Inflacja przed burzą. Ropa naftowa może wszystko zmienić
W piątek o godzinie 10.00 Główny Urząd Statystyczny opublikuje finalne dane o inflacji w Polsce za luty. Ekonomiści nie spodziewają się fajerwerków. Za to już dzisiaj, co zobaczymy za miesiąc.

Według rynkowego konsensusu inflacja w lutym wyniesie około 2,1 proc. rok do roku, a w ujęciu miesięcznym 0,3 proc. Jeśli prognozy się potwierdzą, dane pokażą dalszą stabilizację dynamiki cen w polskiej gospodarce.

Problem polega na tym, że lutowe statystyki nie obejmują jeszcze wydarzeń z ostatnich dni – gwałtownych wahań cen ropy po eskalacji napięć na Bliskim Wschodzie. Dlatego ekonomiści już dziś próbują odpowiedzieć na ważniejsze pytanie: co pokażą dane za marzec.
Szok na rynku ropy
Na możliwe konsekwencje ostatnich wydarzeń zwracają uwagę autorzy Wskaźnika Przyszłej Inflacji przygotowywanego przez BIEC. W marcu indeks ten wzrósł o 0,5 punktu, a głównym powodem była eskalacja konfliktu na Bliskim Wschodzie i gwałtowny wzrost cen ropy.
Główną przyczyną wzrostu wskaźnika było zaostrzenie konfliktu na Bliskim Wschodzie, w wyniku czego ceny ropy naftowej poszybowały gwałtownie w górę – wskazują autorzy analizy.
Ekonomiści podkreślają jednak, że większość danych wykorzystywanych do wyliczeń wskaźnika powstała jeszcze przed ostatnimi wydarzeniami rynkowymi.
Prognozowanie inflacji bezpośrednio po silnym szoku podażowym wyzwala wiele reakcji u uczestników rynku – od gwałtownych zmian popytu po chęć realizacji spekulacyjnych zysków – zauważają autorzy raportu BIEC.
Dlatego w obecnej sytuacji prognozy obarczone są wyjątkowo dużą niepewnością, a dalszy rozwój wydarzeń zależy w dużej mierze od sytuacji geopolitycznej i reakcji rynków surowców.
Czytaj w Bizblogu o cenach energii
Banki już zmieniają scenariusze
Scenariusze dla inflacji zaczynają korygować również banki i instytucje finansowe. Ekonomiści Pekao zwracają uwagę, że rozwój konfliktu na Bliskim Wschodzie może istotnie wpłynąć na ceny energii w Europie.
Wojna w Zatoce Perskiej jest jak Proteusz z mitologii greckiej – nieustannie zmienia swój kształt. Raz wygląda jak poważny konflikt, który zdestabilizuje cały region Bliskiego Wschodu na lata. Następnego dnia sprawia wrażenie, jakby miała się niedługo skończyć bez większych konsekwencji – wskazują analitycy Pekao.
W scenariuszu bazowym bank zakłada, że w 2026 r. ropa Brent będzie kosztować średnio 70–80 dolarów za baryłkę, a ceny LNG w Europie wzrosną do około 50 euro za MWh.
Oznaczałoby to wzrost kosztów energii o około 25-30 proc. w porównaniu z końcem 2025 r. Taki ruch – jak podkreślają ekonomiści – może w kolejnych miesiącach podnieść inflację w Polsce.
Dlatego choć lutowe dane GUS najprawdopodobniej pokażą spokojny obraz cen w gospodarce, prawdziwy test dla inflacji dopiero nadchodzi. Statystycy zobaczą go dopiero w odczycie za marzec – miesiąc, w którym rynki energii przeżyły gwałtowny szok.



















