczyły 5 mln wyświetleń, a wszystkie kanały urzędu zanotowały ponad 7 mln odsłon. Inspekcja widzi w tym dowód, że ludzie chcą znać swoje prawa.

A co ze zgłaszaniem nieprawidłowości? PIP podkreśla możliwość złożenia skargi bez ujawniania pracodawcy jej źródła. Inspekcja zapewnia, że dane osoby zgłaszającej są chronione, a inspektor nie może informować firmy, że kontrola jest następstwem skargi, chyba że pracownik pisemnie się na to zgodzi. To ma ułatwić reagowanie tam, gdzie obawa przed odwetem wcześniej zamykała usta.

Jacek Bereźnicki
Redaktor

Tematyką ekonomiczną zajmuje się od dziesięciu lat. Od 2014 do 2019 r. był dziennikarzem Money.pl, wcześniej współtworzył serwisy Mototok.pl i Biztok.pl w ramach Grupy O2, a następnie Wirtualnej Polski. W Bizblogu pisze o biznesie, prawie i podatkach.