Inflacja zwalnia, ale zagrożenie nie minęło. Eksperci wskazują dwa ryzyka
Czy inflacja w Polsce naprawdę odpuszcza, czy to tylko cisza przed kolejną burzą? Najnowszy odczyt wskaźnika BIEC pokazuje, że oswoiliśmy się z drożyzną i wahaniami cen surowców. Jednak koniec rządowych osłon paliwowych oraz niepokojące doniesienia z Bliskiego Wschodu sprawiają, że eksperci zalecają czujność.

Po zaskakującym dla analityków czerwcowym spadku inflacji z 3,1 proc. do 2,5 proc. w ujęciu rocznym, spadł także Wskaźnik Przyszłej Inflacji opracowany przez ekspertów BIEC. Prognozuje on z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem kierunek zmian cen towarów i usług konsumpcyjnych w Polsce. W lipcu spadł o 0,4 pkt (wobec czerwca) i osiągnął wartość 88,7 pkt.

Nie oznacza to jednak, że inflacja powiedziała ostatnie słowo i polscy konsumenci i przedsiębiorcy mogą spać spokojnie. Ceny mogą jeszcze zaskoczyć.
Zdaniem prof. Marii Drozdowicz, twórczyni WPI, niewielki spadek indeksu w lipcu nie musi oznaczać wyhamowania tendencji inflacyjnych, które – wskutek konfliktu na Bliskim Wschodzie – zagrażają obecnie większości gospodarek świata, w tym również Polsce.
Spadek wskaźnika WPI oznacza, że zarówno przedstawiciele firm, jak konsumenci zaakceptowali na razie niepewność i prowadzenie działalności gospodarczej w warunkach zwiększonej zmienności cen surowców – tłumaczy prof. Drozdowicz.
I przypomina, że w Polsce dodatkowym czynnikiem ograniczającym tempo wzrostu cen konsumpcyjnych było wprowadzenie programu CPN (Ceny Paliw Niżej). Program jednak został przez rząd wygaszony, a pytanie, jak jego zakończenie wpłynie na tendencje inflacyjne pozostaje, zdaniem autorów WPI, otwarte.
Niższe oczekiwania i tańsza ropa
Do spadku wskaźnika w lipcu, jak czytamy w opracowaniu BIEC, przyczyniły się niemal w równym stopniu niższe oczekiwania inflacyjne menedżerów firm i konsumentów, jak również względny spadek cen ropy naftowej na światowych rynkach – w porównaniu z cenami w pierwszych dniach bliskowschodniego konfliktu.
Maria Drozdowicz zauważa przy tym, że polscy konsumenci oczekują co prawda dalszego wzrostu cen, jednak w stosunku do marca 2026 r. znacząco skurczył się odsetek respondentów spodziewających się szybszego od dotychczasowego tempa ich wzrostu (spadek z ponad 18 proc. odpowiedzi w marcu do około 8 proc. w czerwcu). Odsetek pozostałych grup odpowiedzi („wolniejszy wzrost cen” oraz „tempo wzrostu cen zbliżone do dotychczasowego”) pozostał taki sam jak w ostatnich kilku miesiącach.
Autorzy badan zwracają uwagę, że w ostatnim czasie zmniejszyły się również oczekiwania odnośnie do tempa wzrostu cen wyrażane przez przedstawicieli kadry menedżerskiej polskich przedsiębiorstw.
Przewaga odsetka firm planujących w najbliższym czasie wzrost cen na produkowane towary spadła z ponad 19 pkt proc. w kwietniu do blisko 9 pkt w czerwcu 2026 r.
Im mniejsza firma, tym większa skłonność do obniżania cen lub pozostawienia ich na obecnym poziomie – zauważa prof. Drozdowicz.
W układzie branżowym natomiast najwyższą skłonność do podnoszenia cen wykazują przedstawiciele energetyki oraz producenci dóbr trwałego użytku.
Więcej wiadomości na temat cen i inflacji w Bizblog Spider's Web
Co tanieje, co drożeje
Ceny surowców w ostatnich miesiącach podlegają podwyższonej zmienności, jednak surowce energetyczne nie wzrosły do wartości ze swego ostatniego maksimum, który miał miejsce w pierwszych dniach konfliktu na Bliskim Wschodzie.
Nadal jednak odznaczają się podwyższoną zmiennością przebiegającą w rytm zaostrzania lub łagodzenia sytuacji – przypomina Maria Drozdowicz.
Jej zdaniem ceny surowców żywnościowych, które również mają istotny wpływ na procesy inflacyjne, pozostają stabilne.
Jednak w podziale na poszczególne grupy odnotowuje się spadek cen zbóż, mleka i cukru, podczas gdy mięso i niektóre oleje wyraźnie drożeją – czytamy w raporcie BIEC.

Więcej o tym, jak kształtowały się w czerwcu ceny w poszczególnych kategoriach towarów i usług w Polsce dowiemy się w środę, 15 lipca. Wtedy Główny Urząd Statystyczny opublikuje szczegółowe dane na temat inflacji w naszym kraju.
Pierwsze teksty o gospodarce i biznesie publikował w latach 90. w „Pulsie Biznesu”. Pracował w „Życiu” i „Życiu Warszawy”, a po powrocie do „PB” został redaktorem prowadzącym. Współtworzył i kierował miesięcznikiem „EduFakty” oraz dwumiesięcznikiem „Uczę Nowocześnie”, organizował konferencje i wykładał. W 2017 r. pracował w redakcjach ekonomicznych WP, rok później trafił do „Forbesa”. Absolwent dziennikarstwa UW oraz studiów podyplomowych z polityki pieniężnej i bankowości centralnej (INE PAN, NBP).