REKLAMA

Domański o ekspertach z RF: gdybym ich słuchał, deficyt byłby jeszcze większy

Rozgorzał nietypowy spór o przyszłoroczny deficyt budżetowy. Ministerstwo Finansów zarzuciło Radzie Fiskalnej przekroczenie uprawnień i błędy merytoryczne. Minister Andrzej Domański uważa wręcz, że gdyby posłuchał tych ekspertów, to miałby otwartą furtkę do uchwalenia jeszcze wyższych wydatków.

spór Ministerstwa Finanów i Rady Fiskalnej
REKLAMA

Minister Finansów i Gospodarki opublikował pismo, w którym odpowiedział na krytyczne uwagi Rady Fiskalnej do projektu budżetu na 2027 r. Andrzej Domański przekonuje, że projekt spełnia wymogi polskiego i unijnego prawa, a Radzie zarzuca, że w części ocen wyszła poza swoje ustawowe kompetencje i zastosowała metodę liczenia, której nie przewidują przepisy.

REKLAMA

Ile wpływów z VAT-u

Jednym z punktów spornych są dochody z VAT-u. Rada Fiskalna oceniła, że wpływy z tego podatku mogą wzrosnąć w 2027 r. zaledwie o 0,5 proc. Resort uważa jednak, że w takim wyliczeniu pominięto zmiany systemowe oraz zdarzenia jednorazowe. Po ich uwzględnieniu dynamika dochodów ma wynosić 2,7 proc., czyli tyle, ile zakłada resort dla nominalnego wzrostu prywatnej konsumpcji.

W sprawie długu spór nie jest tak ostry. Rada potwierdziła, że projekt budżetu nie narusza konstytucyjnego limitu zadłużenia wynoszącego 60 proc. PKB. MFiG przypomina przy tym, że według unijnej metody liczenia polski dług pozostaje wyraźnie niższy od średniej dla Unii Europejskiej i największych gospodarek Wspólnoty. Resort Domańskiego broni też stosowanej w Polsce definicji długu publicznego.

REKLAMA

Największe emocje dotyczą jednak Stabilizującej Reguły Wydatkowej, czyli mechanizmu ograniczającego tempo wzrostu wydatków państwa. Rada wydała w tej sprawie negatywną opinię. Minister finansów odpowiada, że sama kwota limitu wydatków jest zgodna z ustawą, a problem powstał przez zastosowanie przez Radę własnego sposobu wyliczenia korekty, opartego na pierwotnym wyniku strukturalnym.

REKLAMA

Więcej naszych wpisów o budżecie państwa

REKLAMA

Resort Andrzeja Domańskiego przypomina, że w lutym 2025 r. analizował takie podejście i uznał je za pozbawione podstawy prawnej. Według MFiG polskie przepisy wiążą korektę ze ścieżką wydatków netto zatwierdzoną przez Radę UE. Domański uważa, że po zastosowaniu metody, którą proponuje Rada, ale z aktualnymi danymi, rząd mógłby wydać jeszcze więcej.

Jak liczyć deficyt?

To właśnie ten paradoks jest najciekawszym elementem całego sporu. MFiG twierdzi, że przyjęcie polityki Rady Fiskalnej niekoniecznie prowadziłoby do bardziej oszczędnego budżetu. Uważa wręcz, że przy przyjęciu jej sposobu liczenia korekty limit wydatków okazałby się łagodniejszy od tego, który zastosował rząd. W efekcie możliwy byłby wyższy poziom wydatków, a wraz z nim także większy deficyt.

REKLAMA

Ministerstwo odwołuje się również do reformy unijnych zasad zarządzania finansami publicznymi z 2024 r. Według resortu Domańskiego najważniejszym wskaźnikiem jest obecnie tempo wzrostu wydatków netto. MFiG uważa więc, że ocenianie Polski przede wszystkim przez poziom długu i deficytu oznacza stosowanie starszego podejścia. Dodaje, że Komisja Europejska sprawdza przede wszystkim faktyczne wykonanie budżetu.

Osobny spór dotyczy przejrzystości dokumentów budżetowych. Rada chciała, aby kluczowe dane i analizy znalazły się w jednym dokumencie. MFiG odpowiada, że unijne przepisy tego nie wymagają, a Polska jako kraj spoza strefy euro nie podlega części dodatkowych obowiązków sprawozdawczych.

Jacek Bereźnicki
Redaktor

Tematyką ekonomiczną zajmuje się od dziesięciu lat. Od 2014 do 2019 r. był dziennikarzem Money.pl, wcześniej współtworzył serwisy Mototok.pl i Biztok.pl w ramach Grupy O2, a następnie Wirtualnej Polski. W Bizblogu pisze o biznesie, prawie i podatkach.

REKLAMA
REKLAMA