A gdyby tak rzucić wszystko i wyjechać? Na koncie zostanie niezła sumka
Właściciel 55-metrowego mieszkania w Warszawie mógłby zamienić je na niemal dwa razy większe w Łodzi. Jeśli wystarczy mu dotychczasowy metraż, po transakcjach zostałoby około 417 tys. zł. Podobny ruch między Krakowem a Katowicami uwalnia blisko 350 tys. zł. Różnica między cenami mieszkań w dużych polskich miastach potrafi odpowiadać wieloletnim zarobkom.

SonarHome porównał cztery scenariusze sprzedaży 55-metrowego lokalu i zakupu mieszkania w innym mieście. Wykorzystał ceny z sierpnia 2026 r., przyjmując 2,5 proc. prowizji przy sprzedaży oraz około 3 proc. kosztów zakupu, obejmujących w kalkulacji PCC i notariusza. To orientacyjne wyliczenia, ale pokazują , jak duże znaczenie dla majątku właściciela może mieć sam adres.
– Scenariusz, w którym dochodzi do przeprowadzki do innego miasta, wcale nie musi oznaczać rezygnacji z wygody. W niektórych przypadkach można dzięki temu kupić znacznie większe mieszkanie, a w innych uzyskać dodatkową gotówkę – mówi Barbara Bugaj, główna analityczka ds. rynku nieruchomości w SonarHome.pl.
Z Warszawy do Łodzi z ponad 400 tys. zł na koncie
W Warszawie mediana ceny metra kwadratowego mieszkania na rynku wtórnym wynosi według SonarHome 15 750 zł. W Łodzi to 7553 zł. Za metr w stolicy trzeba więc zapłacić ponad dwa razy więcej.
Przy takich stawkach 55-metrowe mieszkanie w Warszawie ma wartość około 866 tys. zł. Po odjęciu założonej prowizji pozostaje około 845 tys. zł. Tyle wystarczyłoby na zakup w Łodzi niemal 109 mkw., z uwzględnieniem przyjętych kosztów zakupu.
Drugi wariant to pozostanie przy 55 mkw. Wówczas po sprzedaży warszawskiego lokalu i kupnie łódzkiego zostałoby około 417 tys. zł. To pieniądze uwolnione z wartości dotychczasowego mieszkania, które mogłyby stworzyć rezerwę finansową.
Kraków i Gdańsk też można zamienić na tańszy adres
Dużej nadwyżki nie trzeba szukać wyłącznie przy wyprowadzce ze stolicy. Według SonarHome sprzedaż 55-metrowego mieszkania w Krakowie i zakup podobnego w Katowicach pozwoliłyby zachować około 347 tys. zł. Gdyby całą dostępną kwotę przeznaczyć na zakup, w Katowicach można byłoby mieć niemal 99 mkw.
Zbliżony wynik daje przeprowadzka z Gdańska do Elbląga. Przy zachowaniu 55-metrowej powierzchni w kalkulacji zostaje około 348 tys. zł. Alternatywą byłoby mieszkanie o powierzchni ponad 103 mkw.
W obu przypadkach właściciel może więc wybierać między znacznie większym lokalem a pozostawieniem pokaźnej części pieniędzy ze sprzedaży na koncie.
Przeprowadzka nad morze daje znacznie mniej
Wyraźnie słabiej wypada zamiana Warszawy na Gdańsk. Pieniądze ze sprzedaży 55-metrowego mieszkania w stolicy wystarczyłyby tam na około 59 mkw. Przy zakupie lokalu o dotychczasowej powierzchni zostałoby około 62 tys. zł.
Do tego mediana miesięcznej pensji netto jest w Gdańsku, według przywołanych danych, o około 850 zł niższa niż w Warszawie. Gdyby dochód właściciela po przeprowadzce spadł dokładnie o tyle, nadwyżka odpowiadałaby różnicy w wynagrodzeniach przez około sześć lat. To prosty rachunek, zakładający niezmienność tej różnicy i pomijający inflację oraz ewentualne dochody z ulokowania pieniędzy.
Ten przykład pokazuje, dlaczego sama kwota pozostała po zakupie mieszkania nie wystarcza do oceny finansowych skutków przeprowadzki.
Niższa pensja może uszczuplać oszczędności
W Łodzi mediana (połowa pracujących dostaje mniej) miesięcznego wynagrodzenia netto wynosi w analizie około 5820 zł, wobec około 7160 zł w Warszawie. Różnica to 1340 zł miesięcznie. Nadwyżka z zamiany mieszkań wystarczyłaby na pokrywanie takiej luki przez niemal 26 lat.
Więcej o rynku nieruchomości
W scenariuszu Gdańsk–Elbląg różnica median zarobków wynosi około 710 zł miesięcznie. Uzyskane 348 tys. zł odpowiadałoby jej przez prawie 41 lat. Także te porównania są statyczną kalkulacją dla jednego wynagrodzenia. Indywidualna pensja i dochody całego gospodarstwa domowego mogą dać zupełnie inny wynik.
– Osoby aktywne zawodowo zawsze jednak powinny brać pod uwagę możliwość uzyskania zatrudnienia oraz wysokość lokalnych zarobków, aby uniknąć niespodzianek w domowym budżecie po przeprowadzce – zwraca uwagę Barbara Bugaj.
Do rachunku dochodzą również wydatki na przeprowadzkę, ewentualny remont, dojazdy i utrzymanie nowego mieszkania. Każda z tych pozycji może zmniejszyć korzyść widoczną w porównaniu samych cen lokali.
Ogłoszenie znika, ale to jeszcze nie dowód sprzedaży
Pozostaje też zgranie obu transakcji. W 15 z 18 miast analizowanych przez SonarHome mediana czasu aktywności oferty wynosiła od 62 do 77 dni. W Jeleniej Górze było to 92 dni, w Gorzowie Wielkopolskim 98, a w Kołobrzegu 108 dni.
Ten wskaźnik opisuje czas, po którym znika połowa analizowanych ogłoszeń. Nie potwierdza, że w takim terminie podpisano umowy sprzedaży.
Podobnie mediana ceny metra pomaga porównać miasta, ale nie przesądza, ile kupujący zapłaci za konkretne mieszkanie. O tym, jaka kwota rzeczywiście zostanie po zmianie adresu, zdecydują ceny obu transakcji i pełne koszty przeprowadzki.
– Przeprowadzka do tańszego miasta nie jest rozwiązaniem dla każdego. Dla części właścicieli ważniejsze będą praca, rodzina czy dostęp do usług niż dodatkowe metry lub oszczędności na koncie. Inni mogą uznać, że nie potrzebują już dużego mieszkania w drogiej lokalizacji, a uzyskany kapitał da im większą swobodę finansową – zauważa analityczka rynku nieruchomości.
Szef redakcji Bizblog.pl. W mediach od 30 lat. Pisze o małym biznesie, podatkach i finansach osobistych. Do Spidersweb.pl przeszedł z Wirtualnej Polski, gdzie najpierw był szefem wydawców Money.pl, a potem zastępcą redaktora naczelnego. Pierwszą posadę w mediach dostał w „Gazecie Wyborczej”, pracował w „Pulsie Biznesu”, „Życiu”, miesięczniku „Pieniądz”, „Businessman Magazine”, Miesięczniku Finansowym „BANK”. W tym ostatnim był redaktorem prowadzącym kilku edycji prestiżowych raportów „Największe banki w Polsce“ oraz „IT@BANK”.